
Aleksiej Nawalny jest jednym z najpopularniejszych krytyków Władimira Putina. Dlatego informacja o wniosku Federalnej Służby Więziennej Rosji, która wystąpiła o odwieszenie opozycjoniście kary pięciu lat łagru, szybko zaczęła obiegać media.
REKLAMA
W 2013 roku sąd skazał Nawalnego za spowodowanie strat w państwowej spółce KirowLes. Opozycjonista miał opracować mechanizm pozwalający na dokonywanie kradzieży drewna.
Krytykujący politykę Kremla bloger został skazany na karę 5 lat pozbawienia wolności, ale jej wykonanie zawieszono. Federalna Służba Więzienna Rosji domaga się odwieszenia wykonania kary i wysłania Nawalnego do łagru.
Wniosek uzasadniono tym, że 19 lutego 2015 roku Nawalny został skazany na karę 15 dni aresztu za naruszenie prawa o zgromadzeniach publicznych. Naruszenie polegało na zachęcaniu do wzięcia udziału w nielegalnej manifestacji poprzez rozdawanie ulotek na stacji metra.
Później, po zatrzymaniu Nawalnego, władze Moskwy wydały wprawdzie zgodę na zorganizowanie demonstracji, ale to nie złagodziło stanowiska sądu. Federalna Służba Więzienna Rosji uznała zaś, że bloger złamał warunki, na mocy których zawieszono wykonanie kary pozbawienia wolności.
Na blogerze, który dwa lata temu zajął drugie miejsce w wyborach na mera Moskwy, zdobywając 27,24 proc. głosów, ciąży zresztą i druga kara pozbawienia wolności (3,5 roku), której wykonanie również zawieszono. Skazano go na nią w grudniu 2014 roku. Tym razem sąd uznał, że opozycjonista dopuścił się nieprawidłowości finansowych względem francuskiej firmy Yves Rocher.
Wniosek o wysłanie Nawalnego do zakładu karnego może zostać uznany za kolejną oznakę "przykręcania śruby" rosyjskiej opozycji i wymowne ostrzeżenie dla jej członków. Część komentatorów uważa, że drastycznym ostrzeżeniem dla przeciwników Kremla było także zamordowanie w Moskwie opozycjonisty Borisa Niemcowa.
