
Setki protestujących przed gmachem hiszpańskiego parlamentu w Madrycie, choć żaden z nich nie był w tym czasie w tym miejscu. Jak to możliwe? Odpowiedź daje ruch społeczny "Nie jesteśmy przestępcami", którego członkowie zorganizowali nietypowy protest-widmo.
REKLAMA
Jego organizatorzy wyrażali w ten sposób sprzeciw wobec przyjętej przed kilkoma miesiącami przez parlament ustawie dotyczącej nielegalnych zgromadzeń. Wyraźnie ogranicza ona prawo do demonstracji, grożąc ich uczestnikom wysokimi karami pieniężnymi.
Dla działaczy ruchu z Hiszpanii, który skupia ponad 100 różnych organizacji, działania władz są jawnym łamaniem zasad demokracji. Dlatego aktywiści w niecodzienny sposób postanowili ominąć przepisy.
W opinii Carlosa Escano, rzecznika ruchu "Nie jesteśmy przestępcami", protest hologramowy ma w sobie wiele ironii. Ponadto - dodaje Escano - "strajk duchów" stanowi ostatnią deskę ratunku dla tych, którzy nie mogą pokojowo demonstrować, a chcą dochodzić swych praw.
Protest hologramów w Madrycie przyciągnął "tłumy" niezadowolonych, których jednak w żaden sposób nie mogły zatrzymać służby mundurowe. To pierwszy tego typu strajk w dziejach. Przypadek ten pokazuje też, że można protestować w ciszy, nie blokując przy okazji ruchu ulicznego...
Źródło: CNN
