Wielka Brytania uwolniła emerytury, Brytyjczycy mogą zrobić z pieniędzmi, co im się podoba. Czy w Polsce to możliwe?

Wielka Brytania uwolniła emerytury. Czy w Polsce byłoby to możliwe?
Wielka Brytania uwolniła emerytury. Czy w Polsce byłoby to możliwe? Fot. Cezary Aszkielowicz / AG
Od 6 kwietnia, kiedy w Wielkiej Brytanii w życie weszła nowa ustawa emerytalna, ludzie powyżej 55 roku życia mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych pieniędzy. To rewolucja, choć wielu analityków obawia się jej negatywnych skutków. Czy uwolnienie emerytur byłoby możliwe w Polsce?


– Ludzie, którzy całe życie ciężko pracowali i oszczędzali powinni mieć wolność wyboru co do tego, co chcą zrobić ze swoimi pieniędzmi. Ta wolność jest podstawą naszego długoterminowego planu gospodarczego – oznajmił Kanclerz Skarbu w gabinecie Davida Camerona George Osborne.


Dodał, że wszyscy powinni mieć swobodny dostęp do swoich pieniędzy i dysponować nimi tak, jak chcą. Będą mogli sięgać do środków odłożonych na emeryturę tak często, jak uznają to za stosowne, przy czym za każdym razem 25 proc. tej kwoty będzie wolne od podatku, zaś reszta – opodatkowana tak, jak dochód. W tej chwili ten podatek wynosi 55 proc.


Emerytura, kierunek: wakacje
Z reformą wiążą się niebezpieczeństwa, przed którymi przestrzegają eksperci. Z sondażu przeprowadzonego przez Hargreaves Lansdown wynika, że tysiące emerytów zamierzają wydać zaoszczędzone pieniądze na wakacje, nowe samochody i remonty domów. Inny sondaż wskazuje, że wiele osób chce spłacić kredyty hipoteczne lub wspomóc finansowo dzieci i wnuki. Z ubiegłorocznych danych wynika, że aż 200 tys. emerytów zmierza wypłacić swoje oszczędności, z czego jedna piąta deklaruje natychmiastowy wyjazd na wakacje. 13 proc. planuje spłacić długi, zaś 16 proc. zamierza zainwestować w nieruchomości. Z kolei z raportu opracowanego przez Fidelty wynika, że 22 proc. emerytów powyżej 55 roku życia zamierza pomóc finansowo swoim dzieciom, 40 proc. chce zapłacić za edukację dzieci i wnuków, a 26 proc. – pomóc im w spłacaniu długów.


Analitycy, którzy przewidują, że ze swoich pieniędzy natychmiast będzie chciało skorzystać od pół miliona do miliona osób, obawiają się, że nieracjonalne wydatki spowodują, iż emeryci zostaną na starość bez środków do życia. Ostrzegają też przed oszustami – dlatego wszyscy, którzy zamierzają spieniężyć swoje emerytury, mają do dyspozycji doradców, którzy pomogą im zorientować się w zawiłościach systemu.

Neoliberał i homo sovieticus
Czy istnieje szansa, że i w Polsce nastąpi uwolnienie emerytur? Eksperci są sceptyczni, a sceptycyzm ten wynika przede wszystkim z różnic między polskim i brytyjskim systemem emerytalnym.

– Polska ma zupełnie inny system emerytalny niż Wielka Brytania. O ile u nas świadczenie jest wypłacane wyłącznie z ZUS, w II filarze jest bardzo niskie, zaś w III filarze jest 600 tys. ludzi, to w Wielkiej Brytanii mamy do czynienia z systemem wielofilarowym – wyjaśnia dr Wojciech Nagel , ekspert BCC ds. ubezpieczeń społecznych, jego reprezentant w zespole ds. ubezpieczeń społecznych Komisji Trójstronnej i RN ZUS. Dodaje, że uwolnienie emerytur wynika zapewne z pozytywnej oceny polegającej na tym, że taki ruch nie zagrozi systemowi i przyszłej emeryturze Brytyjczyków, ponieważ system zbudowany jest w oparciu o kilka różnych źródeł świadczeń.
Dr Wojciech Nagel, ekspert BCC

System brytyjski jest modelowy i bardzo żałuję, że Polska, która miała szansę podpatrywać te dobre wzory, poszła w zupełnie innym kierunku. Wskutek tego obecnie mamy ryzyko emerytalne w jednym miejscu, zaś Brytyjczycy – w trzech czy czterech. Między innymi dlatego mało realne jest uwolnienie emerytur w Polsce.

Różnice systemowe to jedno, eksperci wskazują jednak także na te, które głęboką tkwią w mentalności – naszej i brytyjskiej. – W Wielkiej Brytanii politycy robią założenie, że przeciętny obywatel jest w stanie świadomie zaplanować swoją przyszłość, w dodatku nie tylko w sensie finansowym. A więc potrafi oszacować długość własnego życia o potencjał zdrowotny. W społeczeństwie neoliberalnym zakłada się, że obywatel jest w stanie od początku do końca zaplanować swoje życie – mówi Violetta Rymszewicz. Dodaje, że właśnie ta bezgraniczna ufność w zdrowy rozsądek i poziom ekonomicznego wykształcenia ludzi najbardziej ją szokują.

Scenariusz przerzucania odpowiedzialności

Ekspertka nie sądzi, by w Polsce uwolnienie emerytur wchodziło w rachubę.
Violetta Rymszewicz, doradca z zakresu Strategicznego ZZL

Pamiętajmy, że Polacy to społeczeństwo postkomunistyczne, osoby po 55 roku życia, a więc w wieku, który obejmuje brytyjska reforma, są skażone do pewnego stopnia mentalnością homo sovieticus. W mojej opinii to główna przeszkoda, dla której dziś nie potrafię sobie wyobrazić realizacji takiego pomysłu w Polsce.

W dużej mierze to, jak obywatel zaplanuje swoją przyszłość zależy od tego, jak został wyedukowany ekonomicznie. Rzeczywiście może być tak, że jeśli po swoje pieniądze z emerytur sięgną ludzie z biedniejszych regionów – może pojawić się problem. Może się pojawić problem bezdomności, braku środków do życia czy na leczenie.

Pojawiają się głosy, że dla rządzących w Wielkiej Brytanii konserwatystów uwolnienie emerytur przed wyborami to próba pozyskania kapryśnego elektoratu. Kiełbasa wyborcza?

– Oczywiście nie sposób zapominać o wyborach, które niebawem odbędą się w Wielkiej Brytanii, ale uwolnienie emerytur to kolejny krok, który wpisuje się w działania obecnego rządu – chodzi o odwracanie się od świadczeń dla imigrantów, świadczeń zdrowotnych... To dość logicznie układający się scenariusz wpasowujący się w trend odwracania się europejskich rządów od pomocy społecznej. Jednym ze skutków kryzysu z 2008 roku jest nieprzewidywalność rynku pracy, a co za tym idzie – bezrobocie. Z powodu braku pieniędzy rządy będą chciały przerzucać odpowiedzialność na obywateli – przewiduje Violetta Rymszewicz.

Napisz do autorki:anna.dudek@natemat.pl