
Nowojorski taksówkarz zabronił dwóm kobietom, całować się na tylnym siedzeniu jego samochodu. Musi zapłacić 15 tysięcy dolarów kary. Według badań CBOS Polacy nie widzą nic złego w publicznym okazywaniu czułości, ale nadal są powściągliwi. “Nie mamy nic przeciwko publicznemu okazywaniu czułości, o ile nie jest zbyt ostentacyjne.”
Publiczny pocałunek bywał traktowany jako występek. W niektórych miejscach na świecie stawiany był na równi ze zbrodnią, za którą karano chłostą. W XV wieku pocałunki były zakazane np. w Londynie i Neapolu. Tu za publiczne okazanie czułości groziła nawet kara śmierci.
Śladem amerykańskiej uczelni poszła szkoła z Nowego Dworu Gdańskiego. – Publiczne pocałunki i obściskiwanie się przez uczniów może wywołać zgorszenie – mówiła w wywiadzie dla Gazety Wyborczej dyrektor Zespołu Szkół nr 1.
Takie zachowanie jest niestosowne. Może razić inne osoby, które są zmuszone na to patrzeć. Powiedziałam uczniom, że nie powinni tak ostentacyjnie okazywać swoich uczuć. Nie miałam jednak na myśli karania zakochanych uczniów, tylko że trzeba jakoś zapanować nad niepokojący zjawiskiem.
Jeśli pedagog ma takie wymagania wobec nastolatków, to chyba nie zna bardzo ważnego zagadnienia, jakim jest psychologia wieku rozwojowego. Zaloty nastolatków, ich fascynacja inną osobą, to bardzo ważne fazy prawidłowego rozwoju. Zakazany owoc smakuje najlepiej, jestem przekonany, że młodzież będzie teraz robiła swoim nauczycielom na przekór. Takie są prawa natury. Będą się przytulać i całować jeszcze częściej. No i bardzo dobrze.
Napisz do autora: aleksander.zielinski@natemat.pl