
Pomimo kontrowersji, jakie budzi tzw. konwencja antyprzemocowa, prezydent Bronisław Komorowski ratyfikował ją w poniedziałek. – Trzeba być pryncypialnie i zasadniczo po stronie ofiar, po stronie krzywdzonych, po stronie słabszych – oświadczył Komorowski.
Tuż przed ratyfikowaniem Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej prezydent przytoczył fragmenty listów, jakie otrzymał od obywateli. W jednym z nich „starsza pani” zaapelowała do Komorowskiego, by „nie zawahał podpisać ustawy o przemocy wobec kobiet”.
W innym liście swoją historię opisała głowie państwa „ofiara przemocy domowej”, która wraz z córką przez ponad 20 lat żyła w strachu i cierpieniu.
– Znalazłem wystarczająco dużo powodów, aby ocenić, że wpływ konwencji Rady Europy na polskie prawodawstwo jest już, i będzie w przyszłości absolutnie pozytywny – oznajmił Komorowski po odczytaniu fragmentów nadesłanej korespondencji.
Prezydent zaznaczył, że analiza prawna wykazała, iż tekst konwencji nie jest sprzeczny z konstytucją. Dodał też, że brak ratyfikacji byłby dla Polski „hańbą międzynarodową”.
Kościół jest rozczarowany Zapisy konwencji są krytykowane przez Kościół katolicki. Po tym, jak Sejm przyjął ustawę o ratyfikacji konwencji, Konferencja Episkopatu Polski nie kryła swojego rozczarowania postępowaniem większości posłów.
KEP
