
Te książki zmienią twoje życie osobiste, karierę zawodową, relacje z dziećmi i partnerem. Słowem: po ich przeczytaniu będziesz szczęśliwa, mądra, spełniona i silna.
REKLAMA
Tak przynajmniej obiecują, a raczej do tego przekonują trzy książki: „100 Pomysłów jak być dla siebie dobrą” Patrycji Załug, „Spełnij marzenie, marzenie spełni Ciebie” Moniki Górskiej oraz „Jesteś Cudem” Reginy Brett.
Psychologiczny bełkot? Niekoniecznie. Jako osoba po terapii behawioralnej z wielkim zaciekawieniem zaglądam do wszystkich tego typu lektur, kiedy mam ochotę przeczytać coś lekkiego, co mnie wzmocni w sytuacjach kryzysowych. I nie da się ukryć, że każda z tych książek jest dobra pod względem poprawiania sobie humoru. Dlatego, że jedne z Was rozbawią do łez wyświechtane typowo coachingowe porady, z cyklu: medytuj o poranku przez 15 minut, a twój dzień będzie fantastyczny, a drugie wśród powtarzanych wszędzie amerykańskich rad w stylu: you can do it, znajdzie coś wartościowego dla siebie. Ja ku mojemu zaskoczeniu znalazłam.
100 Pomysłów jak być dla siebie dobrą
Po przeczytaniu wstępu na temat kobiet i tego jak dużo biorą na własne barki, pomyślałam, że to dla mnie, o mnie i że właśnie tej lektury potrzebuję. Staram się na 100 procent w domu, na 200 procent w pracy, próbuję utrzymać kontakty z przyjaciółmi, spędzać czas wolny (co to takiego??) z mężem i go nie zaniedbywać, ale zapominam o czymś najważniejszym. O sobie. O uwadze dla siebie samej, o byciu dla siebie dobrą, wyrozumiałą, cierpliwą i łaskawą. O przestaniu obwiniania się o wszystkie klęski, które mają miejsce w domu, w biurze i tak dalej.
Książka jest podzielona na punkty (podpowiedź: jest ich 100), a rozwinięciem każdego jest historia i wypunktowane porady. Do samych historii przyczepić się nie można, bo w wielu z nich odnajdziemy siebie. Starasz się o uwagę przyjaciółki, która ma ciebie w poważaniu, boisz się szefa w pracy i jego oceny, twój mąż nie daje ci szczęścia i jesteś z nim przez zasiedzenie. To tylko kilka przykładów. Bardzo bliskich sercu kobiety, zwłaszcza Polki, bo spisanych przez naszą rodaczkę, która prowadzi warsztaty z coachingu dla kobiet.
I te dialogi pochodzą z jej warsztatów oraz z prywatnych sesji z pacjentkami. Nie oceniam samych historii, ale ocenić mogę język, który jest szkolny, poprawny, pozbawiony świeżości. Przez to niemal każda opowieść brzmi na wymyśloną. Ale nie sposób się z niektórymi problemami nie zgodzić i nie znaleźć ich u siebie lub u najbliższych.
"#13. Przestań obwiniać się za to co robisz, albo czego nie robisz" - wiele kobiet ma tę tendencję. Autorka pokazuje, że nie warto, bo jeśli jesteśmy zbyt surowe i wymagające wobec siebie, cały świat ma do nas te same zarzuty i pretensje. I radzi, aby sobie wybaczać i wierzyć, że postępujemy w danej chwili najlepiej jak możemy. Banał? Według mnie niekoniecznie. Być może czasem są to do bólu powtarzane pozytywne afirmacje, ale jeśli się odpowiednio nastawimy, lepiej się poczujemy we własnej skórze.
„Jesteś Cudem. 50 Lekcji jak uczynić niemożliwe możliwym”
Podobna formuła co „100..”, ale zamiast 100 krótkich jest 50 dłuższych lekcji. Autorka - dziennikarka, szczęśliwie pokonała raka piersi i od tego czasu uważa, że cudów dokonujemy sami. I jesteśmy odpowiedzialni za własne szczęście. I trudno się z nią nie zgodzić, kiedy czytam pierwszą lekcję, która zaczyna się powiedzeniem: „Jeśli myślisz, że jesteś za mały, żeby mieć wpływ na świat, to nigdy nie znalazłeś się w namiocie z komarem”.
Wiele rzeczy jest w zasięgu naszego umysłu. „Jeśli chcesz przynieść światu wielką zmianę, wykonuj swoje drobne zadania z większą miłością, większą uwagą, większą pasją. Po prostu pokochaj swoją pracę, swoją rodzinę, swoją okolicę, zadanie, które ci powierzono”. I coś w tym jest. Jeśli kochamy to, co robimy, przynosi nam większą frajdę i satysfakcję.
Wiele rzeczy jest w zasięgu naszego umysłu. „Jeśli chcesz przynieść światu wielką zmianę, wykonuj swoje drobne zadania z większą miłością, większą uwagą, większą pasją. Po prostu pokochaj swoją pracę, swoją rodzinę, swoją okolicę, zadanie, które ci powierzono”. I coś w tym jest. Jeśli kochamy to, co robimy, przynosi nam większą frajdę i satysfakcję.
Podoba mi się też Lekcja 8 "Najpierw załóż maskę tlenową sobie, a później martw się o resztę, bo inaczej nie pomożesz nikomu - łącznie ze sobą". Nawiązanie do standardowego szkolenia przeprowadzanego przed każdym lotem przez stweardessy ma sens także w codziennym życiu. Jeśli sami jesteśmy w emocjonalnej lub zdrowotnej rozsypce, nie ma takiej siły, żebyśmy byli w stanie pomóc komukolwiek. "Nie stosuj wobec siebie innej miary. Musisz traktować siebie tak samo dobrze jak wszystkich innych" - to zdanie psychologa, z którym rozmawiała Regina Brett.
Niby banał, ale jednocześnie znamy wiele osób, które na pierwszy miejscu stawiają wszystkich tylko nie siebie. I często czują się słabe i wypompowane. Fizycznie jak i emocjonalnie. Czy wówczas są w stanie sensownie kogokolwiek wesprzeć? Nie. Dlatego pomimo, że wiele osób ma ubaw czytając tę lekturę, ja będę jej bronić. Skoro napisała ją kobieta, która wygrała walkę z rakiem, jest dla mnie bardziej wiarygodnym źródłem niż wynurzenia teoretyków.
"Spełnij marzenie, marzenie spełni Ciebie"
"Nazywam się Monika Górska i jestem anonimową perfekcjonistką. Trzymasz w ręku książkę nieperfekcyjną. Daleką od doskonałości. Powstała w 40 dni.[...]To taka książka, która z Tobą rozmawia. Znajdziesz tu wiele błędów - życiowych i językowych. Na pewno nie znajdziesz tu, we właściwych miejscach, kilku przecinków. Mam nadzieję, że znajdziesz tu motywację do tego co w życiu najważniejsze. Do życia. Spełnionego życia. Pełnego niedoskonałości."
Po takim szczerym wstępie szukanie dziury w całym mija się z celem. Autorka "zafundowała" sobie napisanie tego poradnika z okazji swoich 50. urodzin. Przemyciła w nim rady podsłuchane u północnoamerykańskich Indian, które dla wielu mogą się wydawać niedostosowanym do rzeczywistości bełkotem. Jak całkiem niegłupie: "Nie pozwól wczoraj zabrać zbyt wiele dzisiaj - przysłowie Indian Cherokee", ale także: "Marzenia się liczą. Duchy zlitowały się nad nami i poprowadziły nas - przysłowie Indian Cree", które osoby mniej uduchowione niekoniecznie zaaprobują.
Są to bardzo osobiste wynurzenia autorki, do których dopasowuje różne powiedzenia i przysłowia Indian. Niektóre bliskie każdemu z nas, inne nieco mniej stąpające po ziemi. "I to jest tak, że albo zostaniesz na tym dnie albo podniesiesz się i to ci da siłę na to, że jak będziesz na kolejnym dnie, to już to dno będzie o kawałek wyżej. I już trochę krótszy będzie ten czas, kiedy się od niego będziesz odbijać. A kolejne dna zawsze idą ku powierzchni. A tam, gdzie jest bliżej powierzchni wody, tam już masz coraz więcej światła. Więc już wiesz, że jest to tylko etap "przed"."
Zagubieni? Więcej światła i mniej dna osiągniecie po przeczytaniu całości. Moim zdaniem warto choćby dla takich jak ten powyżej fragmentów. Coaching w książkach nie jest zły. Czasami my oczekujemy od nich trochę zbyt wiele. A wystarczy się na nie otworzyć i wyciągnąć to co dobre, a obśmiać to co zabawne.
Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl
