
W ostatnim czasie po interwencji policji zmarło dwóch młodych mężczyzn. Jednak wspólne dla obydwu spraw nie są wyłącznie tragiczne zakończenie i działalność mundurowych, lecz także narkotyki. Jeden z mężczyzn próbował połknąć saszetkę z marihuaną (za posiadanie której groziłoby mu do 3 lat więzienia), drugi natomiast był pod wpływem narkotyków albo dopalaczy.
Zabili mi syna. Bo doktor powiedziała, że gdyby on sam tego nie przytrzymał, to by przeszło przez gardło. Ale pan policjant chciał mieć dowód rzeczowy, no i zabił mi dziecko.
- Widziała pani kiedyś, jak zachowuje się człowiek po narkotykach czy dopalaczach? - pyta mnie policjantka z warszawskiego komisariatu. - Ci ludzie zdobywają nagle nadprzyrodzone siły, bywają bardzo agresywni i nieobliczalni. Policjant nie bije szarpiącego się człowieka, stara się go opanować, sama byłam świadkiem, jak naćpany rzucał się na ziemię, walił głową w mur - dodaje.
Przeprowadzone zostały zarówno oględziny zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Znamy wstępne wyniki sekcji zwłok. U zmarłego nie stwierdzono żadnych obrażeń ciała charakterystycznych dla uderzeń. Biegli nie stwierdzili również złamań, stwierdzono natomiast otarcia naskórka charakterystyczne dla przetrzymywania. Zdaniem biegłych bezpośrednią przyczyną śmierci 23-latka był obrzęk mózgu. Takie silne przekrwienie mózgu może być skutkiem zażycia środków odurzających.
Nie pod komendę, ale pod sejm
Czy winą rzeczywiście należy obarczać policjantów? Mają zbyt szerokie uprawnienia, są zbyt brutalni? Trudno nie odnieść wrażenia, że cokolwiek zrobią, to jest to niewłaściwe. Dzisiaj furorę w internecie robi film, na którym funkcjonariusze pozwalają, by na ich oczach agresor bił mężczyznę, sami nie potrafią twardo zareagować.
Napisz do autorki: agata.komosa@natemat.pl
