
Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, usłyszał sześć zarzutów za poświadczenie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Zawiesił swoje członkowstwo w PO, ale nadal będzie rządził Gdańskiem. To niezręczność dla Bronisława Komorowskiego i jego kampanii, bo Adamowicz jest jednym z prezydentów miast, którzy udzielili urzędującemu prezydentowi poparcia.
Prokuratura od dawna zajmowała się oświadczeniami majątkowymi prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Wątpliwości budził spory majątek polityka PO. W poniedziałek w poznańskiej prokuraturze Adamowicz usłyszał sześć zarzutów. Na zwołanej we wtorek konferencji prasowej przeczytał tylko oświadczenie.
Paweł Adamowicz
Prezydent Gdańska przyznał się do popełnienia pomyłki, którą powielił w kolejnych wersjach dokumentu. Przekonuje jedna, że wierzy w pomyślne dla niego rozwiązanie sprawy. Zapewnił, że zarzuty nie ograniczają jego możliwości pracy i nadal będzie pełnił urząd.
Adamowicz zawiesił za to członkostwo w PO. W tej chwili rzeczywiście jest obciążeniem wizerunkowym dla swojej partii. A także dla Bronisław Komorowskiego, którego Adamowicz poparł razem z prezydentami innych największych polskich miast. Niewątpliwie sztab wyborczy Andrzeja Dudy wykorzysta tę sytuację, by przedstawić Komorowskiego jako członka, a może nawet patrona platformerskiego układu, który niszczy Polskę. Na część wyborców na pewno podziała.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
