
W Nangar Khel nie doszło do zbrodni wojennej. Do takiego wniosku doszedł Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie, który uznał jednak, że czterech oskarżonych niewłaściwie wykonało wydany rozkaz. Trzech z nich skazano na kary pozbawienia wolności w zawieszeniu.
REKLAMA
Sąd uznał, że z zebranego materiału dowodowego wynika, iż popełnione przez czterech żołnierzy przestępstwo nie było zbrodnią wojenną. Oskarżeni złamali jednak prawo, ponieważ źle wykonali rozkaz oraz nie zastosowali się do zasad użycia broni.
– Pod Nangar Khel pojechał pluton wojskowy, którego dyscyplina pozostawiła wiele do życzenia. Pomocnik dowódcy wydał polecenie niezgodne z rozkazem obowiązującym cały pluton. Dowódca plutonu tego polecenia nie uchylił, a strzelający z moździerza dowódca drużyny to polecenie wykonał. Wszystko wskazuje na to, że w plutonie funkcjonowały nieformalne struktury dowodzenia – tłumaczył sędzia, którego cytuje stacja TVN24.
Plutonowy rezerwy Tomasz Borysiewicz, który w Nangar Khel strzelał z moździerza, został skazany na karę dwóch lat pozbawienia wolności. Jej wykonanie zawieszono na okres dwóch lat.
Podporucznika Łukasza Bywalca skazano na karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności (w zawieszeniu), chorążego rezerwy Andrzeja Osieckiego – na karę roku pozbawienia wolności (w zawieszeniu na dwa lata). Postępowanie dotyczące starszego szeregowego rezerwy Damiana Ligockiego zostało warunkowo umorzone. Sąd uznał jego winę.
Sąd podkreślił, że gdyby skazani zastosowali się do rozkazu, to „nie byłoby żadnej sprawy”. W mowach końcowych oskarżeni prosili o uniewinnienie. Możliwe, że skazani odwołają się od wyroku do Izby Wojskowej Sądu Najwyższego.
Na skutek ostrzelania afgańskiej wioski Nangar Khel zginęło w 2007 roku sześć osób.
źródło: TVN24
