
Maryla Rodowicz przyznała, że przed laty padła ofiarą molestowania seksualnego. Ale czy można mówić o molestowaniu, skoro sama zainteresowana twierdzi, że... bardzo jej się to podobało?
REKLAMA
Maryla Rodowicz w programie „Kobiecym okiem” bardzo odważnie przyznała, że przed laty doświadczyła molestowania seksualnego. Ale nie było to dramatyczne wyznanie ofiary, bo piosenkarka szybko przyznała, że cała sytuacja bardzo jej się podobała.
– Czy doznałam mobbingu i molestowania w pracy? Tak. Różni ludzie w show biznesie próbowali mnie wykorzystać. Ale raczej byłam zadowolona, że się podobam – tłumaczyła gwiazda estrady w rozmowie z Natalią Hołownią.
Rodowicz przyznała ponadto, że jako początkująca gwiazda miała wiele kompleksów, więc fakt, że mężczyźni zwracają na nią uwagę raczej jej schlebiał. Dodała też, że zdarzało się jej otrzymywać niemoralnego propozycje.
Czy korzystałam? Różnie z tym bywało
Maryla Rodowicz wyznała również, że nie opierała się molestowaniu seksualnemu, bo... w pewnym sensie pomogło to w rozwoju jej kariery. Wspomniała, jak jadąc na festiwal w Opolu, pewien wysoko postawiony mężczyzna wciąż trzymał ją za kolano. Nieco jej to przeszkadzało, ale... – No co to jest trzymanie za kolano? Niech sobie potrzyma – skwitowała piosenka, jeszcze raz podkreślając, że czuła się wyróżniona i doceniona.
Szczere wyznanie piosenkarki zapewne wywoła niemałe poruszenie wśród ofiar molestowania seksualnego, dla których podobne doświadczenia były prawdziwą traumą, a nie przyczyną do poprawy samooceny. Rodowicz - być może nieświadomie - przekreśla wieloletnie starania środowiska feministycznego, które ostro zwalcza każdy przejaw mobbingu i wykorzystywania kobiet... Gwiazda estrady chyba nie do końca przewidziała, jakie mogą być skutki jej wypowiedzi.
źródło: Lula.pl
