
Łukasz Jakóbiak to osoba, która stała się ikoną polskiej sceny YouTube. Nikt nie chciał go do telewizji, więc sam postanowił zrobić swój program. Teraz to on odrzuca od nich propozycje. W rozmowie zdradził mi swoje plany na przyszłość i to, że chętnie zostałby jurorem w "jakimś ciekawym programie".
REKLAMA
Właściciel kawalerki wiele razy już podwyższał ci czynsz?
Raz, ale tylko dlatego, że z biegiem lat zwiększył się też czynsz administracyjny. Przed rozpoczęciem swojego talk-show poinformowałem go o tym, że będę nagrywać tu program. Myślę, że teraz jest świadomy wartości tej kawalerki.
Nie mam też co narzekać na sąsiadów, którzy czasem muszą być dla mnie wyrozumiali, np. ostatnio jak testowałem nagłośnienie do wywiadu z Fritzem Kalkbrennerem, który ostatecznie odbył się na lotnisku
Każdy może prowadzić takie wykłady motywacyjne, którymi i Ty się zajmujesz?
Żeby być coachem trzeba mieć papiery. Ja zajmuję się motywacją, to mój konik. Co nie zmienia faktu, że rozwój osobisty też jest bardzo ważny i też tę wiedzę przekazuję
By się tym zajmować, trzeba chyba mieć coś do przekazania.
Oczywiście. Ja zajmuję się motywacją. Sam miałem duży problem z jej znalezieniem i zastanawiałem się dlaczego tak jest. Przecież jeżeli zaczniemy działać, to zaczniemy walczyć o nasze lepsze jutro, a mimo to, często tego nie robimy. Rozkładam motywację i jej brak na czynniki pierwsze. Fascynuje mnie ta cienka granica.
Sukces także potrafi rozleniwić. W momencie, kiedy stać nas na wiele, myślimy “ja już nie muszę”, zaspakajam swoje podstawowe potrzeby, a to błąd. Wygrywają życie ci, którzy robią to czego nie muszą, a robią.
Nie jest tak, że pojawia się kolejny cel?
To nie znaczy, że taka osoba nic nie robi, robi to, co wymusza na niej życie. Wstaje rano, pracuje itd. Sukces jest wtedy, kiedy samemu sobie stawiamy kolejne cele, bo chcemy. Bardzo dużo ludzi tego nie czuje, są przecież tacy, którym nie chce się wstać z łóżka, a to ogromny problem.
Przecież takie osoby nie przyjdą do ciebie na wykład
Przychodzą. Często za namową znajomych, czasami przypadkowo, ale wielu świadomie. Mówcy często zaczynają swój wkład od słów - już wygraliście, że tu jesteście, bo chcecie działać.
Jesteś skromny?
Dobre pytanie. Podczas wykładu przez większość czasu opowiadam swoje historie. To dla mnie łatwe, ale też pokazuję słuchaczom, że wszystko jest możliwe, bo sam tego dotknąłem. Udowadniam im, że można spotkać się z Beyonce, Lady Gagą, zagrać w światowej produkcji, być w domu Versace na weselu, zrobić własną kolekcję dla dużej sieciówki. Przesuwam granicę wyobraźni.
Ciągle to powtarzasz. Tylko po co to wszystko?
Celem nie było samo spotkanie z Gagą, celem jest droga, którą musiałem przejść. Im wyżej sięgasz, tym łatwiej będzie ci w życiu. Z Lady Gagą chciałem się spotkać, mimo że nie jestem jej fanem. By to zrobić, przeszedłem bardzo długą drogę. Przez pięć miesięcy napotkałem wiele przeszkód. Trzeba przejść pewną szkołę życia. Nie od razu zrobiłem program, to była bardzo długa droga, podczas której nauczyłem się rzeczy, które teraz mogę wykorzystać.
Przeczytaj proszę komentarze pod filmem ze spotkania z Fritzem. Zobacz, jak prawdziwe historie wpływają na ludzi. Ludzie podejmuję konkretne decyzje po otrzymaniu dawki motywacji. Decyzja o kupieniu biletu na samolot po odwołaniu wywiadu przez jego managera była dla mnie czymś oczywistym i prostszym, bo podobnych sytuacji w swoim życiu miałem wiele. Aby utrzymać się na wodzie, musisz nauczyć się pływać.
Masz namacalne dowody, że ktoś dzięki tobie faktycznie zmienił swoje życie?
Tak, mnóstwo. Dostaję setki maili, w których jest informacja, że uczestnicy wykładów zaczęli zmieniać swoje życie, otworzyli firmy, nowe projekty, zaczęli inaczej podchodzić do własnego życia. To rewelacyjne uczucie, że możesz nadać komuś większy sens życia.
A w drugą stronę, że ktoś jest niezadowolony?
Raz po wykładzie w Warszawie podeszła do mnie kobieta, która powiedziała mi, że wychodzi z niego zdołowana i dużo gorzej się czuje, ponieważ uświadomiła sobie jak dużo straciła życia.
Podczas wywiadu u Wojtka Jagielskiego powiedziałeś, że chciałbyś zajmować się osobami, które są chore na depresję.
Chciałbym się w to zagłębić, ale do tego jest jeszcze długa droga. Wiem, jak jest to ciężki temat, rozróżniam lenistwo od choroby, przez którą ludzie nie są w stanie działać. Byłem zarówno po jednej, jak i drugiej stronie tej sytuacji.
Zanim sam zacząłeś robić wykłady jeździłeś na inne tego typu wydarzenia?
Nie, nigdy nie byłem. Dopiero po swoim pierwszym wykładzie poszedłem na NAC i to była moja pierwsza styczność z tego typu wiedzą.
Myślałeś, aby stać się trenerem personalnym?
Na chwilę obecną, jeżeli już, to tylko wśród znajomych. Mam mocno rozwiniętą empatię, dzięki której wyczuwam ludzkie mocne i słabe strony. Wiem, gdzie leży problem, nad czym ludzie powinni pracować.
Poznałeś wiele sławnych osób, a teraz sam jesteś rozpoznawalny - nie jest to czasem efekt tego, że chciałeś coś komuś lub sobie udowodnić?
Chciałem funkcjonować w mediach, by wyleczyć się ze swoich kompleksów. Robiłem niestandardowe rzeczy, by zostać zauważonym. Teraz już wiem, że coś takiego ich nie leczy, może je jedynie przyćmić. Nad kompleksami trzeba pracować.
Zaplanowałeś sobie kawalerkę 10 lat temu?
Zaplanowałem to, że chcę odnieść sukces, że chcę się realizować. Jeżeli wtedy zrobiłbym ten program, to zostałbym przytłoczony przez jego sukces. Wcześniej musiały wydarzyć się sytuacje, których wnioski wykorzystuję dzisiaj. Zresztą w odcinkach można zauważyć pewne zmiany. Na początku swoich gości pytałem głównie o to jak zaistnieć, a teraz jest etap szczęścia i samorealizacji.
Co będziesz robić za 5 czy 10 lat?
Chcę jeździć po całym świecie ze swoimi wykładami. Pracuję nad tym. Miałem przyjemność wystąpić na wykładach na Uniwersytecie Greenwich i Oxford, także na prestiżowej konferencji TEDx.
Różni ludzie mają dostęp do tej imprezy, pracuję nad tym, aby pojawić się na TEDx poza Polską. Przeprowadziłem już parę wywiadów po angielsku, wysyłam maile z zaproszeniami do programu do wszystkich zagranicznych gwiazd, które planują odwiedzić Polskę. Statystycznie jedna na sto odpowie z przychylną dla mnie decyzją. Gdybym tego nie robił, to pewne, że nikt by mi nie odpowiedział – nie wiedzieliby o moim istnieniu. Próbując zwiększam szansę.
Kanał na YouTube zostanie ten sam?
Cały projekt został przebrandowany z 20m2 Łukasza na 20m2, by łatwiej komunikować.
Myślisz, że zagraniczna publiczność to kupi?
Nie wiem, jeżeli nie spróbuję, to nigdy się nie dowiem. Będę nagrywał wywiady po angielsku tak samo jak zaczynałem na polskim rynku. Z jednej strony jest mi łatwiej, ale z drugiej pojawiają się takie same bariery jak podczas moich początków: muszę przekonywać gości, że to ciekawy projekt i warto odwiedzić kawalerkę.
Zamierzasz tłumaczyć na język angielski wywiady z polskimi gwiazdami?
Nie, raczej nie, ale niektóre mają angielskie napisy, jak np. z Urszulą Dudziak, Sylwestrem Wardęgą czy Agnieszką Holland.
Myślisz o tym, by wyjechać z Polski?
Nie odczuwam takiej potrzeby, ale chcę podróżować. Część czasu będę spędzał w Polsce, a resztę za granicą.
Jak myślisz, co powoduje, że ludzie zajmują się takimi rzeczami, jak czepianie się twojego nosa?
Nie wiem, ale teraz nawet mnie to śmieszy. Uważam, że hejterzy w dużej mierze biorą się z braku wiedzy. 15 lat temu chciałem sobie ten nos zoperować, to było dla mnie bardzo ważne. Czytając taki komentarz odpisuję, by ta osoba zrobiła sobie screena swojej wypowiedzi i przeczytała ją za jakiś czas.
Dlaczego więcej osób obejrzało wywiad z Dodą niż z Ewą Błaszczyk?
Już samo to, że ktoś w całości na YouTube obejrzy program, który trwa 20 minut, jest sukcesem. Ludzie lubią oglądać coś, co trwa 10 sekund. Obecnie wolimy video, bo często nie chce się nam czytać, nie mamy czasu.
W przypadku Dody zadziałało parę czynników. Przede wszystkim wypowiedziała sporo kontrowersyjnych rzeczy. To, że weszła przez okno, było czynnikiem do tego, by media napisały o tym odcinku jeszcze przed jego publikacją. W tym przypadku zależało nam na wypromowaniu akcji z WOŚP i udało się.
W masowej świadomości Ewy Błaszczyk jest mniej i ubolewam nad tym. Karol Paciorek lub Włodek Markowicz wspomnieli, że oni oglądają raczej tylko te mniej zasięgowe nagrania, ponieważ wiedzą, że jest w nich coś wartościowego. Poza tym, ludzie młodzi mają więcej czasu, by oglądać różne filmy w internecie, a Ewa Błaszczyk raczej nie interesuje tych osób.
Wartościowych wywiadów na moim kanale jest dużo. Ale jestem też w stanie powiedzieć ci trzy nazwiska, które będą miały po kilkaset tysięcy wyświetleń.
Słucham.
Rafał Maślak, jedna z Grycanek i Adam Kraśko, czyli rolnik, który szuka żony.
Zaprosisz rolnika?
Nie, ponieważ nie sądzę, aby 20m2 było miejscem dla niego odpowiednim.
Sam nie dopuszczasz mediów do swojego prywatnego życia, a zapraszane gwiazdy o nie pytasz. Dlaczego?
Ale mają prawo nie odpowiadać, to jest ich decyzja.
Jesteś znany z tego, że uwielbiasz sprawiać niespodzianki. A kiedy ostatni raz ciebie ktoś zaskoczył?
To nie jest takie proste, żeby mnie zaskoczyć. Jestem bardzo domyślny. Rok temu z okazji moich urodzin znajomi zawiązali mi oczy, wsadzili do taksówki, na skuter i łódkę, by dotrzeć do zacumowanego jachtu i popłynęliśmy nim na wyspę, ale już wcześniej to przeczuwałem.
Obraziłeś się na telewizję?
Nie, broń Boże!
Przecież masz propozycje od wszystkich czterech, a nie skorzystałeś z żadnej.
To prawda, że dostałem od każdej jakąś propozycję i jestem im za to bardzo wdzięczny. Moja praca zresztą została zauważona już po opublikowaniu w sieci pierwszego teasera kawalerki. Wtedy przez cały rok powtarzałem w każdym programie, że zaraz będę w telewizji. Finalnie cieszę się, że żadnej z nich nie przyjąłem, bo mam inne plany, by nagrywać po angielsku z gwiazdami zagranicznymi, a telewizja może to zaprzepaścić, zmienić tego odbiór.
Jeżeli pojawi się jakaś naprawdę fenomenalna propozycja jak np. bycie jurorem w jakimś fajnym programie to czemu nie, ale na pewno nie przeniosę swojego formatu.
Wziąłbyś udział w Tańcu z Gwiazdami?
Nie, dziękuję (śmiech).
Miałeś propozycję?
Dostałem propozycję bycia reporterem na backstage’u już w Polsacie. Co do tańczenia, to pojawiały się tylko luźne rozmowy.
A w reklamie telewizyjnej?
Propozycje już się pojawiły. Nie było to spójne z moją wizją. Jeżeli pojawiłaby się propozycja, z którą czułbym się dobrze, to nie mam z tym problemu.
Czas na książkę?
Czas na wiele projektów, które będą rozwijały.
Napisz do autora: patrycja.marszalek@natemat.pl
