
W tegorocznych wyborach wystartuje ostatecznie 11 (lub 10 - Grzegorz Braun jest na granicy) kandydatów. Oprócz tych najbardziej znanych są też ludzie kompletnie anonimowi na polskiej scenie politycznej. Większość z nich to ludzie prawicy i antysystemowcy, których głosami będzie się w drugiej turze posilał Andrzej Duda.
REKLAMA
Z 22 zgłoszonych komitetów tylko 11 zdołało zebrać wystarczającą liczbę podpisów, by zarejestrować swoich kandydatów (tutaj można znaleźć aktualną listę PKW). Do ostatnich chwil będą się ważyły losy Grzegorza Brauna, który zebrał 125 tys. podpisów. PKW zapewne odrzuci sporo z nich. U wszystkich kandydatów część podpisów ma błędy formalne, więc zawsze zbiera się tzw. górkę. U Brauna może nie wystarczyć.
Prawicowy plankton
Ale zakładając, że Braunowi się uda, będziemy mieli najbardziej prawicową stawkę w historii. Jeszcze nigdy kandydatów lewicy nie było tak mało i nie byli tak słabi. To będzie miało ogromny wpływ na drugą turę wyborów prezydenckich, bo dzisiaj mało kto wierzy, że skończy się na pierwszej. Prawicowi kandydaci to rezerwuar głosów dla Andrzeja Dudy.
Ale zakładając, że Braunowi się uda, będziemy mieli najbardziej prawicową stawkę w historii. Jeszcze nigdy kandydatów lewicy nie było tak mało i nie byli tak słabi. To będzie miało ogromny wpływ na drugą turę wyborów prezydenckich, bo dzisiaj mało kto wierzy, że skończy się na pierwszej. Prawicowi kandydaci to rezerwuar głosów dla Andrzeja Dudy.
Reprezentanci politycznego planktonu pomagają Andrzejowi Dudzie już w pierwszej turze. Ich wyborcy idąc do wyborów zwiększają frekwencję, przez co rozwadniają głosy Bronisława Komorowskiego. Przy niskiej frekwencji jego elektorat mógłby wystarczyć na przekroczenie 50 proc. i zamknięcie wyborów już 10 maja. Przy wyższej frekwencji i stałej liczbie wyborców głowa państwa może o większości bezwzględnej tylko pomarzyć.
Prawicowi antysystemowi
Co więcej, stawka kandydatów pokazuje, że Komorowski będzie miał pod górkę nie tylko w pierwszej turze, ale i w drugiej. Bo poza Andrzejem Dudą startują jeszcze prawicowi (i do tego antysystemowi) Janusz Korwin-Mikke, Paweł Kukiz, Jacek Wilk, Marian Kowalski i Grzegorz Braun. Trudno sobie wyobrazić, by którykolwiek z nich przekazał głosy urzędującemu prezydentowi.
Co więcej, stawka kandydatów pokazuje, że Komorowski będzie miał pod górkę nie tylko w pierwszej turze, ale i w drugiej. Bo poza Andrzejem Dudą startują jeszcze prawicowi (i do tego antysystemowi) Janusz Korwin-Mikke, Paweł Kukiz, Jacek Wilk, Marian Kowalski i Grzegorz Braun. Trudno sobie wyobrazić, by którykolwiek z nich przekazał głosy urzędującemu prezydentowi.
Możliwy jest scenariusz, że kandydaci nie poprą przed drugą turą ani Komorowskiego, ani Dudy – wszak niektórzy równie mocno krytykują PiS i PO. Dlatego nawet bez wyraźnego wskazania wyborcy KNP czy Ruchu Narodowego albo nie pójdą na wybory 24 maja, albo zagłosują na Dudę. Zresztą PiS już walczy o antysystemowy elektorat.
Ten proces już trwa. Z jednej strony, to, co mówi Andrzej Duda, jest prospołeczne, z drugiej jest w ostrym konflikcie z głównym nurtem. Elektoraty Magdaleny Ogórek i Pawła Kukiza mogą więc głosować w II turze na Andrzeja Dudę. To już jest nawet przeliczone. Andrzej Duda ma szanse w drugiej turze Czytaj więcej
Delikatna gra
Duda musi uważnie zabiegać o poparcie przeciwników systemu, by nie wpaść w czekającą na niego szufladkę "radykałowie". To zamknęłoby mu szanse na zdobycie centrowego elektoratu i ograniczyło jego poparcie do poziomu tego, na co może liczyć PiS. Jednak przed drugą turą będzie mógł sobie pozwolić na więcej, bo i podział będzie bardziej wyraźny.
Duda musi uważnie zabiegać o poparcie przeciwników systemu, by nie wpaść w czekającą na niego szufladkę "radykałowie". To zamknęłoby mu szanse na zdobycie centrowego elektoratu i ograniczyło jego poparcie do poziomu tego, na co może liczyć PiS. Jednak przed drugą turą będzie mógł sobie pozwolić na więcej, bo i podział będzie bardziej wyraźny.
Tegoroczna stawka jest bardzo jednostronna. Bo kandydaci prawicy mają liczebną przewagę. Już można sobie wyobrazić, że debaty kandydatów (oczywiście jeśli do nich dojdzie) będą licytacją na to, kto jest bardziej prawicowy i kto jest bardziej antysytemowy. Jeśli Andrzejowi Dudzie nie zabraknie odwagi (i sprytu) będzie mógł pokazać się na tle Kowalskiego czy Kukiza jako spokojny i wyważony kandydat.
Słaba lewica
Lewą stronę reprezentują tylko Magdalena Ogórek, Janusz Palikot i Paweł Tanajno z Demokracji Bezpośredniej. On także jest antysystemowy – chce zwiększyć udział referendów w rządzeniu krajem – mocno krytykuje PiS. O Andrzeju Dudzie mówi, że "chce być posłuszny, ale Episkopatowi i Jarosławowi".
Lewą stronę reprezentują tylko Magdalena Ogórek, Janusz Palikot i Paweł Tanajno z Demokracji Bezpośredniej. On także jest antysystemowy – chce zwiększyć udział referendów w rządzeniu krajem – mocno krytykuje PiS. O Andrzeju Dudzie mówi, że "chce być posłuszny, ale Episkopatowi i Jarosławowi".
Ostatecznie więc Komorowski może liczyć w drugiej turze na głosy Janusza Palikota, zapewne także Magdalen Ogórek i części antysystemowców z Demokracji Bezpośredniej. Jako ukłon w ich stronę można postrzegać zgłoszony przez Komorowskiego projekt ustawy wspierającej innowacyjność. Wszak zarówno Palikot, jak i Ogórek sporo mówią o pomocy przedsiębiorcom. Poważnym krokiem w walce o ten elektorat byłoby zabranie głosu w sprawie kwoty wolnej od podatku.
Dwa tygodnie na przejęcia
To główny postulat Ogórek – kandydatka SLD wymieniła go na pierwszym miejscu pytana przez nas o propozycję partii Leszka Millera ws. "ofiar Balcerowicza". Dlatego jeśli Komorowski obieca walkę o podniesienie tej kwoty zbierze część głosów Ogórek, ale też Andrzeja Dudy czy Janusza Palikota. Oni wszyscy ostro krytykowali PO za odrzucenie projektu podnoszącego obowiązujący dzisiaj limit.
To główny postulat Ogórek – kandydatka SLD wymieniła go na pierwszym miejscu pytana przez nas o propozycję partii Leszka Millera ws. "ofiar Balcerowicza". Dlatego jeśli Komorowski obieca walkę o podniesienie tej kwoty zbierze część głosów Ogórek, ale też Andrzeja Dudy czy Janusza Palikota. Oni wszyscy ostro krytykowali PO za odrzucenie projektu podnoszącego obowiązujący dzisiaj limit.
Jednak trudno oczekiwać takich deklaracji przed pierwszą turą. Przed nią dwaj główni kandydaci będą starali się zmobilizować swoje elektoraty oraz zachęcić do głosowania niezdecydowanych. Walka o przejęcie masy spadkowej po 9 kandydatach, którzy kampanię skończyli na pierwszej turze zacznie się po 10 maja. Większą możliwość ekspansji ma Andrzej Duda.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
