Bardziej niż od waluty cena zakupów zależy od sklepu.
Bardziej niż od waluty cena zakupów zależy od sklepu. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

PiS porównuje ceny w euro i złotych, ale okazuje się, że szacunki Andrzeja Dudy są nieco naciągane. Na Słowacji wcale nie jest tak drogo, a w Polsce tak tanio, jak mówi kandydat PiS. W sklepie, gdzie w czasie poprzedniej kampanii parlamentarnej robił zakupy Jarosław Kaczyński jest znacznie drożej niż u naszych południowych sąsiadów.

REKLAMA
Andrzej Duda pojechał na Słowację, by udowodnić, iż wejście Polski do strefy Euro będzie wiązało się ze znacznym wzrostem cen. U słowackiego sąsiada za kilka produktów m. in. takich jak chleb, masło, mleko, olej i jajka kandydat PiS na prezydenta zapłacił 13,29 euro, a więc 54,48 zł, podczas gdy w Polsce na takie zakupy wydał tylko 37,02 zł.
„Fakty” udowodniły, że ceny produktów nie są zależne od waluty, a od miejsca, w którym robi się zakupy. Autor materiału wskazuje na to, iż zakupy tak bardzo tańsze od tych na Słowacji Andrzej Duda zrobił w przygranicznej „Biedronce”, a przecież jest to jeden z najtańszych dyskontów w Polsce.
Dowodem na przekłamanie wersji kandydata PiS miała być wyprawa dziennikarza „Faktów” do jednego z małych osiedlowych sklepików w Warszawie. To w tym samym miejscu cztery lata wcześniej Jarosław Kaczyński robił podobne pokazowe zakupy, w celu udowodnienia, że Polska jest krajem ekstremalnie drogim po wzroście stawki VAT.
– Moglibyśmy pójść do Biedronki, ale Biedronka jest to jednak sklep dla tych najbiedniejszych – mówił wtedy prezes PiS. Okazało się, że te same produkty, za które kandydat Duda zapłacił niecałe 40 złotych w Biedronce, w mniejszym sklepie osiedlowym kosztują w sumie prawie 60 zł.
Przypomniany także został koszt zakupów prezesa Kaczyńskiego sprzed czterech lat, który wynosił wtedy 55,60 zł podczas gdy dziś, za te same produkty w sklepie przy ul. Astronautów zapłacimy 36,92 zł. Autor pokusił się o stwierdzenie, że można by powiedzieć, że jest to zasługa rządów Platformy, gdyby nie to, że cztery lata temu Sławomir Neumann odpierał zarzuty o drożyznę w kraju mówiąc, że rząd nie ma większego wpływu na ceny produktów żywnościowych.
To małe „śledztwo” wskazywać może na to, że wybór sklepów, gdzie robi się kampanijne zakupy uzależniony jest w dużej mierze od tego, co chce się społeczeństwu pokazać. Andrzej Duda upodobał sobie „Biedronkę” i dzięki temu udało mu się w pewien sposób udowodnić, że kupując w euro można zapłacić drożej nawet za podstawowe produkty. Tymczasem Jarosław Kaczyński cztery lata wcześniej dowiódł, że Polska jest droga, robiąc zakupy w sklepiku osiedlowym. Te małe manipulacje faktami są dowodem na to, że zawsze można znaleźć dobry sposób na udowodnienie swojej wersji prawdy.
Źródło: "Fakty TVN"