
– Rodzice, którzy nie zrealizowali swoich marzeń, mogą projektować własne pragnienia na dzieci. Choć w większości robią to nieświadomie, to i tak wyrządzają tym maluchom wielką krzywdę – piszą w najnowszym wydaniu „Newsweeka” Małgorzata Święchowicz i Ewelina Lis.
Punktem wyjścia dla tekstu „Kariera dla mamy” jest program „Mali giganci” – kontrowersyjne show emitowane na antenie TVN. Udział w nim mogą brać dzieci już od czwartego roku życia. I biorą, ale nie dlatego, że chcą, tylko dlatego, że chcą tego ich rodzice.
"NEWSWEEK"
– Nierozsądny rodzic potrafi sześciolatce malować rzęsy – piszą dziennikarki tygodnika. – Mała mówi, że nie chce brać udziału w castingu, a mama: „Chcesz. Bardzo proszę, wchodzisz, jesteś grzeczna, uśmiechasz się, nie marudzisz”.
I zwracają uwagę, że w Polsce brak prawa chroniącego najmłodsze dzieci przed angażowaniem ich do pracy czy występów przed kamerami w programach takich jak chociażby „Mali giganci”. Takie zapisy funkcjonują natomiast m.in. na Łotwie czy we Francji.
Autorki artykułu wyliczają, że tylko w zeszłym roku na reklamowanie produktów dla dzieci wydano 170 mln zł. To, ich zdaniem, dowodzi, że zapotrzebowanie na małych modeli jest w Polsce naprawdę duże.
– Mamy do czynienia z czymś, co można nazwać kultem rywalizacji – komentuje na łamach „Newsweeka” prof. Roman Leppert, pedagog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. A to, jak zaznacza, budzi wiele obaw. – Wyobraźmy sobie klasę szkolną, jakąkolwiek grupę rówieśniczą, która funkcjonuje tylko w oparciu o jeden mechanizm: rywalizację. Ciągłe konkurowanie, mierzenie się z innymi, porównywanie. Poczynając od wyglądu, ubrania, poprzez samochód, którym jeździmy, dom.
Źródło: "Newsweek"
