
Genialna portrecistka o niezwykłym wyczuciu koloru. Melancholijna kobieta o surowej twarzy, hodująca myszy i szczury dziwaczka w strojach niemodnych od dwudziestu lat, która, jak sama mówiła, najszczęśliwsza była przy sztalugach. Najbardziej znana polska malarka, której nazwisko każdemu obiło się o uszy. Połowa z owych "każdych" powie, że była impresjonistką, mimo że jej ograniczona paleta kolorystyczna umieszcza ją w gronie postimpresjonistów. Olga Boznańska, artystka, której wystawy przyciągają tłumy. Na czym polega fenomen jej twórczości?
Przed wejściem na wystawę artystki w Muzeum Narodowym w Warszawie ustawiają się długie kolejki. „Widziałem cud. I to faktycznie "cud nad Wisłą". Widziałem kolejkę po bilety na wystawę malarstwa w Muzeum Narodowym w Warszawie. Moja wiara w to, że jeszcze jacyś Polacy interesują się sztuką wzniosła się ku niebiosom. Za tym objawieniem stoi postać artystki wyjątkowej – Olgi Boznańskiej” – pisał na łamach naTemat nasz bloger Jarosław Jarry Jaworski.
Polacy są spragnieni dobrej sztuki, ale też sztuki wyrazistej w odbiorze. Olga Boznańska słynie z portretów, a trudno o bardziej wyrazisty czy bliski odbiorcy rodzaj sztuki. Nie bez znaczenia jest, że organizatorem wystawy jest Muzeum Narodowe w Warszawie, to jest stempel gwarantujący jakość. Pamiętajmy też, że mamy do czynienia z artystką uznaną, dość dobrze poznaną i zweryfikowaną, co daje gwarancję, że czas poświęcony na oglądanie wystawy nie będzie czasem straconym.
Rostworowska jednak podkreśla, że tu właściwie kończy się wiedza przeciętnie wykształconego Polaka o tej malarce.
(...)niemal każdy, z pewną, wręcz pogardliwą uszczypliwością wspomina o jej dziwnym stroju, o myszach i zaniedbanej pracowni. I do tego zazwyczaj się ogranicza wiedza przeciętnie wykształconego Polaka o tej wielkiej polskiej malarce, która zapowiadała się na sławę europejską, a przeszkodziły jej w tym zmiany, jakie przyniosła ze sobą wojna, a także skromność i przywiązanie do własnego kraju. Gdyby Boznańska zechciała przyjąć obywatelstwo francuskie, zapewne dołączyłaby do znanych tamtejszych artystek swojego czasu – Berthe Morisot, Suzanne Valadon, Marie Laurencin, Camille Claudel... I jej nazwisko znalazłoby się we francuskich, a co za tym idzie światowych słownikach malarzy i encyklopediach. Czytaj więcej
Zawsze wierna sobie, czy to w malarstwie, czy w ekscentrycznym stylu życia, który obrazują opisane przez Rostworowską anegdoty, jak ta dotycząca okoliczności powstania obrazu "Portret malarza Paula Nauena" w 1893, który wzbudził zachwyt publiczności. Naunem miał nad ranem po balu, odprowadzić Olgę do jej pracowni, gdzie przysiadł na chwilę, by wypić kawę. Boznańska miała wówczas wykrzyknąć:
W czasie kiedy ją jeszcze spotykałem zawsze się o tym mówiło, że ona się kochała w swoim profesorze, Niemcu, Nauenie z Monachium, i że mieli się pobrać. Ona miała wszystko, była przecież bardzo próżna, bardzo strojnie się ubierała, suknie miała wybrane, wszystko przygotowane, miał być ślub, i on nagle... umarł. Od tego czasu cale życie chodziła w sukniach sprzed trzydziestu lat, co wyglądało nieprawdopodobnie. Mówiono o tym, że to taka jej wierność. Czy to jest prawda? Nie wiem.
Napisz do autorki: anna.dudek@natemat.pl
