Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Polska jest bezpieczna – przekonywał w poniedziałkowym programie "Tomasz Lis na żywo" wicepremier i minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak. Polityk przyznał jednak, że sytuacja, w której w wojnę przeciwko sobie zaangażowane są sąsiadujące z nami kraje, trudno uznać za komfortowe położenie.

REKLAMA
W ocenie Tomasza Siemoniaka, gwarantem bezpieczeństwa Polski jest jednak fakt, iż przez minione ponad 25 lat od upadku PRL "udało nam się przeciągnąć granicę Zachodu". – Co nie znaczy, że możemy lekceważyć zagrożenia - podkreślił szef MON. Któremu w rozmowie z Tomaszem Lisem trudno było jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy przypadkiem nie należymy do "gorszej części NATO". – Oczywiście, jest pytanie o decyzje polityczne... – przyznał wicepremier.
Unijna armia gorsza od NATO
Jednocześnie gość "Tomasz Lis na żywo" dość sceptycznie odniósł się do przedstawionego przez szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera pomysłu przypieczętowania konkretną decyzją wieloletnich dyskusji o stworzeniu wspólnej unijnej armii. – Ten pomysł kursuje w europejskim obiegu od kiedy powstała Unia Europejska, od lat 50-tych ubiegłego wieku. Jestem wobec niego ostrożny – stwierdził Tomasz Siemoniak.
Rozmówca Tomasza Lisa zwrócił uwagę, iż od wielu lat Europa Zachodnia bardzo mocno rozbrajała się. Co doprowadziło do sytuacji, w której o sile NATO stanowi dziś przede wszystkim potencjał militarny Stanów Zjednoczonych. Zdaniem wicepremiera i ministra obrony narodowej, to Sojusz Północnoatlantycki musi więc stanowić dla Polaków najpoważniejszą nadzieję na bezpieczeństwo.
Już tysiąc ochotników do przeszkolenia
Szef polskiego resortu obrony zapewniał również, że mitem jest przekonanie, iż rezygnacja z powszechnego poboru ograniczyła możliwości mobilizacyjne Wojska Polskiego. – Liczba tych, którzy mają przydziały mobilizacyjny nie jest jawna. Nie mogę jej podać – mówił przekonując, iż wystarczająco dużo Polaków byłoby dziś przygotowanych do ewentualnej obrony ojczyzny.
Dzięki startującemu od początku marca programowi szkolenia ochotników te zasoby mobilizacyjne mogą się jednak jeszcze znacznie poszerzyć. – Jest duże zainteresowanie tym, by w jakikolwiek sposób się przeszkolić – przyznał Tomasz Siemoniak. Jak zdradził, do Wojskowych Komend Uzupełnień zgłosiło się już ponad tysiąc chętnych do dobrowolnego przeszkolenia wojskowego.