Czy kontrolowanie każdego kroku dziecka w internecie rzeczywiście pozwoli uchronić je przed niebezpieczeństwem i ryzykownym zachowaniem?
Czy kontrolowanie każdego kroku dziecka w internecie rzeczywiście pozwoli uchronić je przed niebezpieczeństwem i ryzykownym zachowaniem? Materiały promocyjne dystrybutora filmu „Uwiązani”

Niektórzy twierdzą, że świat beze mnie byłby lepszy – mówi amerykański pisarz Chad Kultgen. Jego książki nie pozostawiają złudzeń. Są jak soczewki, w których skupiają się wszystkie niedomagania współczesnego społeczeństwa. Tym razem przyglądamy się życiu trzydziestokilkulatków i ich dorastających dzieci.

REKLAMA
Nie jest wesoło. Nie jest sympatycznie. Ale Chad Kultgen słynie z tego, że jest bezkompromisowy. W swych książkach dotyka najbardziej skrywanych, najbardziej wstydliwych problemów współczesnych Amerykanów (choć nie tylko ich).
Jason Reitman, reżyser filmowy

Nigdy wcześniej nie czytałem powieści, która potrafiłaby bez fałszu opowiedzieć, co znaczy żyć w dobie internetu. Kultgen napisał taką właśnie powieść.

Nic dziwnego, że pisarz – jak sam mówi – wielokrotnie spotyka się z opiniami ludzi, którzy twierdzą, że jest najgorszym żyjącym autorem, a jego książki powinny zostać spalone. Krytycy też nie szczędzą ostrych ocen. Nawet amerykański „Penthouse” nazwał powieści Kultgena przerażającymi. Dlaczego są takie „przerażające”? Bo bez upiększeń pokazują to, co ukryte, nie zawsze piękne...

Ostre jazdy przyszłego pisarza
Chad Kultgen (urodził się 16 czerwca 1976 roku) dorastał na przedmieściach Dallas. Już jako nastolatek marzył, by zostać pisarzem. Porzucił studia w San Antonio i pełen nadziei na wielką karierę wyruszył do Los Angeles. Tam skończył prestiżową School Of Cinema/Television na Uniwersytecie Południowej Karoliny.
Zaczynał jako dziennikarz magazynu muzycznego „HITS”. Po dwóch latach przeniósł się do redakcji jednego z amerykańskich tabloidów. A tam mógł puścić wodze fantazji. Pisał m.in. o... sprzedawcach podróżujących w czasie czy o zombie pożerających światło. Potem wymyślił program rozrywkowy. Nawet wyprodukowano odcinek pilotażowy. Wszystko skończyło się jednak skandalem.
Pisarz kultowy
I tak wreszcie Chad został pisarzem. W Stanach ukazały się cztery jego książki („The Average American Male”, „The Average American Marriage”, „The Lie” i „Man, woman & children”. Każda uważana jest za kultową i każda budzi ostre emocje. W Polsce ukazuje się właśnie ta ostatnia. Jej tytuł u nas brzmi „Uwiązani”. To obraz współczesnej rodziny pokazany nawet nie tyle w krzywym zwierciadle, co w soczewce powiększającej.
logo
Dorośli muszą zmierzyć się ze swoimi problemami. Innej drogi nie ma. Materiały promocyjne dystrybutora filmu „Uwiązani”.
Wszyscy jesteśmy uwiązani?
Bohaterowie książki „Uwiązani” zanurzeni są w swoich problemach, zamiast się z nimi mierzyć, uciekają od nich w świat internetu. Brak tu jakiejkolwiek nadziei, porozumienia. Tu nikt z nikim nie rozmawia. Każdy udaje. Nie wiadomo, kto jest dorosły, a kto dzieckiem. Bohaterowie tęsknią za bliskością i prywatnością, jednocześnie szukając ukojenia w sieci czy na portalach społecznościowych. Szczęście wciąż jest towarem deficytowym, a seks zastępuje prawdziwą bliskość. Wszyscy są uwiązani do swoich problemów, do internetu, do siebie nawzajem – do realnego życia, od którego uciekają w życie online.
Rodzinny kalejdoskop
Oto bohaterowie powieści Chada Kultgena. Kent powraca do świata randek po niedawnym rozwodzie. Jego syn Tim, gwiazdor drużyny futbolowej, popada w uzależnienie od gry komputerowej, a z Facebooka dowiaduje się o powtórnym małżeństwie matki.
Dawn, samotna matka, pobiera od anonimowych mężczyzn opłatę za prawo do oglądania w sieci zdjęć swojej trzynastoletniej córki Hannah, która pragnie stracić dziewictwo wcześniej niż jej koleżanki. Don ukradkiem wykorzystuje każdy dostępny komputer, by obejrzeć swoją codzienną dawkę filmów pornograficznych. Jego nastoletni syn Chris również gustuje w pornografii. Patricia obsesyjnie chroni przed wszelkim internetowym złem swoją córkę Brandy, która na sekretnym profilu na MySpace staje się boginią seksu.
logo
Jak poradzą sobie bohaterowie książki i filmu „Uwiązani”? Czy uda im się nawiązać dobre relacje także w świecie poza internetem? Materiały promocyjne dystrybutora filmu „Uwiązani”.
Każdy zbudował sobie prywatne więzienie
Co wynika z takiej wybuchowej mieszanki? – pytamy Małgorzatę Ohme, psychologa i redaktor naczelną portalu dla rodziców MamaDu.pl.
Właściwie każdy z bohaterów książki „Uwiązani” stworzył sobie takie własne, prywatne więzienie, w które jest ucieczką od życia, problemów. Dla większości bohaterów książki więzienie znajduje się w Internecie (czy to portal z filmami porno, media społecznościowe, czy gry online). Uwiązanie jest tak naprawdę takim cube'm, w którym się ukryli.
Ale tak mogą zachowywać się nastolatki. Tymczasem podobnie zachowują się ich rodzice...

Poszukiwanie własnej tożsamości, mierzenie się z problemami, „bólem istnienia” towarzyszy nam przez całe życie. Szczególnie jeśli się nie przeżyło kryzysów wcześniej, bo nie było na to zgody w domu, środowisku. Najczęściej w takich sytuacjach dorośli pod wpływem jakiegoś problemu nagle cofają się w rozwoju i stają się mentalnie nastolatkami. W tej książce zatarły się różnice między dorosłymi a ich dziećmi...
Może właśnie dlatego dzieci uciekają w świat internetu, ładują się w ryzykowne sytuacje, bo nie mają do czego wracać? Bo nie mają wsparcia rodziców, nie mogą na nich liczyć?
Tak może być. Tu dorośli sami są niedojrzali. Ich świat nie jest atrakcyjny dla młodych ludzi. Niczego im nie oferuje, nie daje oparcia. W takiej sytuacji, być może paradoksalnie, ten internet jest lepszy niż to, co co dzieje się w realnym życiu?
Ale tam też nie jest bezpiecznie i łatwo. A rodzice jakby nie chcieli tego dostrzec, jakby mówili: „no tak, siedzi w sieci, mam problem z głowy”...
Nie chcą dostrzec lub w ten sposób racjonalizują sobie swoją nieporadność rodzicielską. Bywa też tak, że dorośli boją się konfrontacji z dorastaniem dzieci. To wchodzenie dzieci w dorosłość bardzo często aktywizuje ich nierozwiązane konflikty, konfrontuje z samotnością.
Ta pustka bierze się też stąd, że rodzice nastolatków nie próbują ich zrozumieć. Łatwiej jest zakazywać, krytykować, kontrolować...
Bo to nie wymaga od nich dużego wysiłku. To taki stereotyp, że każdy nastolatek jest nie do zniesienia i się buntuje. A przecież oni są mimo wszystko różni. Mają inne problemy, inne możliwości. Rodzic musi być cały czas uważny i ciekawy swojego dziecka, tego jak ono się zmienia. Ignorowanie go, udawanie, że się nie dostrzega, że dziecko ma problem, że sobie poradzi naprawdę nic dobrego nie przyniesie.
Jaki jest więc ratunek dla bohaterów „Uwiązanych”?
Z psychologicznego punktu widzenia każdy musi tu dorosnąć i zmierzyć się ze swoim problemem. To książka też o tym, jak my rodzina jesteśmy systemem i to co się dzieje z jednym z nas wpływa na innych. Zagubiony rodzic to jeszcze bardziej pogubiony dzieciak. Zbuntowany nastolatek to zatroskany rodzic. Rodzice w konflikcie to dziecko w smutku czy strachu. Jeśli uciekamy od swoich problemów, to nie tylko wyrządzamy krzywdę sobie, ale też naszym bliskim. Żeby młodzi mogli w tej książce dojrzeć, muszą mieć dorosłych rodziców.
A jak poradzili sobie bohaterowie książki Chada Kultgena? Warto się o tym przekonać.
logo
Okładka książki Chada Kultgena „Uwiązani”. Materiały prasowe Prószyński Media.

Artykuł powstał we współpracy z Prószyński Media Sp. z o.o.