
Kilkaset osób manifestowało we wtorek do późnego wieczora na ulicach Sosnowca. Doszło do zamieszek – w stronę pilnujących wejścia do komendy policjantów poleciały petardy i kamienie. 13 najbardziej agresywnych osób zatrzymano. Trzech policjantów zostało rannych.
REKLAMA
Demonstracja rozpoczęła się od blokowania ulicy i torów tramwajowych, potem manifestanci przeszli pod główne wejście komendy policji. Tam, w stronę stróżujących przy drzwiach mundurowych, poleciały kamienie. Odpalono także petardy. Trzech policjantów zostało rannych. Ich życiu jednak – jak twierdzą medycy – nic nie zagraża.
W zamieszkach mogło uczestniczyć nawet 200 osób. Spośród nich 13 najbardziej agresywnych trafiło do aresztu.
Demonstracje zorganizowano po niedawnej śmierci 23-latka – mężczyzna zmarł kilka dni temu po interwencji policjantów. Rodzina zmarłego jest przekonana, że do tragedii doszło wskutek zbyt agresywnego zachowania służb.
Dramat rozegrał się na ul. Kisielewskiego. Policja została wezwana przez ratowników medycznych, którzy twierdzili, że na miejscu jest dwóch mężczyzn pod wpływem narkotyków. Jeden z nich zachowywał się agresywnie, więc mundurowi go obezwładnili a następnie odwieźli na izbę wytrzeźwień, gdzie stracił przytomność. Odwieziony do szpitala wkrótce zmarł. Zdaniem lekarzy przyczyną śmierci było zatrucie organizmu. Sprawę bada jednak prokuratura.
To nie jedyna tragedia, do której w ostatnich dniach doszło w związku z interwencją policji. W poniedziałkowy wieczór grupa chuliganów w podwarszawskim Legionowie obrzuciła policjantów i dziennikarzy butelkami oraz kamieniami.
Starcia wybuchły jeszcze w niedzielę, gdy miejscową komendą policji zaatakowali chuligani protestujący przeciwko zatrzymaniu przed tygodniem 19-letniego Rafała, który krótko po interwencji policji zmarł. Z jej informacji, powołującej się na opinie biegłych sądowych, wynika, że na ciele denata nie było żadnych śladów pobicia. Prawdopodobnie chłopak zmarł wskutek zadławienia woreczkiem z marihuaną, który połknął starając się ukryć narkotyki przed funkcjonariuszami.
Z wersją tą nie zgadzają się jednak członkowie rodziny oraz znajomi zmarłego 19-latka. Jak podkreślają, w czasie interwencji policjanci mieli używać wobec zatrzymanego przemocy fizycznej, a także nie udzielić mu pomocy, gdy ten jej potrzebował. Okoliczności śmierci mieszkańca Legionowa ma wyjaśnić toczące się śledztwo.
Źródło: TVN24.pl
