
Emocje, jakie nad Wisłą wywołuje zaplanowany na koniec kwietnia przejazd klubu motocyklowego "Noce Wilki", nabierają niezdrowego wymiaru. Politycy prześcigają się w wymyślaniu przeszkód, które powinniśmy postawić przed ulubieńcami Putina, a internauci dają się sprowokować i nawołują do rozprawienia się z "najeźdźcami". Pytanie tylko, czy wydarzenie to w ogóle zasługuje na naszą uwagę? Niech sobie jadą...
Portal Niezalezna.pl zwrócił się do MSW i MSZ z pytaniem, czy Polska wydała wizy "Nocnym Wilkom". Zdziwieni pytaniem urzędnicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych wyjaśnili, że uczestnicy rajdu nie składali wniosków wizowych w naszych placówkach w Rosji. Powód? Nie muszą tego robić. Jeśli jadą do Niemiec, to o wizyt muszą wystąpić do tego kraju.
Trasa to:
Moskwa - Mińsk - Brześć - Wrocław - Brno - Bratysława - Wiedeń - Monachium - Praga - Torgau - Karlshorst - Berlin.
Czy ich przejazd przez Polskę jest ostrzeżeniem dla Polaków, czy też początkiem rosyjskiej agresji? Mamy nadzieję że brać motocyklowa bez względu na przynależność klubową pokaże im gdzie ich miejsce. Nie damy się zastraszyć!!! Czytaj więcej
Co właściwie miałoby być przyczyną zamknięcia polskiej granicy dla motocyklistów? Jak wyjaśniała Paweł Kowal, chodzi o symboliczną przemoc, od której zaczyna się przemoc na poważnie. – To jest zabawa z Polską, w której Polska powinna jasno pokazać, że widzi te intencje i nie chce, aby się one realizowały – mówił polityk.
Agresja skierowana wobec "Nocnych Wilków" z pewnością nie przyniesie nam żadnych korzyści, ale prawdopodobnie zaszkodzi odwiedzającym Rosję motocyklistom. Robert Matraj, który organizuje wyprawy między innymi na Syberię mówi naTemat, że nigdy nie został źle potraktowany na terenie Rosji.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
