Zakrywanie twarzy hidżabem zwiększa zyski prostytutek?
Zakrywanie twarzy hidżabem zwiększa zyski prostytutek? Fot. meunierd/Shutterstock.com

W Dniu Matki (obchodzonym w Tadżykistanie 8 marca) prezydent Emomali Rachmon skrytykował kobiety, które noszą „obce” stroje, a zwłaszcza czarne hidżaby, które jednoznacznie kojarzą się z konserwatywnym islamem. Po tym wystąpieniu urzędnicy zaczęli sprawdzać handlarzy, sprzedających specyficzne okrycia głowy. Kilka dni później w państwowej telewizji wyemitowano dokument, który sugerował, że... prostytutki w hidżabach więcej zarabiają.

REKLAMA
– Od czasów starożytnych nasze kobiety i dziewczęta mają wspaniałe suknie, nigdy nie nosiły czarnych strojów. W naszej tradycji ubrania w czarnym kolorze nie są mile widziane – stwierdził Rachmon. Prezydent wprawdzie nie powiedział wprost o hidżabach, ale jego przekaz był jasny. Czarne okrycia głowy dla kobiet mają promować „natrętne idee” i tworzyć „ekstremistyczne trendy” w Tadżykistanie.
Trzy dni po wystąpieniu prezydenta, w państwowej telewizji wyemitowano dokument o prostytutkach, które ukrywają twarze za hidżabami. Występujące w filmie kobiety powiedziały, że dzięki zasłanianiu ciała mogą więcej zarobić, bo są bardziej atrakcyjne dla potencjalnych klientów. Dla wzmocnienia przekazu lektor podkreślił, że kobiety specjalnie noszą hidżaby, żeby więcej zarabiać, bo są chciwe.
Kilka dni później na targowisku Sadbarg Duszanbe pojawili się państwowi inspektorzy, by poddawać kontroli handlarzy islamską odzieżą. - Popatrz na to ubranie. Jakie zagrożenie stanowi? – pytał z wyrzutem jeden ze sklepikarzy, wskazując na czarną suknię ozdobioną ornamentami i kamieniami. – Pasowałaby na uroczystości, ale władze zakazują jej noszenia – żalił się.
Od tej pory nie wolno sprzedawać czarnych ubrań, które mogą kojarzyć się z muzułmańskimi strojami. Na tych, których handlowali takimi strojami, nałożono grzywny. Oburzeni sklepikarze zapowiadają, że nie będą płacić kar, bo nie czują się winni, a ich dokumenty były w porządku.
Nasiba Kholmurodova, która sprzedawała hidżaby podkreśla, że na takie stroje po prostu jest zapotrzebowanie. – Kiedy sprzedaję hidżab, nie pytam o zamiary klientek. Nie zachęcam ich, aby zaczęły zajmować się prostytucją – żali się kobieta w rozmowie z portalem Eurasianet.org.
Anty-islamska kampania rządu wywołuje niemałe poruszenie obywateli Tadżykistanu, zwłaszcza obywatelek, wśród których noszenie czarnego okrycia głowy jest dość powszechnym zjawiskiem.
Muso Akobirov chce, by jego żona i córka nosiły hidżab. Ale, jak twierdzi w rozmowie z Euriasianet.org, rząd Tadżykistanu nie liczy się z głosem muzułmanów. - Taka jest wola boża. Nie można się jej sprzeciwiać – mówi, ubolewając nad tym, że jeśli będzie występował w obronie hidżabów, zostanie uznany za terrorystę i ukarany.
Obrońcy praw człowieka uważają, że rządowa kampania przeciw hidżabom obraża miliony Tadżyków. - Żyjemy przecież w demokratycznym kraju. Każdy powinien nosić to, co chce – przypominają.
Pierwsze próby zakazu noszenia hidżabów sięgają jeszcze 2007 roku, kiedy to ministerstwo edukacji chciało zakazać dziewczętom przychodzenia z zakrytymi głowami do szkół. Rachmon prowadzi od 1991 roku specyficznie pojętą politykę rozdziału państwa od religii. W jej ramach władze zakazują mężczyznom noszenia bród, zamykają niezależne meczety, a imamom nakazują chwalenie prezydenta.
Źródło: Eurasianet.org