Bronisław Komorowski ma Mszy świętej w sanktuarium MB Fatimskiej na Krzeptówkach
Bronisław Komorowski ma Mszy świętej w sanktuarium MB Fatimskiej na Krzeptówkach Ks. Kazimierz Sowa/Facebook

Kampania wyborcza wchodzi w kolejny zakręt, więc kandydaci zaczynają się licytować, który z nich jest... lepszym katolikiem. Spotykają się z hierarchami, chętnie fotografują w sanktuariach, ale co z tego wynika?

REKLAMA
W ostatnich dniach kampanii wyborczej okazji do sięgania po „kościelną” tematykę nie brakowało. A to prezydent podpisuje konwencję przeciwko przemocy, za co katoliccy publicyści chcą go ekskomunikować, a to deklaruje, że jest za życiem, a co za tym idzie – popiera in vitro... Dwaj główni kandydaci w wyścigu do prezydenckiego fotela robią wiele, aby zaskarbić sobie katolicki elektorat – w końcu żyjemy w Polsce, w kraju, w którym żyje nawet 35 milionów katolików (ponad 90 proc. społeczeństwa). Tyle tylko, że jest to bardzo instrumentalne i przedmiotowe traktowanie Kościoła.
Komorowski w kościele, z księdzem i papieżem
Bronisław Komorowski nigdy nie ukrywał, że jest katolikiem. Wręcz przeciwnie – zawsze chętnie podkreślał swoje przywiązanie do religii, tradycji, Kościoła. Nie inaczej jest w trakcie kampanii wyborczej, kiedy jego główny rywal – Andrzej Duda – kreowany jest przez swój sztab wyborczy na człowieka „prawdziwej” wiary (w opozycji do „waniliowego katolicyzmu” Komorowskiego).
To właśnie w odpowiedzi na takie zarzuty prof. Tomasz Nałęcz gorąco deklaruje, że „Komorowski jest człowiekiem głębokiej wiary” i szybko dodaje, że „będzie dziś na mszy”. ­ – Życzyłbym panu Kaczyńskiemu i panu Dudzie tylu spotkań z Ojcem Świętym, ile miał Bronisław Komorowski ­ stwierdził prezydencki doradca na antenie Radia Zet.
To akurat mało trafione życzenie, bo papieże, począwszy od Jana Pawła II, w imię szeroko pojętego ekumenizmu, chętnie spotykają się przedstawicielami różnych wyznań i religii. Po za tym to, w jakim stopniu kandydat nadaje się na prezydenta, lepiej chyba mierzyć ilością cennych inicjatyw, postulatów programowych albo propozycji ustaw, aniżeli spotkań z kościelnymi hierarchami...
Głowa państwa jednak od takich spotkań nie stroni. ­– Prezydent Bronisław Komorowski rozpoczął niedzielę od mszy świętej w sanktuarium MB Fatimskiej na Krzeptówkach. Miejsce o tyle ciekawe, że jest ulubionym ojca Rydzyka, kiedy tylko jest pod Tatrami. Jak widać, Kościół zawsze łączy, przynajmniej prawdziwych chrześcijan – skomentował na Facebooku ks. Kazimierz Sowa, który na profilu zamieścił także fotograficzną relację z tego wydarzenia.
logo
Facebook ks. Kazimierza Sowy
Spotkanie Komorowskiego z ks. Sową (i jego bratem Markiem, marszałkiem województwa małopolskiego) wywołało zgorszenie redaktorów portalu portalu braci Karnowskich. – Czekamy na oburzenie wszystkich tych, którzy nie kryją swojej irytacji po każdym, choćby najmniejszym wyrazie sympatii ze strony duchowieństwa wobec kandydatów prawicy... ­– można było przeczytać. Czy jednak oni sami oburzają się na spotkania Andrzeja Dudy z biskupami?
Duda, „katolik intensywny” w Radiu Maryja
Kandydat PiS na prezydenta także chętnie ogrzewa się w cieple kościelnych hierarchów. Pod koniec lutego Andrzej Duda spotkał się z bp Wiesławem Meringiem, który w mediach głównego nurtu zaistniał jako gorący krytyk ks. Adama Bonieckiego (za niedostrzeganie w Nergalu satanisty) oraz... Bronisława Komorowskiego (za nieudzielenie wsparcia starającej się o miejsce na multipleksie Telewizji Trwam).
­– Rozmowa dotyczyła problemów interesujących obie strony, a zwłaszcza zadań związanych ze zbliżającymi się bardzo ważnymi dla ojczyzny wyborami – tak spotkanie Dudy z bp. Meringiem relacjonował ks. Michał Krygier, kapelan hierarchy. Nie pamiętam, aby z taką samą zjadliwością, z jaką krytykowane jest każde spotkanie Komorowskiego z biskupem, został oceniony Andrzej Duda.
Kandydat PiS jest kreowany przez sztab wyborczy (a także samego Jarosława Kaczyńskiego) na „prawdziwego” katolika (w opozycji do „farbowanego” katolicyzmu Komorowskiego). Kilka dni temu Andrzej Duda gościł w „Rozmowach niedokończonych” (sztandarowej audycji w Radiu Maryja). W trakcie rozmowy do rozgłośni zadzwonił Jarosław Kaczyński, który tak chwalił kandydata PiS:
Jarosław Kaczyński

Andrzej jest człowiekiem zasad i bardzo głębokiej wiary. Mogę powiedzieć, że wywodzi się z bardzo katolickiej i porządnej rodziny

Kaczyński nazwał też Dudę „katolikiem, w dodatku intensywnym”.
Na początku lutego na oficjalnym facebookowym fanpage'u kandydata PiS pojawiła się fotografia Dudy z wyrwanym z kontekstu cytatem z Pisma Świętego. Fraza z Księgi Psalmów „Bóg miłuje prawo i sprawiedliwość” (Ps 33,5) miała zapewne posłużyć jako koronny argument na to, że Andrzej Duda jest jedynym słusznym kandydatem na prezydenta, bo popiera go już nie tylko Kościół w Polsce, ale i instancja najwyższa, czyli Wszechmocny.
Sama pewnie przeoczyłabym niezręczną fotografię, gdyby właśnie nie zakonnik, który poczuł się nie tylko zniesmaczony, ale i urażony taką formą instrumentalizacji Kościoła przez kandydata, na którego bądź co bądź, gotów, jest oddać swój głos. ­– To już przegięcie ­– skomentował duchowny, który jednak nie chce wypowiadać się publicznie z obawy przed... krytyką ze strony prawicy.
logo
Kandydat PiS na prezydenta cieszy się wsparciem Wszechmocnego? Andrzej Duda/Facebook
Jednym wolno więcej?
Wystąpienie Dudy w Radiu Maryja czy wcześniejsze spotkanie z bp Meringiem obeszło się bez większego echa w prawicowych portalach. Może jedynie poza faktem dostrzeżenia (jeśli nie w hurraoptymistycznym, to przynajmniej neutralnym tonie) powyższych wydarzeń. Ale czy ktokolwiek z prawej (ale i lewej!) strony komentujących zająknął się na temat tego, że jest to przedmiotowe traktowanie Kościoła i naruszanie rozdziału państwa i Kościoła?
Za to takie pytania, niezwykle dramatycznym tonem, postawił portal Niezalezna.pl, relacjonując udział ks. Mariusza Marciniaka w wyborczej agitacji dla Bronisława Komorowskiego. Prezydent wyjaśnił podczas wiecu, że obecny proboszcz parafii pw. Matki Bożej Pocieszenia i św. Stanisława Biskupa w Szamotułach był jego uczniem w Niższym Seminarium Duchownym w Niepokalanowie. Nieco zawstydzony kapłan potwierdził i dodał, że zawsze wspierał Komorowskiego, zarówno modlitwą, jak i dobrym słowem. ­– Co z rozdziałem Kościoła od państwa? ­– pyta Niezalezna.pl.
Wybory na prezydenta czy do episkopatu?
Licytacja głównych kandydatów na to, który z nich jest lepszym katolikiem, budzi niesmak. I to nie tylko ze strony lewicowych wyborców czy ateistów, którzy zawsze chętnie demonstrują swój dystans do Kościoła, ale także samych katolików, którzy czują pewien niesmak i dyskomfort z powodu takiego przedmiotowego traktowania wiary.
Błażej Strzelczyk

Nie widzę powodu, dla którego kandydaci na urząd prezydenta mieliby odwoływać się podczas kampanii do swoich sympatii bądź antypatii wobec Kościoła

– Polaryzacja i różnice między Polakami na tym tle są tak głębokie, że pojedyncze deklaracje kandydatów chyba nic nie zmieniają. Ciągle pozostaje w pamięci instrukcja abp Michalika, że katolik głosuje na katolika. Zatem wyborcy, którzy podczas podejmowania decyzji o tym, na kogo głosować, kierują się zdaniem Kościoła, pewnie mają już jasne i klarowne zdanie na temat swojego kandydata ­– ocenia w rozmowie z naTemat Błażej Strzelczyk.
Publicysta „Tygodnika Powszechnego” jednocześnie rozumie występ Dudy w Radiu Maryja, „bo elektorat prawicowy i katolicki najprawdopodobniej nie zna jeszcze kandydata wystawionego przez PiS”. Chodzi więc o to, zdaniem Strzelczyka, by słuchacze rozgłośni o. Rydzyka dowiedzieli się, który z kandydatów cieszy się wsparciem radia z Torunia. Dziennikarz dodaje, że trudno ocenić, na ile Bronisław Komorowski ma szanse na przekonanie elektoratu katolickiego i czy rzeczywiście kluczowe w tym jest spotkanie z papieżem.
– Jak pokazują badania CBOS, skoro wiara Polaków się prywatyzuje, to pewnie też następuje drastyczny rozdział praktyk religijnych i sympatii politycznych. To oczywiście ocena subiektywna, ale łatwo wyciągnąć taki wniosek, że przeciętny Polak mówi sobie: modlę się osobiście, nieszczególnie identyfikuję się ze społecznością Kościoła, bo przecież moja wiara jest prywatna, zatem też nie kieruję się tym, co który kandydat mówi o Kościele ­– uzupełnia Strzelczyk.
Ks. Wojciech P. Pełka

Takie przytulanie się do Kościoła w kampanii wyborczej odbierane jest z dużą nieufnością. Pamiętamy przecież ślub byłego premiera w trakcie kampanii wyborczej. Odnoszę wrażenie, że niektóre środowiska kościelne niepotrzebnie włączają się do kampanii, udostępniając na przykład swoją antenę. W końcu wybieramy Prezydenta RP, a nie Przewodniczącego KEP

Oczywiście, zupełnie nie chodzi o to, by całkiem wykreślić temat Kościoła z kampanii prezydenckiej (czy szerzej – sfery publicznej). Problemem jest jednak licytowanie się na wiarę przy jednoczesnym podejmowaniu takich decyzji politycznych, które z katolickością nie mają wiele wspólnego...

Napisz do autorki: marta.brzezinska@natemat.pl