
Łódzka inspekcja handlowa, działając w porozumieniu z NIK, przeprowadziła niezapowiedziane kontrole na stacjach paliw. Ich rezultaty są co najmniej alarmujące. Okazało się bowiem, że ponad 60 procent zbadanych dystrybutorów benzyny i oleju napędowego zawyżało wskazania sprzedanego paliwa na niekorzyść tankującego klienta.
– Oznacza to, że kierowca tankując 20 litrów paliwa, w rzeczywistości miał go w baku o litr mniej. W trakcie niezapowiedzianych kontroli nie odnotowano ani jednego przypadku, w którym stacja nalewałaby paliwo na swoją niekorzyść – zaznaczono w komunikacie Najwyższej Izby Kontroli.
Dystrybutory są kontrolowane również przez okręgowe i obwodowe urzędy miar, które sprawują ustawowy nadzór nad rynkiem sprzedaży paliw. Nadzór ten jest jednak w znacznym stopniu niesprawny. Świadczą o tym wnioski, do jakich doszła NIK po skontrolowaniu urzędów z województw łódzkiego i świętokrzyskiego.
Pierwszym, co zwróciło uwagę NIK, była niska częstotliwość, z jaką przeprowadzano kontrole dystrybutorów. Obwodowe urzędy miar z Łowicza i Łodzi przeprowadzały takie badania średnio co pięć lat. To i tak stosunkowo niezły wynik. Urzędnicy z Piotrkowa Trybunalskiego kontrolowali podlegające im stacje średnio raz na 14 lat. Urzędy tłumaczył, że doskwierają im braki kadrowe oraz wyposażeniowe.
Szczególne kłopoty sprawiały dystrybutory gazu. Spośród sześciu skontrolowanych urzędów tylko dwa – Okręgowy i Obwodowy Urząd Miar w Łodzi – badały takie urządzenia (pozostałe urzędy po prostu nie posiadały urządzeń do kontroli przepływu gazu).
NIK
Jeśli już urząd miar przeprowadzi kontrolę, to jej wyniki będą najprawdopodobniej niewiarygodne. Kontrola taka musi bowiem zostać uprzednio zapowiedziana z co najmniej siedmiodniowym wyprzedzeniem, o ile nie ma charakteru przeciwdziałania popełnieniu przestępstwa lub wykroczenia.
NIK
źródło: NIK
