
Ma 23 lata, 82 mln wyświetleń i ponad 450 tys. subskrybentów. Swoimi filmami motywuje ludzi z całego świata i mało kto wie, że jest Polakiem. Oglądając jego produkcje ma się wrażenie, że to coś wielkiego i nie ma chyba takiej osoby, która nie dostałaby gęsiej skórki.
REKLAMA
Mateusz Mirosław pochodzi z Wojciechowa koło Lublina. Aktualnie jest na trzecim roku informatyki, a zawodowo zajmuje się postprodukcją krótkometrażowych filmów. Swój kanał stworzył 2.5 roku temu.
W tamtym okresie intensywnie ćwiczył i przypadkiem trafił na motywujące filmy na YouTube. Po pewnym czasie stwierdził, że warto byłoby się tym osobom odwdzięczyć w postaci zrobienia własnej produkcji i to miał być koniec. Jednak ktoś napisał mu w komentarzu pod filmem, że jego pierwsza produkcja jest zbyt mało oryginalna. Zrobił kolejną, pojawiły się następne opinie i tak to się rozkręciło.
Filmy publikuje w języku angielskim. Oglądają go przede wszystkim osoby ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Niemiec. Pewnie dlatego, że to właśnie tam rynek samorozwoju i motywacji jest najbardziej rozwinięty.
Wszystko robi non profit. Materiały do nagrań zbiera od innych twórców. Prosi o możliwość ich nieodpłatnego udostępnienia lub wykorzystuje te, które może użyć zgodnie z prawem. Wszystko ze sobą klei i powstają kolejne hity.
Sam swoich filmów po publikacji nigdy nie ogląda, jedynie sprawdza, czy wszystko gra. Ma tych produkcji już serdecznie dosyć po przesłuchaniu ich setki razy podczas montażu. Filmiki kolegów po fachu też go nie motywują. Do tworzenia kolejnych inspirują go komentarze ludzi, którym pomógł.
Dreszcze i napięcie wychodzą mu naturalnie. Jeżeli sam ich nie czuje to znaczy, że coś jest nie tak. Zawsze stara się uderzyć w jakiś emocjonalny stan i kogoś poruszyć, by coś w sobie zmienił.
Jak można się domyślić, otrzymuje sporo wiadomości od ludzi, którym zmienił życie, bo np. pomógł wyjść z alkoholizmu, czy zrzucić kilka kilogramów.
Najbardziej zapadło mu w pamięć video od chłopaka, który leżał w szpitalu, bo złamał rękę podczas rowerowego wyścigu. Rekonwalescent przekazał Mateuszowi, że jego nagrania motywują go do powrotu do zdrowia.
Dźwięk z jego filmów towarzyszył także dwóm Polakom podczas rowerowej podróży przez całą Europę. Napisali, że dzięki niemu dali radę i spokojnie wrócili do domu.
Interesuje się samorozwojem i jego ulubionym coachem jest Mateusz Grzesiak. Youtuber uważa, że Grzesiak robi świetną robotę, potrafi zmotywować, ale także wejść w głąb siebie i znaleźć blokady, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia.
Obecny cel Mateusza M. to wejście na wyższy poziom ze swoimi produkcjami. Jest świadomy, że zajmie mu to kilka miesięcy. Chciałby zająć się postprodukcją na poważnie i stworzyć coś, co będzie można kupić, włączyć i obejrzeć.
Zdaniem Klaudii Pingot, youtuberki, trenerki i coacha, w życiu codziennym mamy mało wsparcia i motywacji wypływających ze strony bliskich, która jest potrzebna każdemu człowiekowi – niezależnie od statusu, wieku, pochodzenia, a także charakteru. Motywacje, w każdej formie, wpływają na procesy emocjonalne, kognitywne i mentalne człowieka, o ile oczywiście jest on na nie otwarty. Uruchamia w nas także nieświadomy archetyp bohatera.
Legendy, mity a nawet współczesne filmy i opowieści wywierają nieustanny wpływ na nasze postrzeganie siebie. Obserwowany w filmach motywacyjnych bohater staje się dla nas lustrem naszego ja, w którym się przeglądamy i wierzymy, że jedyna słuszna droga, to podjąć wysiłek i on się opłaci.
– Filmy motywacyjne same w sobie są pozytywne i korzystne – mówi Klaudia Pingot. – Ludzie mogą je jednak odbierać na wiele sposobów. Nie każdy jest i musi być "wojownikiem". Ja stawiam na to, że każdy człowiek ma w sobie takie zasoby, aby osiągnąć sukces. Introwertyk wygrywa cierpliwością i spokojem, nie walką – dodaje.
Styl Mateusza M nie wszystkim przypada do gustu, jednak jeżeli faktycznie chociaż jedna osoba dzięki jego produkcjom jest w stanie coś w swoim życiu zmienić, to ja jak najbardziej mu kibicuję.
Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl
