SLD chce zreformować system emerytalny
SLD chce zreformować system emerytalny Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

SLD chce, by Polki i Polacy nabywali prawo do przejścia na emeryturę po osiągnięciu określonego stażu pracy. Przygotowany przez Sojusz projekt ustawy mówi, że kobiety mogą przechodzić na emeryturę po przepracowaniu 35 lat, mężczyźni – po przepracowaniu 40 lat.

REKLAMA
W projekcie SLD czas pracy utożsamiono z okresem odprowadzania składek emerytalnych. Osoby, które nie osiągnęły określonego stażu składkowego, przechodziłyby na emeryturę po przekroczeniu ustawowej granicy wieku emerytalnego.
– Tego rodzaju rozwiązanie jest sprawiedliwe, bo uwzględnia staż pracy i premiuje tych, którzy przebywają na stałym zatrudnieniu – podkreślił Leszek Miller.
Przewodniczący SLD przypomniał przy tym, że prezydent Bronisław Komorowski nie wykluczył wprowadzenia zmian do systemu emerytalnego.
– Pan prezydent Bronisław Komorowski w ostatnim czasie wypowiedział się za możliwością wprowadzenia korekty do systemu emerytalnego, uwzględniającą staż pracy. Prezydent oświadczył, że gdyby tego rodzaju projekt ustawy wpłynął do Sejmu i gdyby został przez Sejm uchwalony, to powita go z całą życzliwością. Właśnie składamy tego rodzaju projekt – oznajmił były premier.
Przedstawiając propozycję SLD, Miller zauważył, że w bogatszych państwach, gdzie do władzy doszła lewica, granice wieku emerytalnego były obniżane. We Francji, gdzie średnia długość życia jest większa niż w Polsce, przeniesiono je z 67. na 62. rok życia. W Niemczech na emeryturę można przejść w wieku 63 lat.
Lider SLD dodał, że przeciętny Francuz żyje na emeryturze przez 19 lat. Polak – przez 8 lat. Według niego sytuacja ulegnie pogorszeniu po wydłużeniu wieku roboczego do 67 roku życia.
Miller zaznaczył jednocześnie, że podniesienie granic wieku emerytalnego nie jest lekiem na kłopoty fiskalne.
– Stan finansów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych nie zależy tylko od wieku emerytalnego, ale od liczby pracowników płacących składki i od tego, ile zarabiają. Im więcej w gospodarce pracuje osób, im ich pensje są wyższe, tym kondycja ZUS lepsza, a dotacje z budżetu państwa niższe – oznajmił były premier.