Często wiek metrykalny różni się od wieku skóry
Często wiek metrykalny różni się od wieku skóry Fot. Shutterstock.com

Tak wynika z badań przeprowadzonych przez jeden z największych koncernów kosmetycznych świata, czyli L’Oreal. Polki w przeciwieństwie do ich koleżanek z Zachodu, najchętniej sięgają po kremy, na których jest napisany wiek. Pytanie czy dobierać krem do metryki czy do wieku skóry?

REKLAMA
Najnowsza linia Ekspert Wieku L’Oreal Paris została stworzona specjalnie na rynek polski. Okazuje się, że właśnie u nas kobiety chętniej sięgają po kosmetyki podpisane grupą wiekową. A ta linia jest przeznaczona dla 40-, 50- i 60-latek. Ekspert Wieku dostępny będzie tylko w Polsce. Czy rzeczywiście tak bardzo zwracamy uwagę na wiek wypisany na kremie? Sprawdzam wśród znajomych kobiet.
„30 na wieczku to nie wstyd, ale 45 plus to inna bajka…”
- Mnie wręcz irytuje jak na kremie nie ma danych do jakiej kategorii wiekowej jest kierowany. Stąd tez bojkotuje te marki, które takich informacji nie podają. Chwalę natomiast NIVEA, bo oni sugestie wiekowe podają niemalże zawsze. W tej materii dobrze radzi sobie jeszcze Lirene. Wkurzać mnie to zaczęło mocno wtedy, kiedy się okazało, że podpadam już pod kremy przeciwzmarszczkowe. Wiadomo, nie mam 60, więc powinnam stosować te mniej inwazyjne. Wiem, bo mam świadomość tego jak kremy przeciwzmarszczkowe działają i że – jeśli są zbyt silne – mogą w ostatecznym rozrachunku wyrządzić więcej szkody niż pożytku. A skąd mam wiedzieć które mają mnie,j a które bardziej silne działanie, skoro na opakowaniu nie ma o tym informacji?  - mówi 29-letnia Gosia.
Ale zupełnie inaczej na moje pytanie reaguje o rok starsza od niej koleżanka: – Chyba jestem na to za młoda, bo nie jestem jakoś specjalnie przywiązana do tego, który krem jest dla mnie najbardziej odpowiedni. Ale wiem, że moja mama unika kremów podpisanych wiekiem jak ognia. Boi się, że ktoś się zorientuje w sklepie ile ma naprawdę lat - mówi 30-letnia Marta.
logo
Kremy z linii Ekspert Wieku L'Oreal Paris Fot. Maria Kowalczyk
logo
Kremy z tej linii to pielęgnacja na dzień, na noc i kremy pod oczy dla 40-, 50-, i 60-letniej skóry Fot. Maria Kowalczyk
Czterdziestolatki już wybierają roztropniej. – Ja sprawdzam bo się nie znam i nie interesuję składnikami, co jest na co. Jest wiek, jest informacja o starzeniu - krem jest mój - mówi Ola.
– To zależy jakiego kremu szukam. Jeśli szukam na przesuszoną skórę to nie. Jeśli przeciwzmarszczkowego i zazwyczaj jest tam podany wiek, to oczywiście wybieram stosownie do wieku. - mówi kilka lat od niej młodsza Agnieszka. Ale zupełnie mnie rozbraja jej rówieśniczka Monika. – Patrzę... i nie kupuję z mojego przedziału wiekowego. Zwykle się okazuje, że te kremy wywołują u mnie... hmmm... niedoskonałości skóry. Dobrze się sprawdzają takie z targetu młodszego o jakieś 10 lat.
A na deser dziewczyna, która nieco zahacza swoją wypowiedzią o kwestię psychologiczną wieku u kobiety - być może dlatego, że jest najstarsza ze wszystkich pań, które dziś przepytałam. – 30 na wieczku to nie wstyd, ale 45 plus to inna bajka…Chociaż odkąd „stuknęła” mi pięćdziesiątka, wolę się nazywać grupą wiekową „45 +”. Zresztą między innymi dzięki systematycznej pielęgnacji wyglądam młodziej niż wskazuje na to moja data urodzenia i młodziej niż moje koleżanki - mówi Grażyna.
Kremy made in Poland atrakcyjne tylko dla Polek?
Patrząc na temat nieco szerzej, zrozumiałam, dlaczego wśród polskich marek dominują kosmetyki przypisane do konkretnej grupy wiekowej. Największa reprezentacja kremów z oznaczeniem 20, 30 czy 45 i 60 +, nosi metkę made in Poland. Dużo, ale nie wszystkie. Dr Irena Eris, która jest marką najbardziej cenioną spośród polskich za granicą, na tak zwany Zachód wysyła kremy, na których wiek jest wypisany bardzo dyskretnie - na ulotce lub opakowaniu. Dzięki temu kwestia informacyjna jest załatwiona, a nikogo tym samym krem i jego oznaczenie nie zrazi. Wręcz przeciwnie, Brytyjki, Niemki i Rosjanki kochają polską pielęgnację, cenią sobie skład, konsystencje i efekty, jakie dają nasze rodzime kremy.
A co mnie osobiście cieszy, to fakt, że zagraniczne marki, jak L’Oreal dostrzegają w naszym rynku potencjał. Nie boją się tworzyć dedykowanych Polkom kremów, brać naszych modelek do udziału w kampaniach reklamowych, wreszcie dostosowywać produkt do naszych portfeli (kremy Ekspert Wieku kosztują 25 złotych, więc stają się bardziej dostępne niż kiedyś). Czy trend się przyjmie? Zobaczymy. Sama się złamałam i choć się długo broniłam przed kremami 30+ zaczęłam stosować retinol na noc, a witaminę C i krem z filtrem na dzień. Zaakceptowałam fakt, że nawilżanie to trochę za mało, jak na mój wiek. I bardzo sobie tę decyzję chwalę, bo już po miesiącu moja skóra wygląda lepiej.

Napisz do autorki: maria.kowalczyk@natemat.pl