Wielkanoc, czas na zbrodnię. Norweska fascynacja kryminałami jest tam wysoka, jak nigdzie indziej

Hitem Wielkanocy 2015 jest w Norwegii nowa powieść Jo Nesbø pod tytułem „Blod på snø”.
Hitem Wielkanocy 2015 jest w Norwegii nowa powieść Jo Nesbø pod tytułem „Blod på snø”. Fot. Sylwia Skorstad
Norwegowie obchodzą Wielkanoc… czytając kryminały. Wkrótce ich tradycja „påskekrim” będzie obchodziła stulecie istnienia.


24 marca 1923 roku Norwegię zelektryzowała niecodzienna wiadomość. „Aftenposten”, jeden z najpoczytniejszych dzienników kraju, opublikował na pierwszej stronie artykuł pod tytułem „Pociąg kursujący na linii do Bergen został obrabowany!”. Nakład sprzedał się błyskawicznie, a zaniepokojeni obywatele dzwonili do redakcji, by zdobyć dodatkowe informacje. Nie wiedzieli, że właśnie tworzą nową, świecką tradycję.

Zagmatwane koleje
Gdyby czytelnicy przeczytali to, co u dołu strony dopisano drobnym drukiem, szybko zrozumieliby, że padli ofiarami sprytnie pomyślanej akcji marketingowej. Cały tekst nie był opisem rzeczywistych wydarzeń, a reklamą wykupioną przez wydawcę z Oslo. Harald Grieg postanowił w ten sposób zachęcić czytelników do lektury powieści mało znanych autorów z Oslo.

Jego młodszy brat, Nordahl potrzebował pieniędzy na studia, a tomiki poezji sprzedawały mu się kiepsko. Wraz z kolegą napisał więc kryminał o napadzie na pociąg pod tytułem „Pociąg do Bergen obrabowany nocą”. Harald wydał kryminał młodzieńców i postarał się o nietypową w tamtym czasie reklamę. Pomysł okazał się trafiony, książka sprzedała się na tyle dobrze, że w kilka lat później ją zekranizowano.
Z czasem Harald został jednym z najbardziej znanych wydawców w Norwegii, a kierowane przez niego wydawnictwo Gyldendal N.F. największym graczem na krajowym rynku wydawniczym. Nordahl zyskał miano jednego z najznamienitszych poetów swoich czasów. Był też pisarzem, dramaturgiem i dziennikarzem. Zginął podczas II wojny światowej pełniąc misję korespondenta wojennego. Jego poruszający wiersz „Til ungdommen” zyskał drugie życie po atakach masowego mordercy Andersa B. Breivika.


„Pociąg do Bergen obrabowany nocą” zapoczątkował zaś unikatową w Skandynawii, Europie i na świecie tradycję czytania kryminałów w Wielkanoc.

Gwiazdka na Wielkanoc
Przed Wielkanocą w Norwegii sprzedaje się tyle samo książek, co przed Świętami Bożego Narodzenia. Zdecydowanie najlepiej idzie jeden gatunek – kryminał. Wydawcy szykują na ten okres największe mroczne hity, a o palmę pierwszeństwa na półkach księgarni biją się takie gwiazdy jak Jo Nesbø, Jørn Lier Horst, Karin Fossum oraz Jussi Adler Olsen z Danii i Camila Lackberg ze Szwecji.

Påskekrim, czyli „wielkanocny kryminał” to dla Norwegów nieodłączna część spędzania Wielkanocy. Zbrodnia i suspens królują w telewizji, na kartonach z mlekiem (co roku na wiosnę największy dostawca produktów mleczarskich ozdabia opakowania komiksem z kryminalną zagadką), i w internecie.

Istnieją różne teorie wyjaśniające ten fenomen. Że Wielkanoc od początku swojego istnienia była o zbrodni, że to czas, w którym na wskroś świeckie społeczeństwo nie ma co robić, więc czyta książki, że kryminał społeczny, w którym celują Norwegowie to idealny impuls do przemyśleń. Jednak jeśli zapytasz przeciętego Norwega, czemu przed tygodniem wielkanocnym kupuje trzy nowe kryminały, to powie ci, że zawsze tak robił, podobnie jak przedtem jego ojciec i dziadek. Taka tradycja.

Krew na śniegu
Hitem Wielkanocy 2015 jest w Norwegii nowa powieść Jo Nesbø pod tytułem „Blod på snø” („Krew na śniegu”) inspirowana prozą jednego z ulubionych autorów pisarza, Jamesa Myersa Thompsona. To opowieść o płatnym mordercy Olavie Johansenie zakochanym w kobiecie, na którą dostał zlecenie. Rzecz dzieje się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku w Oslo. Nesbø zadeklarował, że miał ochotę stworzyć coś zupełnie nowego, co nie łączy się ze światem Harrego Hole. Choć „Blod på snø” zyskała w sześciopunktowej skali norweskich krytyków same piątki, czytelnicy kręcą nosem. Powieść jest wyjątkowo krótka, liczy niecałe dwieście stron, co sprawia, że niełatwo jest się przywiązać do nowej postaci.

Na początku marca najpopularniejszy w Norwegii pisarz wybrał się w tournée po kraju. Swoje książki podpisywał w trzech największych miastach - Oslo, Trondheim i Bergen. W każdym z nich zorganizowano dyskusję o współczesnym kryminale. Za wejście trzeba było zapłacić równowartość 100 złotych, ale bilety szybko wyprzedano. Będąc w Bergen Jo nazwał swoją nową książkę „powieścią kioskową”, dzięki której można miło spożytkować czas czekając na pociąg.

Koń, czyli mól
Książka w Norwegii, a w szczególności kryminał, ma się naprawdę dobrze. Statystyki dotyczące czytelnictwa są tu jednymi z najlepszych na świecie. Przeciętny Norweg czyta rocznie 17 książek (badania urzędu statystycznego SSB z 2014 roku), zaś 93% Norwegów przeczytało w roku 2013 przynajmniej jedną książkę. 40% miłośników słowa pisanego to tak zwane „czytające konie”, bo tak się tu nazywa mole książkowe. Ci odwiedzają biblioteki nawet 4 razy w miesiącu, by wypożyczyć kilka nowych pozycji. I co ciekawe, trend jest coraz lepszy, dziś przeciętny Norweg czyta więcej niż 25 lat temu.

Ulubionym gatunkiem literackim Norwegów są oczywiście kryminały. Statystyczny Ola Nordmann kupuje ich przynajmniej 6 rocznie, co stanowi nieco mniej niż połowę wszystkich kupowanych przez niego książek. To jeden z gatunków, który sprzedaje się dobrze również w języku angielskim. Czytelnicy nie mogąc się doczekać rodzimych wydań ulubionych autorów, kupują oryginały, statystycznie 2 w ciągu roku. Te wszystkie liczby to coś, czego możemy i powinniśmy Norwegom pozazdrościć.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
JANDA 0 0Kremy z kolagenem: nie bierz pierwszego lepszego. To skomplikowany składnik
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Słynna fabryka ogłasza zwolnienia grupowe. Miśnieńska porcelana walczy o przetrwanie
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Maska opadła". PiS szuka pieniędzy na swoje obietnice. Oto gdzie wszyscy za nie zapłacimy
0 0Zdrojewski "chlapnął" o jedno zdanie za dużo. PO odcięła się od jego słów