
– Polacy awansowali na drugiego z kolei wroga Rosjan po Ameryce – mówił w programie "Fakty po Faktach" publicysta Marek Ostrowski. Z kolei były oficer wywiadu PRL Aleksander Makowski uznał, że inwazja Rosji na Polskę byłaby "znacznie bardziej spektakularna" niż atak na Łotwę czy Estonię.
REKLAMA
– Dlaczego Rosjanie mieliby dokonać inwazji Łotwy czy Estonii? Zajęłoby im to pół dnia, a rezultat żaden. Inwazja na Polskę byłaby znacznie bardziej spektakularna – mówił na antenie TVN24 Makowski.
Rosjanie, karmieni kremlowską propagandą uważają, jak mówił Ostrowski, iż Polacy są drugim, po Amerykanach, największym wrogiem ich kraju. – Niedawno w Warszawie była prezentacja badań rosyjskiej opinii publicznej, tam wychodzą na jaw rzeczy, które mnie naprawdę zatrważają – bo co innego poglądy Kremla, a co innego – opinii publicznej – mówił dziennikarz.
To Polacy, nie Polska, są uważani przez Rosjan za wroga. – Kremlowska propaganda doprowadziła do bardzo niekorzystnych zmian – mówił Ostrowski.
O skuteczności kremlowskiej propagandy mówił kilka miesięcy w rozmowie z naTemat rosyjski dziennikarz i pisarz Dmitrij Głuchowski. Twierdził, że w Rosji trwa wojna propagandową, którą rząd wygrywa. – Świat o tym wie, Rosjanie – nie. Rosjanie myślą, że mieszkają w oblężonej przez nazistów twierdzy. Sądzą, że prowadzą ostatnią wojnę, którą wygrywają – mówił Głuchowski. Dziś ta propaganda ma się lepiej niż kiedykolwiek.
