Urząd na bogato. W UDT urzędnicy zarabiają po 10 tysięcy złotych za łupienie przedsiębiorców

Urząd Dozoru Technicznego ma pieniądze. Widać po jego budynkach. To centrala w Bydgoszczy
Urząd Dozoru Technicznego ma pieniądze. Widać po jego budynkach. To centrala w Bydgoszczy Fot. A.Wojtasiewicz/AG
Zagadka: w jakiej państwowej instytucji można zarobić około 10 tysięcy złotych miesięcznie i mieć szanse na premię w wysokości 20 tysięcy zł? Otóż tak gigantyczne pensje płaci jeden z ostatnich monopolistów w Polsce: Urząd Dozoru Technicznego. Zarabia na to, łupiąc przedsiębiorców. Szefowie UDT, ustalając cennik usług, wykorzystują swoją pozycję, bo tylko ich firma może kontrolować stan przemysłowych urządzeń technicznych i wydawać uprawnienia dla zakładów. A ministerstwo gospodarki nie widzi w tym żadnego problemu.


Monopol UDT
Urząd Dozoru Technicznego to przedziwna skamielina PRL, która porusza się w świecie kapitalizmu z gracją słonia w składzie porcelany. Urząd powstał w 1950 roku i od tamtego czasu niepodzielnie dzierży monopolistyczną pozycję. Dzięki temu znajduje się w pierwszej połowie listy 2000 największych polskich przedsiębiorstw – przygotowywanej przez redakcję dziennika "Rzeczpospolita". Dla porównania, u naszych zachodnich sąsiadów te same zadania z powodzeniem wykonuje siedem konkurujących ze sobą prywatnych instytucji. A to oznacza o niebo niższe ceny ich usług.

W Polsce UDT dyktuje warunki jak chce i drenuje kieszenie swoich klientów. W ostatnich dniach zeszłego roku kontrolujący UDT resort gospodarki zaproponował np., aby za prace związane z dozorem podziemnych zbiorników ciśnieniowych o pojemności większej niż 7 metrów sześciennych płacić o blisko 60 procent więcej, w przypadku butli nawet 300 procent. PKN Orlen szacował z kolei, że łączny wzrost kosztów za niektóre czynności dozorowe wyniesie ponad 300 proc., a Stowarzyszenie Wagony Prywatne stwierdziło nawet nowe opłaty mogą doprowadzić do ucieczki przedsiębiorców z realizacją badań wagonów poza granice kraju. Po protestach przedsiębiorców złagodzono nieco podwyżki, ale i tak sięgnęły one nawet kilkudziesięciu procent.
Andrzej Sadowski, centrum im. Adama Smitha

Obchodziliśmy niedawno 25 rocznice zmiany systemu, niestety III RP jest budowana na fundamentach z poprzedniego ustroju. Naprawdę nie ma żadnego powodu dla którego dozorem technicznym ma się zajmować instytucja państwowa. W innych krajach tego rodzaju czynnościami zajmują się na zlecenie rządu prywatne firmy.

Jako peerelowski relikt, UDT to prawdziwa armia urzędników. Urząd składa się z 29 oddziałów w całej Polsce, centrali w Warszawie oraz Centralne Laboratorium Dozoru Technicznego w Poznaniu. Razem pracuje tam ponad 1500 osób. Struktura zatrudnienia nie wydaje się być najbardziej efektywna, bo według niedawno przeprowadzanej kontroli NIK, na jedną osobę zajmującą się inspekcjami przypada 0,6 biurokraty od spraw administracyjnych.

Światowy wyjątek
Przy okazji, Urząd Dozoru technicznego jest ewenementem nie tylko na skale polską, ale także światową z innego powodu. To chyba jedyna firma, w której związki zawodowe nie narzekają na płace, lecz je chwalą! Niedawno Radosław Śniadek, przewodniczący Komisji Zakładowej „Solidarności” w UDT, w rozmowie z portalem regionu gdańskiego „S” przyznał szczerze: „fakt, że w UDT nie zarabia się mało, nie jest tajemnicą”


Ile to jest „nie mało”? Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, przeciętne miesięczne wynagrodzenie w tej firmie niedawno wynosiło blisko 10 tysięcy złotych i raczej jest wątpliwe, aby zostało obniżone. Kierownictwo Urzędu zarabiało średnio niemal 25 tysięcy miesięcznie, dyrektorzy oddziałów 20 tysięcy, a inspektorzy ponad 10 tysięcy zł miesięcznie. Biurokraci mogli, według raportu NIK, liczyć miesięcznie na około 8 tysięcy złotych.

Ale to nie wszystko! Zatrudnieni w UDT poza tłustymi pensjami mogą także liczyć na ogromne bonusy. Jak podaje w swoim raporcie NIK, „maksymalną wysokość kwartalnej nagrody dla pracownika Centrum Certyfikacji i Oceny Zgodności w IV kwartale 2012 r. ustalono na 20 700 zł.” Wypłacono zazwyczaj od 7 do 20 tysięcy. Osoby z administracji mogły liczyć nawet na 17 tysięcy złotych premii.

Koszty nie mają znaczenia?
Jako monopolista, zarabiający krocie, bo przy obrocie wynoszącym 364 mln złotych zarobił netto 46 mln zł, Urząd Dozoru Technicznego absolutnie nie liczy się z kosztami. W ciągu trzech lat na reklamę swojej działalności, której clou stanowią obowiązkowe dla przedsiębiorstw kontrole i odbiory techniczne, lekką ręką wydał blisko 9 milionów złotych. Tak gigantyczne pieniądze poszły m.in. na zakup kilkuset jedwabnych apaszek i krawatów, skrzynek na wino z akcesoria, piór wiecznych, scyzoryków czy piersiówek w skórzanej oprawie, kubków termicznych, kosmetyków damskich, itp. Kontrolerzy z NIK nie zostawili suchej nitki na tego rodzaju wydatkach.
W wystąpieniu pokontrolnym można przeczytać: „w ocenie NIK, wydatki na zakup tego rodzaju upominków, poza promowaniem logo UDT i wspieraniem komercyjnej działalności certyfikacyjnej, nie mają zasadniczego związku z popularyzacją bezpiecznej pracy urządzeń technicznych. Wskazać przy tym należy, że zasadnicza część zadań UDT polega na wykonywaniu czynności, które dla podmiotów zobowiązanych są obligatoryjne. Działalność taka nie wymaga intensywnej promocji, zwłaszcza w formie prezentów. Usługi komercyjne wykonywane przez UDT mają natomiast ograniczony związek z działalnością popularyzatorską.”

Jeszcze większe zdziwienie pojawiło się na twarzach kontrolerów, kiedy zaczęto sprawdzać losowo wybrane faktury Urzędu Dozoru Technicznego. Wśród nich znaleziono m.in. rachunek za „srebrne kolczyki i zawieszki za przeszło 200 zł. Ten zakup tłumaczono kosztami reprezentacyjnymi związanymi z przyjmowaniem gości. W podobny sposób wyjaśniano fakturę za „25 butelek wysokoprocentowego alkoholu”, opiewającą na ponad 2 tysiące złotych. Alkohol miał służyć do poczęstunku gości i na prezenty. W tym samym celu kupiono również m.in. globus z brązu, figurę kobiety, waza z przykryciem, byk, figurę głowy konia, popiersie Ateny oraz Wenus z Milo za ponad 7 tysięcy złotych.

Czy to się wreszcie zmieni? – Obawiam się, że rząd niestety nie potrafi się wycofać z pewnych bezsensownych decyzji. I dlatego na przykład mamy nadal nierentowne kopalnie węgla, nieefektywną państwową służbę zdrowia czy Urząd Dozoru Technicznego – ocenia Sadowski. – Ta decyzja wymaga męskich decyzji, ale dzięki zmianom rząd mógłby się wreszcie zająć strategicznymi sprawami, a nie instytucją od dozorowania dźwigów – dodaje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0Olga Bołądź rzuciła wyzwanie koleżankom z branży. Teraz kobiety dołączają do #boladzchallenge
0 0Czekasz, aż ostygnie, zanim włożysz do lodówki? 3 kulinarne błędy, które popełnia każdy Polak
WYWIAD 0 0"Byłam przed 30, a nie chciało mi się żyć". Patrycja schudła 50 kg, pokonała hashimoto i depresję
MamaDu 0 0"Cesarskie cięcie powoduje problemy dziecka w dorosłości". Wywiad z prof. Ewą Helwich
DADHERO.PL 0 0Nie wiesz jak? Nie przejmuj się, nie ty jeden. Oto nasze rady, jak mądrze wychowywać syna
SAP 0 0Od personalizacji adidasów do zatrzymania powodzi. Oto jak transformacja cyfrowa zmienia nasze życie
#GRZEJE 0 010 godzin czekał na żonę, która poszła do dentysty. Musiała interweniować Straż Miejska
POLECAMY 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
MamaDu 0 0"Moja córka żyła 70 minut". Gest mamy po śmierci dziecka poruszył ludzi na całym świecie
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu
0 0Technika sprzed 5 tys. lat pomoże ci popełnić mniej błędów. Mnisi mieli rację
dad:HERO 0 0Polecamy pięć hitów z Nefliksa i HBO Go do obejrzenia z dziećmi w ten weekend
0 0Wybrano najlepsze seriale dekady. O połowie pewnie nawet nie słyszałeś!