Zaburzenia snu to od kilku lat globalna epidemia.
Zaburzenia snu to od kilku lat globalna epidemia. Thomas Ralph Spence, "Śpiąca Królewna" / bit.ly/1DsBz4i

Zaburzenia snu to jedne z najczęściej spotykanych schorzeń w medycynie i psychiatrii. Według naukowców z Uniwersytetu Stanforda istnieje ponad 100 rodzajów tego typu zaburzeń. Blisko 95 proc. chorych nie przeszło z kolei diagnozy lub nie jest leczone. Zwykle dlatego, że nie zdają sobie sprawy z własnej choroby lub uważają, że nie można z nią nic zrobić.

REKLAMA
Pożądana długość snu
– Zaburzenia snu są mniej dramatyczne niż nowotwór czy nadciśnienie. Uważa się powszechnie, że nie są poważnym schorzeniem i nie prowadzą do innych problemów – mówi profesor Jerzy Vetulani, utytułowany polski neurobiolog i psychofarmakolog. – Tymczasem zaburzenia snu i rytmu dnia mogą prowadzić na przykład do depresji – dodaje naukowiec, ale zauważa też, że w przypadku tego typu schorzeń często trudno jest ocenić co jest przyczyną, a co skutkiem, bo nierzadko to właśnie zły stan zdrowia wpływa na nasz sen.
Dobry i wystarczająco długi sen jest jednym z filarów zdrowego trybu życia. Jednak od lat skupiamy się głównie na jego dwóch pozostałych elementach: odpowiedniej diecie i regularnych ćwiczeniach fizycznych. Wśród pracowników korporacji popularne są na przykład tak zwane „diety z dostawą”, dzięki którym rano otrzymują paczkę z pięcioma posiłkami o starannie skalkulowanej wartości kalorycznej. Inni często chwalą się porannym joggingiem lub idą po pracy na siłownię. Jednocześnie przesypiają zwykle 5 czy 6 godzin każdej nocy.
Wyśpisz się po śmierci
W kulturze panuje pewnego rodzaju kult krótkiego snu. Mówi się, że „sen jest dla mięczaków” albo że „wyśpisz się po śmierci”. Krótszy sen nosi się jak pewnego rodzaju medal i jest on często traktowany jako oznaka przedsiębiorczości. Donald Trump twierdzi, że sypia od trzech do czterech godzin dziennie, by wyprzedzić swoją konkurencję. Według portalu Daily News miał kiedyś powiedzieć: „Jak ktoś, kto śpi 12 czy 14 godzin dziennie ma rywalizować z kimś, kto śpi trzy lub cztery?”
Tymczasem wg badań Maksa Hirshkowitza z amerykańskiej Narodowej Fundacji Snu wynika, że dorosłe osoby powinny spać od 7 do 9 godzin dziennie. – Nasz tryb życia nastawiony był oryginalnie równolegle do cyklu dobowego – mówi profesor Vetulani. To tak zwany rytm okołodobowy lub rytmika circadialna, która reguluje nasz dzień zarówno z powodu czynników zewnętrznych, takich jak słońce czy temperatura, jak i wewnętrznych, czyli chociażby procesy wzrostu.
logo
Jerzy Vetulani od dziesięcioleci zajmuje się m.in. wpływem snu na mózg człowieka. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Początkowy sen lekki przechodzi w sen głęboki. Fale mózgowe zwalniają, temperatura ciała spada. Obniża się również tempo bicia serca. Później wchodzimy w fazę REM, czyli Rapid Eye Movement, w której gałki oczne szybko się poruszają. Tę fazę zwie się inaczej fazą snu paradoksalnego. Krótszy sen oznacza, że możemy nie przejść wszystkich jego faz.
W ciągu nocy przechodzimy cyklicznie od stanu snu lekkiego do głębokiego. Odpowiedni sen regeneruje organizm i wspomaga wzrost. Mózg przygotowuje się do następnego dnia i szereguje informacje, które zebrał dnia poprzedniego. Wysypianie się pomaga też w nauce.
Polski sen
Najświeższe dane dotyczące snu Polaków pochodzą z raportu Melisany Klosterfrau przygotowanego w 2012 roku na podstawie danych TNS Polska. Wynika z niego, że prawie połowa, bo aż 47 proc., Polaków uważa, że nie jest wypoczęta po przebudzeniu. 55 proc. z nas śpi mniej niż zalecane minimalnie 7 godzin. Taki sam odsetek Polaków rozpamiętuje w nocy stresujące momenty z dnia. Aż 75 proc. z badanych 613 osób stwierdza, że z powodu stresu ma problemy ze snem: śpią one niespokojnie i często się przebudzają lub nie mogą zasnąć.
Najczęstsze powody problemów ze snem wynikające z badania to: zdenerwowanie i stres (41 proc.), problemy osobiste (23 proc.) oraz kłopoty finansowe (22 proc.). Do tych liczb trzeba jednak podejść z lekką dozą nieufności. Raport na podstawie badań TNS Polska przygotował w końcu producent ziołowego preparatu na uspokojenie...
Powody zmęczenia
Zmian w zwyczajach naszego odpoczynku należy jednak doszukiwać się w wydarzeniach, które miały miejsce kilkaset lat temu. Dokładniej podczas rewolucji przemysłowej, gdy zmienił się cykl naszego dnia i godziny pracy. Wcześniej wiele osób, w tym na przykład chłopi spali w nocy, a następnie po pracy. Na dwa „spania” wskazuje historyk A. Roger Ekirch, który znalazł wzmianki na ten temat jeszcze w „Odysei” Homera. – Od kiedy wprowadzono światło sztuczne, nasz cykl życia się zmienił – mówi profesor Vetulani. Ludzie zaczęli prowadzić „życie nocne”, spędzać czas w barach. Zmieniało się podejście do samego snu.
logo
W Japonii bardzo popularne jest drzemanie w środkach komunikacji miejskiej. Fot. Janne Moren / CC BY-NC-SA 2.0 / bit.ly/1GMiOq0
Jest jednak głębsze, bardziej naukowe niż socjologiczne podejście do tematu.
prof. Jerzy Vetulani

Za sen odpowiada melatonina, która uwalniana jest, gdy robi się ciemno. Sztuczne oświetlenie hamuje uwalnianie hormonu. Do tego stosunkowo niedawno pojawiło się światło LED-owe, np. w ekranach smartfonów czy telewizorów, które szczególnie wpływa na poziom melatoniny.

Czytając wieczorem książkę robimy się senni już koło 22-23. Przy komputerze możemy siedzieć nawet do trzeciej nad ranem i nie odczuć zmęczenia. A rano trzeba wstać do szkoły lub do pracy i sen staje się krótszy.
– Nasze mózgi są przeciążone od informacji ze wszystkich źródeł, jak komputery czy telefony. Mamy coraz więcej danych i coraz mniej czasu na ich uporządkowanie – stwierdza dr Leszek Mellibruda, psycholog biznesu. – Pojawił się kłopot, czyli rozregulowanie rytmu – mówi z kolei profesor Vetulani.
Profesor zaznacza również, że osoby, które często rano skarżą się na to, iż nie spały przez całą noc, tak naprawdę mogą być przytomne w tym czasie przez 15-20 minut. – Przez słabszy i lżejszy sen nie zapadają w stany głębokie i nie odpoczywają, a zapamiętują tylko momenty, gdy były świadome i przekręcały się z boku na bok – tłumaczy. – Nie tyle długość, co jakość snu jest kluczowa – zaznacza dr Mellibruda.
Gdy brakuje snu
Gdy snu zaczyna brakować miewamy problemy z podejmowaniem decyzji, rozwiązywaniem problemów, kontrolowaniem emocji. Niewyspane dzieci mogą przeżywać huśtawkę nastrojów i tracić motywację do nauki. W skrajnych przypadkach problemy ze snem mogą prowadzić nawet do depresji, a ta z kolei do samobójstw. Po 24 godzinach bez snu człowiek funkcjonuje jakby miał we krwi promil alkoholu.
logo
Badania wskazują, że dzieci lepiej lepiej zapamiętują nowe umiejętności, jeśli po nauce utną sobie drzemkę. Fot. Łukasz Wądołowski / Agencja Gazeta
Naukowcy z Bonn i Londynu stwierdzili nawet, że po dobie bez snu można zaobserwować symptomy schizofrenii, a osoby pozbawione odpoczynku mogą posłużyć za modele do obserwacji niektórych chorób psychicznych. Badane osoby inaczej odbierały światło, kolor czy zapachy, a także miały problemy z uwagą i zaburzone postrzeganie czasu.
Ale wystarczy już spać regularnie mniej niż zalecane 7 godzin, by wpłynęło to na nasze zdrowie. Według naukowców krótki sen może być odpowiedzialny za otyłość, wysokie ciśnienie czy cukrzycę.
Drzemka dobra na wszystko?
prof. Jerzy Vetulani

Naturalnym remedium na krótki sen mogłyby być drzemki w ciągu dnia. Zresztą są one wytłumaczone historycznie. W epoce jaskiniowców, na południu osobniki przesypiały w jaskiniach okres największego gorąca w środku dnia. Stąd wzięły się również sjesty w ciepłych krajach. Drzemka regeneruje człowieka. Duże, zachodnie korporacje to zrozumiały i mają nawet specjalne pokoje do drzemek.

Profesor dodaje: – Eksperymenty potwierdzały, że osoby po drzemce lepiej rozwiązują testy od tych, którym tej drzemki nie zapewniono.
logo
Duże korporacje, w tym np. Google, wprowadziły specjalne pomieszczenia do drzemek w pracy. Ma to zwiększać wydajność. Fot. The National / YouTube.com
– Zresztą, nawet mój tata po przyjściu z pracy do domu zasypiał po zjedzeniu obiadu. Trzeba było być cicho, ale po godzinie wstawał i pracował do nocy, stukając w maszynę do pisania – z rozbawieniem wspomina profesor.
Niektórzy lekarze zwracają uwagę, że jeśli ktoś ma problemy ze snem, to powinien śmiało zażywać tabletki nasenne. – Moim zdaniem leków nasennych należy jednak unikać. Ułatwiają zasypianie, ale zaburzają naturalną architekturę snu, czyli naprzemienny cykl fazy lekkiego i głębokiego snu. Wbrew pozorom nie zapewniają więc właściwego wypoczynku – mówi profesor Vetulani.
Bezsenność
Według danych Światowego Stowarzyszenia Medycyny Snu problemy ze snem dotykają nawet 45 proc. społeczeństwa na całym świecie. Kilka lat temu problemy ze snem, a zwłaszcza jego brak, okrzyknięto globalną epidemią. Jednym z najczęstszych zaburzeń tego typu jest bezsenność.
Zgodnie z Międzynarodową Statystyczną Klasyfikacją Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 bezsenność definiuje się jako problemy ze snem co najmniej trzy razy w tygodniu przez jeden miesiąc lub dłużej. Do problemów zalicza się z kolei: trudności w zasypianiu i utrzymaniu snu, zbyt wczesne budzenie się, a także złą jakość snu lub odczucie, że sen nie jest pokrzepiający.
Dopiero bezsenność trwającą dłużej niż miesiąc, czyli tzw. przewlekłą, uznaje się w medycynie za chorobę. Oprócz niej występują jeszcze dwie odmiany bezsenności: przygodna i krótkotrwała. Tę pierwszą, zgodnie ze „Standardami leczenia bezsenności Polskiego Towarzystwa Badań nad Snem” definiujemy jako „trwającą kilka dni i występującą podczas pracy zmianowej, szybkiego przekraczania stref czasowych lub nagłego stresu, np. oczekiwania na zabieg operacyjny.” Bezsenność krótkotrwała to z kolei dolegliwość trwająca „do 3 tygodni, towarzysząca nagłej chorobie somatycznej lub przewlekłemu stresowi, np. w żałobie.”
W 2007 roku w piśmie „Sleep” pojawiły się wyniki badań doktora Daga Neckelmanna z Oddziału Psychiatrii w szpitalu uniwersyteckim Haukeland w Bergen w Norwegii. Doktor Neckelmann oparł swoje badania na danych zebranych dwukrotnie na przestrzeni dziesięciu lat w grupie 25 130 dorosłych osób. Skarżący się na chroniczną bezsenność częściej mieli do czynienia z zaburzeniami lękowymi i depresją.
Zarabianie na śnie
Możliwe, że o śnie, w odróżnieniu od jedzenia i wysiłku fizycznego, mówi się tak rzadko, bo trudniej na nim zarobić. Co chwilę powstają nowe gadżety mierzące codzienny wysiłek i aplikacje motywujące do ćwiczeń. W internecie mnożą się blogi dietetyczne, w sklepach pojawiają się produkty ekologiczne, a nowe diety przynoszą ich twórcom fortuny. A jak zarobić na czyimś śnie?
Jednak pojawiają się już i takie próby. Aplikacje-budziki, jak Sleep Cycle, które korzystając z czujników w twoim smartfonie budzą cię, gdy znajdujesz się w fazie snu lekkiego, co powodować ma mniejsze zmęczenie rano. Albo programy takie jak f.lux, które z biegiem dnia, stopniowo zmieniają ciepłotę barw na ekranie twojego urządzenia. Im mniej niebieskiego światła, tym więcej melatoniny uwalnia się do organizmu.
Na śnie niedawno postanowili zarobić także Polacy, którzy założyli start-up Intelclinic. Na początku 2014 roku uzbierali publicznie pieniądze na sfinansowanie specjalnej maski Neuro:On do „snu polifazowego”, czyli odpoczynku polegającego na kilku krótszych sesjach snu w ciągu doby. Właśnie ruszyły testy ich urządzenia, które ma trafić do sprzedaży w trzecim kwartale tego roku.
Sen na zdrowie
Chcemy tego czy nie, potrzebujemy snu. Nawet w naszej kulturze, która traktuje sen jako coś bezproduktywnego. Odpowiednio wypoczęty mózg pracuje o wiele lepiej, więc najwyższy czas przestać traktować sen jako stratę czasu.
* Cytat W. Szekspir