
Od kilku dni rosyjskie media nieustannie mówią o 10-letniej dziewczynce, która miała zginąć od ukraińskiego ostrzału w okolicach Petrowskiego w Donbasie. Okazuje się, że dziewczynka nigdy nie istniała, tego dnia nie było w tej okolicy żadnego ostrzału, a wszystko jest wymysłem rosyjskiej propagandy.
REKLAMA
Obok żołnierzy i broni jednym z najpotężniejszych narzędzi Rosjan jest propaganda. Jak bardzo są w tym zuchwali pokazuje historia, którą od kilku dni żyją rosyjskie media. Opowiadają one historię 10-letniej dziewczynki, która miała zginąć w ostrzale dokonanym przez stronę ukraińską. Reporterka BBC sprawdziła, ile w tych doniesieniach prawdy.
Zero. Tyle wynosi zgodność rosyjskich doniesień z rzeczywistością. Mieszkańcy Petrowskiego, gdzie miała zginąć dziewczynka, historię znają tylko z rosyjskich mediów. Nie wiedzą, gdzie dokładnie zginęła, nie wiedzą też, o które dziecko może chodzić. Co więcej nie słyszeli żadnego ostrzału w dniu, w którym dziewczynka miała zginąć – według nich ten dzień był raczej spokojny.
Żadnych informacji nie miał też szef lokalnej kostnicy, gdzie trafiają wszystkie ofiary walk. Okazuje się, że cała historia została od początku do końca zmyślona. Przyznali to rosyjscy dziennikarze, z którymi rozmawiała reporterka BBC. – Ta dziewczynka nigdy nie istniała – powiedzieli. – Musieliśmy nadać tę historię – dodali.
Źródło: BBC
