Czyżby oleśniccy policjanci omyłkowo pobili dwóch mężczyzn?
Czyżby oleśniccy policjanci omyłkowo pobili dwóch mężczyzn? Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Gazeta

Od kilku dni w powiecie oleśnickim narasta napięcie. Po tym, jak nieznani sprawcy mieli pobić syna policjanta, a mundurowi z jego pomocą schwytali domniemanych sprawców, mieszkańcy zaczynają głośno protestować. Chcą ukarania stróżów prawa, którzy - według zeznań zatrzymanych - mieli stosować w stosunku do nich przemoc fizyczną.

REKLAMA
Policja zatrzymała dwóch podejrzanych mężczyzn, mieszkańców gminy Dobryszyce, po ich wytypowaniu przez syna policjanta, który utrzymywał, że został pobity. Niebawem, według relacji zatrzymanych, miał rozpocząć się ich dramat na Komendzie Powiatowej Policji w Oleśnicy. Jak podkreślali, mieli być bici przetrzymywani na komisariacie kilka godzin, zmuszani przez funkcjonariuszy do przyznania się do winy.
– Bili mnie po twarzy, po nogach, po brzuchu. (...) Nie wiedziałem co ze mną będzie. To okropne przeżycie. Bili rękami i kopali gdzie popadło – relacjonował jeden ze schwytanych przez policję, 26-letni Sebastian Kubów. Jak mówił, na komendzie przesiedział ponad dobę.
Pobity mężczyzna zapowiada walkę o sprawiedliwość, tym bardziej, że po całej sprawie nie usłyszał nawet żadnych przeprosin, a jedynie informację, że doszło do pomyłki. Tymczasem z relacji jednej z mieszkanek miejscowości, cytowanych przez "Gazetę Wrocławską", wynika, że syn policjanta niekoniecznie został pobity, a mógł odnieść obrażenia wskutek wypadku na motocyklu.
logo
W piątek wieczorem przed oleśnicką komendą policji głośno protestowano. Zrzut ekranu / gazetawroclawska.pl
Wewnętrzne postępowanie policji ma wyjaśnić całą sprawę, ale mieszkańcy powiatu już rozpoczęli protesty. W piątek, przy okazji realizacji programu TVP Wrocław "To jest temat", zebrali się pod oleśnicką komendą policji i głośno wyrażali swoje niezadowolenie z działań miejscowych stróżów prawa.
W ostatnim czasie po interwencji policji zmarło dwóch młodych mężczyzn – mieszkańców podwarszawskiego Legionowa i Sosnowca. Jednak wspólne dla obydwu spraw nie są wyłącznie tragiczne zakończenie i działalność mundurowych, lecz także narkotyki. Jeden z mężczyzn próbował połknąć saszetkę z marihuaną (za posiadanie której groziłoby mu do 3 lat więzienia), drugi natomiast był pod wpływem narkotyków albo dopalaczy.
Po tych wydarzeniach, miały miejsce zamieszki pod policyjnymi komisariatami w obu miejscowościach. Bilans był tragiczny - ranni policjanci, dziesiątki zatrzymanych chuliganów.