
Nowy właściciel TVN buduje na świecie zupełnie inną telewizję. Opartą na poradach i przydatnej w życiu wiedzy, a bez sensacyjnych paradokumentów. Co mogłoby się zmienić w profilu polskiej stacji?
REKLAMA
1. Właściciel, który dokładnie wie, czego chce
Problemem TVN nie było to, że miało zbyt mało pieniędzy, ani to, że tę stację oglądało zbyt mało Polaków. Wśród samych właścicieli medialnego giganta nie było lidera, który miałby pomysł, jak telewizyjny biznes miałby wyglądać za 10-15 lat. Taką osobą był nieżyjący wizjoner biznesu Jan Wejchert oraz towarzyszący mu człowiek mediów Mariusz Walter.
Kiedy zabrakło Jana Wejcherta, krucha równowaga pomiędzy udziałowcami koncernu obróciła się jednak w pył. O szorstkiej przyjaźni czy wręcz animozjach pomiędzy dawnymi przyjaciółmi mówiło się od dawna. Do głosu doszedł Bruno Valsangiacomo, finansista ze Szwajcarii, który z w zamian za pracę nad finansową stroną biznesu otrzymał kiedyś 15 proc. akcji holdingu.
Mówiło się wówczas o przejęciu władzy przez jego szwajcarską gwardię , bo szefem TVN został nie syn Waltera, ale Marcus Tellenbach. W grudniu 2011 roku opublikowano komunikat o spłaceniu trójki spadkobierców. Inkasując 230 mln euro odeszli, i to każdy w swoją stronę, Łukasz Wejchert, Agata Wejchert-Dwoniak i Victoria Wejchert. W 2012 roku z firmą pożegnał się schorowany już Mariusz Walter - jest już tylko prezesem honorowym ITI.
Jak na medialną korporację z USA Scripps Networks Interactive wcale nie poraża wielkością. Jej aktywa wyceniane są na nowojorskiej giełdzie na 37 mld zł (9,4 mld dol) - wycena TVN to 6,2 mld zł. Amerykanie nauczyli się jednak wykorzystywać kapitał z giełdy do pożerania konkurencji, ostatnio przejmując media m.in. Ameryce Południowej.
2. Koniec taniej sensacji
Szefowie Scripps Networks wzięli sobie do serca badania, z których wynika, że ze względu na schlebianie niskim gustom 38 mln abonentów kablówek jest niezadowolona z usług telewizyjnych, a półtora miliona gotowych jest najzwyczajniej odciąć kabel. Zarazem w USA rośnie w siłę serwis Netflix, który zyskał tam 39 mln użytkowników. Kiedyś był tylko internetową wypożyczalnią filmów i programów, ale teraz jako pierwszy serwis na świecie postawił na własne produkcje. Jego serial "House of Cards" otrzymał trzy nagrody Emmy.
Najbardziej wartościowe programy dla Scripps Networks mają trzy cechy: "dają rozrywkę, są przydatne w życiu i poszerzają wiedzę". Dlatego w tej telewizji nigdy nie zobaczymy czegoś w rodzaju show o rodzinie Kardashianów ani inscenizowanych "seriali dokumentalnych". Liczy się non-fiction.
Żegnajcie więc "Szpital" czy "Ukryta prawda". Odpadłaby połowa odcinków "Rozmów z toku", zwłaszcza tych z wytatuowanymi, zakolczykowanymi lub zepsutymi seksem bohaterami. Zamiast tego Scripps stawia na programy poradnicze: jak na przykład zdobyć pieniądze i kupić dom. Jak zmienić ogród mając mniej niż 100 dolarów, na jaki kolor pomalować sypialnię, aby się dobrze wyspać.
3. Gwiazdy, tak, ale te, które mają coś do powiedzenia
Edwardem Miszczakiem tej amerykańskiego korporacji medialnej jest Kathleen Finch, przez 12 lat dziennikarka i wydawca stacji CBS News. Twierdzi, że telewizja jest od opowiadania historii ludzi, ale na wizji pojawić się mogą tylko ci, którzy mają coś wartościowego do przekazania. Dlatego stacja zatrudniała Ellen de Genneres, prawdziwą gwiazdę i autorkę popularnego w USA talk show. Ellen dostała jednak nowe, nietypowe zadanie prowadzenia show o rywalizujących ze sobą producentach mebli ("Ellen's Design Challenge").
Przekładając na polskie realia zobaczymy jeszcze więcej "Perfekcyjnej Pani Domu" i jeszcze więcej Magdy Gessler ratującej restauratorów z biznesowych opałów. Finch mając do wyboru dwie twarze Agnieszki Szulim; tę tropiącą operacje plastyczne Ewy Minge w programie "Na Językach" albo tę, która w programie "Stylowy poradnik" doradza, aby nieużywane kozaki wypchać gazetami, z pewnością wybrałaby Szulim nr 2.
4. TVN jak Apple - lider cyfrowej przemiany
Choć trudno w to uwierzyć, kanał poradniczy HGTV (Home Garden Television) został ulubioną marką Amerykanów w mediach społecznościowych pokonując nawet Starbucks. To autentyczna miłość. Widzowie tak lubią programy HGTV, że nawet ich reklamy cieszą się najwyższą oglądalnością.
Z pewnością Scripps Networks zainwestuje jeszcze więcej w Player.pl - internetowy serwis, na którym już teraz możemy oglądać produkcje TVN. Ma on 2,3 mln użytkowników czyli zdecydowanie za mało jak na tak rosnący na świecie biznes. Coś, co dziś rozpala wyobraźnię menedżerów biznesów telewizyjnych to ścisła współpraca HBO z producentem komputerów, tabletów i smartfonów Apple. Najnowszy serwis VOD HBO Now jest dostępny tylko na urządzeniach Apple - co ma rozkręcić sprzedaż obu firmom.
5. Wszystko zostanie w rodzinie… amerykańskiej
Rodziny Wejchertów i Walterów zostaną zastąpione przez menedżerów pracujących na rzecz innej rodziny - Scrippsów. Oni także są bohaterami list najbogatszych - Forbes podlicza ich majątek na 7,5 miliarda dolarów. 167 lat temu praojciec medialnego imperium Edward Willis pożyczył 10 tys. dolarów, aby stworzyć gazetę w Cleveland. Z gazety wyrosła telewizja kablowa, a z kablówki firma notowana na giełdzie. Co ciekawe, członkowie rodziny doszli do wniosku, że zaangażują się w biznes i nie podzielą firmy. Dwa razy w roku spotykają się na rodzinnych zjazdach. Zajmują dwie trzecie miejsc w radach nadzorczych każdego z kontrolowanych biznesów. Tymczasem niezgoda na forum ITI doprowadziła do transakcji sprzedaży.
Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl
