
"Zaprosiłem obcą dziewczynę na ulicy na kawę, a ona uciekła w popłochu" usłyszałam dziś rano od znajomego "Z nerwów trząsłem się jak galareta, ale chociaż spróbowałem". I to jest właśnie ten problem. Gdy dziewczyna słyszy: "Wiem, że się nie znamy, ale może pójdziemy razem na drinka?" ma przed oczami mrożące krew w żyłach sceny z najgorszych filmów. A przecież nie jest tak, że każdy napotkana osoba płci męskiej chce zrobić ci krzywdę i obrzucić seksistowskimi komentarzami.
REKLAMA
Komplement a "komplement"
Wiosna. Kobiety ubierają się lżej - wracają do sukienek i cienkich rajstop, rozpuszczają włosy i jakoś więcej się uśmiechają. Mężczyźni zrzucają grube kurtki i podcinają brody. Wszyscy czujemy to podekscytowanie związane z wiosną. Wstajesz rano - jest jasno. Wracasz z pracy - jest jeszcze dzień. Wszystko przychodzi jakoś łatwiej i wszystko jest lepsze. I, jak mówią wszelkie przysłowia i porzekadła, „miłość wisi w powietrzu”.
Wiosna. Kobiety ubierają się lżej - wracają do sukienek i cienkich rajstop, rozpuszczają włosy i jakoś więcej się uśmiechają. Mężczyźni zrzucają grube kurtki i podcinają brody. Wszyscy czujemy to podekscytowanie związane z wiosną. Wstajesz rano - jest jasno. Wracasz z pracy - jest jeszcze dzień. Wszystko przychodzi jakoś łatwiej i wszystko jest lepsze. I, jak mówią wszelkie przysłowia i porzekadła, „miłość wisi w powietrzu”.
Ludzie zaczynają wychodzić z domu i z inicjatywą. Panie rozsyłają uśmiechy, a panowie mają jakby więcej odwagi. Scenariusz więc, w którym zupełnie obcy mężczyzna podchodzi do ciebie i z drżącym głosem zaprasza na kawę, chociaż zupełnie się nie znacie, jest bardzo możliwy i z pewnością coraz częstszy.
Pamiętacie głośny film sprzed paru miesięcy, który szybko stał się internetowym viralem? Przedstawiał kobietę spacerującą ulicami Manhattanu, którą zaczepiali mężczyźni. Została wygwizdana, została obdarzona niezbyt przyjemnymi komplementami, a teksty typu: „Jesteś niezła!” czy "Odezwiesz się, jeśli dam ci swój numer?" były najlżejszymi, które usłyszała. Jak mówią niektórzy, są komplementy i "komplementy".
Rozgorzała dyskusja. Nachalne zaczepianie i seksistowskie teksty nigdy nie są na miejscu i takie filmy jak ten są potrzebne, jednak nie wolno popadać w skrajności. Bo nie każdy mężczyzna, który podchodzi do ciebie na ulicy, chce zrobić ci krzywdę albo sprawić, żebyś czuła się niekomfortowo.
-Czasem zdarza się, że widzę na ulicy albo w sklepie naprawdę zjawiskową dziewczynę, którą chciałbym poznać. Ale zawsze się boję - przyznaje Maciej -Kiedyś podszedłem do jednej, przedstawiłem się, powiedziałem, że bardzo mi się spodobała i chciałbym zaprosić ją na kawę. Oczywiście dostałem kosza i zostałem wtedy uznany za jakiegoś zboczeńca - dodaje.
"Hej, poznamy się?"
I to jest właśnie ten problem. Gdy dziewczyna słyszy: "Wiem, że się nie znamy, ale może pójdziemy razem na drinka?" ma przed oczami mrożące krew w żyłach sceny z najgorszych filmów. Nieważne, czy mężczyzna jest chuderlawy, czy patrzy mu źle z oczu, czy przypomina Brada Pitta. A potem trzeba się sporo nagimnastykować, żeby poznać kogoś nowego i ostatecznie kończy się na Facebookach, portalach randkowych albo nawet Tinderach. Co też często nie jest traktowane poważnie i albo uznawane za nachalne, albo za głupie żarty.
I to jest właśnie ten problem. Gdy dziewczyna słyszy: "Wiem, że się nie znamy, ale może pójdziemy razem na drinka?" ma przed oczami mrożące krew w żyłach sceny z najgorszych filmów. Nieważne, czy mężczyzna jest chuderlawy, czy patrzy mu źle z oczu, czy przypomina Brada Pitta. A potem trzeba się sporo nagimnastykować, żeby poznać kogoś nowego i ostatecznie kończy się na Facebookach, portalach randkowych albo nawet Tinderach. Co też często nie jest traktowane poważnie i albo uznawane za nachalne, albo za głupie żarty.
Wielu mężczyzn uważa, że ulica jest równie dobra jak knajpa, muzeum czy koncert. Próbują, chociaż nie wiedzą, z jaką reakcją się spotkają.
-Bo właściwie czemu nie? - pyta Kamil -Pewnie niektórzy się ze mną nie zgodzą, ale przesadą jest uważanie, że każdy facet, który zaczepia cię na ulicy, to jakiś wariat. Jak inaczej ją poznać? Mam wysłać list? A na jaki adres, skoro jej jeszcze nie znam? Czasem trzeba po prostu zaryzykować i się odważyć, nawet jeśli odpowie, że ma chłopaka albo nie będzie zainteresowana, to jednak wiem, że chociaż się przemogłem. I fajnie, by to doceniła.
Oczywiście, że są takie, które doceniają i mają do siebie dystans. Mówią: "Hej, jak przestaną mnie zapraszać, albo prawić komplementy, będzie oznaczało, że już źle ze mną!". Ale nieczęsto się to zdarza. Jak nieczęsto poznajemy już osoby w normalny, nieinternetowy sposób.
Napisz do autorki: aleksandra.zawadzka@natemat.pl
