Zbigniew Kuźmiuk z PiS przekonuje, że Bronisław Komorowski nie spotyka się z wyborcami na otwartych wiecach.
Zbigniew Kuźmiuk z PiS przekonuje, że Bronisław Komorowski nie spotyka się z wyborcami na otwartych wiecach. Fot. Parlament Euroejski

Prawicy zarzuca się, że żyje w swojej rzeczywistości. Coś jest na rzeczy. W "Bez autoryzacji" Zbigniew Kuźmiuk z PiS przekonuje, że Bronisław Komorowski spotyka się z wyborcami tylko na zamkniętych spotkaniach, w Rzeszowie użyto taśmy (choć BOR to zdementował), a za straty SKOK-ów odpowiedzialny jest KNF.

REKLAMA
Senator Bierecki powinien wrócić do klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości?
Czytałem jego list, nie pisze, że chciałby wrócić. Wyjaśnia bardzo dokładnie, że sprawa jest z jego punktu widzenia zupełnie czysta i co więcej odgrzana na potrzeby kampanii wyborczej. Po zapoznaniu się z listem, z dokumentami, wydaje mi się, że to, co zrobiono senatorowi Biereckiemu jest skrajnie nieuczciwe.
Tutaj czas nie ma nic do rzeczy. Jeśli okaże się, że...
No właśnie czas ma bardzo dużo do rzeczy. Jeśli kilka lat temu KNF wiedział, jak rozdysponowano tym mieniem, to twierdzenie, że teraz można było tymi środkami ratować upadające kasy, jest wmawianiem dziecka w brzuch.
Wtedy jeszcze Komisja Nadzoru Finansowego nie miała możliwości kontrolowania SKOK-ów.
Ale jeśli chodzi o SKOK Wołomin, to Kasa Krajowa wielokrotnie zawiadamiała KNF o nieprawidłowościach i nie było reakcji.
Ale nie mówimy teraz o SKOK-u Wołomin.
To część składowa SKOK-ów i jest bardzo mocna sugestia, by z tych pieniędzy go ratować. To on przyniósł największe straty, Bankowy Fundusz Gwarancyjny musiał wypłacić 2 mld zł.
Wszyscy wiedzą, że SKOK Wołomin był zbuntowaną kasą, nie podporządkowywał się Kasie Krajowej. Poza tym nie tylko on ma kłopoty.
Ale tylko za SKOK Wołomin i chyba SKOK Wspólnota musiał ponieść wydatki Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Można było tym stratom zapobiec, gdyby KNF zareagował. Zadziwiająco, pomimo, że miał wiedzę, nie zareagował.
Te pieniądze miały trafić nie tylko na obecne straty, ale i przyszłe. Chodzi o przyszłość.
A jeśli chodzi o przyszłość, to politycy PO i KNF zachowują się skrajnie nieodpowiedzialnie. Bo jeśli system kas porównuje się do Amber Gold, to skandal niebywały. Ostatni kawałek polskiej bankowości porównuje się do piramidy finansowej i straszy oszczędzających tam ludzi. To robi urząd, który ma czuwać nad systemem bankowym, a który nie przypilnował kredytów frankowych, który nie przypilnował polis na lokatach, a wcześniej opcji walutowych.
Wracając do początku: senator Bierecki powinien wrócić do klubu PiS?
Senator tak tego nie stawia, tylko wyjaśnia jaka jest sytuacja. On rzeczywiście sam poprosił o zawieszenie go, bo ta zmasowana nagonka, podczas gdy on był na zjeździe unii kredytowych w Stanach była taka, że szkodziła wizerunkowi PiS. Ale dobrze, że napisał taki list po powrocie do kraju i wyjaśnieniu sprawy.
Ta sytuacja mocno zaszkodzi waszemu kandydatowi w wyborach prezydenckich?
Nie, bo Andrzej Duda nie ma z tym nic wspólnego. Ale to tylko pokazuje jakich armat rządzący będą używać, by utrzymać się przy władzy. Są w stanie kłamać, są w stanie zniszczyć ostatnią część sektora bankowego, tylko, żeby trwać przy władzy. Mam nadzieję, że Polacy po raz kolejny na ten numer nabrać się nie dadzą.
Cały czas mówi pan o "ostatnim kawałku polskiego sektora bankowego". A PKO BP?
Mimo tego, że to duży bank, nie jest już taki niezależny, bo jest spółką giełdową, musi spełniać określone rygory i tak naprawdę polskiej bankowości już nie ma. Mamy Związek Banków Polskich, ale on powinien się nazywać Związek Banków w Polsce, bo żaden z nich nie jest już polskim bankiem. To fałszywa nazwa tego stowarzyszenia.
Sztab Dudy popadł w marazm. Zeszły tydzień jest dla Dudy przegrany.
Dlaczego pan tak mówi? Na jakiej podstawie?
Na takiej, że to Komorowski narzucał inicjatywę, na nim skupiała się uwaga mediów...
Na prezydencie zawsze skupia się uwaga mediów. Duda robi swoje, objeżdża powiaty, jest entuzjastycznie witany, ma naprawdę wielkie spotkania otwarte...
Tak, widziałem, wokół niego stoi po kilkadziesiąt osób.
Andrzej Duda nikomu ust taśmą nie zakleja.
Panie pośle, w Rzeszowie nie było taśmy. Powiela pan nieprawdy, które krążą po internecie.
Widziałem nagranie i to mi wystarczy, proszę mi nic nie tłumaczyć. Widziałem, i to w dobrej jakości. Duda w przeciwieństwie do Komorowskiego ma spotkania otwarte, Komorowski ma wszystkie spotkania zamknięte.
(śmiech) Panie pośle, cały weekend spędziłem w Bronkobusie: spotkania na rynkach. przychodzi kto chce, prezydent wchodzi w tłum. To są spotkania zamknięte?
Mam relacje z województwa podkarpackiego od ludzi, którzy są tam zorientowani. Wszystkie spotkania, które tam były, były spotkaniami zamkniętymi.
Bo to był format prezydencki, Komorowski podpisywał projekt ustawy. To nie był wiec wyborczy.

To nie jest mój kłopot. Te spotkania otwarte, pełne sale, entuzjazm przełożą się na dobry wynik naszego kandydata. Druga tura jest nieuchronna, a w drugiej turze zobaczymy.
Duda jeździ po całej Polsce, ale nie jest w stanie zaproponować tematu, którym opinia publiczna...
Szkoda, że nie był pan w Siedlcach. Zobaczyłby pan jaki był entuzjazm, jak był witany, to nie byli ludzie spędzeni na miejsce.
Ja tego nie kwestionuję.
Mam nadzieję, że to przełoży się na głosy i Państwowa Komisja Wyborcza dobrze przypilnuje liczenia.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl