
Od 6 kwietnia, kiedy w Wielkiej Brytanii w życie weszła nowa ustawa emerytalna, ludzie powyżej 55 roku życia mogą swobodnie korzystać ze zgromadzonych pieniędzy. To rewolucja, choć wielu analityków obawia się jej negatywnych skutków. Czy uwolnienie emerytur byłoby możliwe w Polsce?
Z reformą wiążą się niebezpieczeństwa, przed którymi przestrzegają eksperci. Z sondażu przeprowadzonego przez Hargreaves Lansdown wynika, że tysiące emerytów zamierzają wydać zaoszczędzone pieniądze na wakacje, nowe samochody i remonty domów. Inny sondaż wskazuje, że wiele osób chce spłacić kredyty hipoteczne lub wspomóc finansowo dzieci i wnuki. Z ubiegłorocznych danych wynika, że aż 200 tys. emerytów zmierza wypłacić swoje oszczędności, z czego jedna piąta deklaruje natychmiastowy wyjazd na wakacje. 13 proc. planuje spłacić długi, zaś 16 proc. zamierza zainwestować w nieruchomości. Z kolei z raportu opracowanego przez Fidelty wynika, że 22 proc. emerytów powyżej 55 roku życia zamierza pomóc finansowo swoim dzieciom, 40 proc. chce zapłacić za edukację dzieci i wnuków, a 26 proc. – pomóc im w spłacaniu długów.
Czy istnieje szansa, że i w Polsce nastąpi uwolnienie emerytur? Eksperci są sceptyczni, a sceptycyzm ten wynika przede wszystkim z różnic między polskim i brytyjskim systemem emerytalnym.
System brytyjski jest modelowy i bardzo żałuję, że Polska, która miała szansę podpatrywać te dobre wzory, poszła w zupełnie innym kierunku. Wskutek tego obecnie mamy ryzyko emerytalne w jednym miejscu, zaś Brytyjczycy – w trzech czy czterech. Między innymi dlatego mało realne jest uwolnienie emerytur w Polsce.
Scenariusz przerzucania odpowiedzialności
Ekspertka nie sądzi, by w Polsce uwolnienie emerytur wchodziło w rachubę.
Pamiętajmy, że Polacy to społeczeństwo postkomunistyczne, osoby po 55 roku życia, a więc w wieku, który obejmuje brytyjska reforma, są skażone do pewnego stopnia mentalnością homo sovieticus. W mojej opinii to główna przeszkoda, dla której dziś nie potrafię sobie wyobrazić realizacji takiego pomysłu w Polsce.
W dużej mierze to, jak obywatel zaplanuje swoją przyszłość zależy od tego, jak został wyedukowany ekonomicznie. Rzeczywiście może być tak, że jeśli po swoje pieniądze z emerytur sięgną ludzie z biedniejszych regionów – może pojawić się problem. Może się pojawić problem bezdomności, braku środków do życia czy na leczenie.
Napisz do autorki:anna.dudek@natemat.pl
