Robert Biedroń zapowiada kontrole. Jedna już trwa.
Robert Biedroń zapowiada kontrole. Jedna już trwa. Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz/Agencja Gazeta

Przychodzi pacjent do lekarza. – Mogę pana zapisać za rok – słyszy w rejestracji. – Ale ja do tego czasu umrę! – To nic, zapiszę pana ołówkiem – rezolutnie odpowiada rejestratorka. Ten – ponury – żart świetnie oddaje opinie na temat tego, jakie szanse ma człowiek w starciu z systemem. Opieki zdrowotnej. Opieki społecznej. Choć słowo "opieka" brzmi w tym kontekście jak kolejny żart z repertuaru humoru wisielczego.

REKLAMA
Nie do śmiechu było 66-letniemu mężczyźnie, którego w nocy z 8 na 9 kwietnia karetka pogotowia przywiozła do Domu Interwencji Kryzysowej w Słupsku po wypisie ze Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. Janusza Korczaka. Zaledwie dwie godziny wcześniej został zabrany z łóżka w DIK-u, załoga karetki sądziła więc, że nie będzie problemu z przyjęciem pacjenta z powrotem. Okazało się jednak, że nie jest to takie proste. W oczekiwaniu na decyzję dyrekcji Domu Interwencji Kryzysowej bezdomny mężczyzna spędził dwie godziny na zewnątrz budynku.
Dyrektorka twardo mówi "nie"
Dyrektor Domu Interwencji Kryzysowej nie wyraziła zgody na przyjęcie mężczyzny z powrotem do swojego ośrodka. Bezradni lekarze skontaktowali się więc z Jadwigą Stec, radną z ramienia Prawa i Sprawiedliwości oraz pracownicą socjalną szpitala, która, widząc, co się dzieje, ściągnęła na miejsce dyrektorkę wydziału zdrowia w ratuszu Wiolettę Karwalską.
Spór przedstawicieli ratusza, szpitala i Domu Interwencji kryzysowej trwał dwie godziny, po których dyrektorka DIK-u Anna Gliszczyńska, mimo początkowej odmowy, w końcu zgodziła się przyjąć mężczyznę. Rano mężczyzna, którego stan się pogorszył, ponownie trafił do szpitala, gdzie przebywa do dziś.
– Odnośnie sytuacji mężczyzny który trafił do DIK-u informuję, że od dnia 9 kwietnia przebywa w szpitalu, ponieważ Kierownik DIK-u ponownie odmówiła przyjęcia go do placówki. W tej sytuacji Dyrektor Szpitala ze względów społecznych postanowił umieścić go w Oddziale Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku. Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Słupsku prowadzą działania zmierzające do umieszczenia go w placówce opieki długoterminowej – mówi w rozmowie z naTemat Karolina Chalecka z Biura Prezydenta Miasta Słupska.
Będzie audyt
To jedyna instytucja, która znalazła czas, żeby porozmawiać z nami o zaistniałej sytuacji. W szpitalu powiedziano nam, że pan dyrektor ma wyłączony telefon. To dlatego, że przebywa na spotkaniu z panią marszałek. Szczęście nie dopisało nam też przy próbie uzyskania komentarza dyrekcji Domu Pomocy Kryzysowej – wszyscy byli w delegacji. Nie wyrazili zgody na kontakt za pośrednictwem telefonu komórkowego.
To ratusz kontroluje działania DIK w zakresie świadczonych dla miasta usług. Właśnie "usług", nie zaś "łaski". To dlatego prezydent miasta Robert Biedroń chce przeprowadzić audyt w zakresie podnoszenia i stałego rozwoju pomocy świadczonej w instytucjach wspierających bezdomnych oraz znajdujących się w trudnych sytuacjach życiowych. – Przeprowadzi rozmowy z ekspertami zajmującymi się tego typu pomocą. Powyższa sytuacja utwierdza prezydenta w przekonaniu, że audyt w tym zakresie jest niezbędny – mówi Chalecka.
Zaalarmowana przez Jadwigę Stec dyrektorka Wydziału Zdrowia w Ratuszu Violetta Karwalska natychmiast przybyła na miejsce. Próbowała negocjować z kierowniczką DIK, dlatego ostatecznie udało się umieścić mężczyznę w ośrodku.
Karolina Chalecka, UM w Słupsku

Pani dyrektor uważa, że kierowniczka DIK miał obowiązek przyjąć mężczyznę, a ewentualnie następnego dnia skontaktować się z dyrektorką Wydziału Zdrowia i rozmawiać o sytuacji mężczyzny. Pomoc społeczna jest szczególnym obszarem wymagającym empatii, wrażliwości, ale przede wszystkim współpracy i realizacji zadań określonych w zawartych umowach.

Z inicjatywy urzędniczki ratusza zwołano spotkanie wszystkich zainteresowanych stron – PCK, DIK-u, szpital i ratusz, podczas którego przekazano kierowniczce DIK oraz prezesowi PCK w Słupsku uwagi dotyczące zastrzeżeń co do realizacji umowy zawartej między miastem a PCK na początku 2012 roku.
Dom Interwencji Kryzysowej ma kryzys?
Miasto podpisało z PCK umowę na realizację zadania publicznego w zakresie podnoszenia i stałego rozwoju pomocy świadczonej w instytucjach wspierających bezdomnych oraz znajdujących się w trudnych sytuacjach życiowych.

Umowa między UM w Słupsku a PCK

DIK miał przeznaczyć na ten cel 10 miejsc w swoim budynku, a UM rocznie 30 tysięcy złotych. Pod koniec 2012 roku Wydział Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego w Słupsku w ramach zawiązanego partnerstwa z PCK oraz Stowarzyszeniem „Horyzont” przystąpił do realizacji projektu na wykonanie pilotażowego wdrażania standardów usług w zakresie bezdomności i przetestowania Modelu Gminnego Standardu Wychodzenia z Bezdomności. W tym zakresie, za ponad 300 tysięcy złotych zostało wyremontowane jedno z pięter DIK. W wyniku realizacji powyższego projektu 17 grudnia 2012 r. uruchomiono Schronisko pn. "Dom dla osób bezdomnych" w budynku należącym do PCK.

Uruchomienie Schroniska skłoniło Zarząd PCK do złożenia rozszerzonej oferty od 1 stycznia 2013 roku do 31 grudnia 2015 roku, w której zaproponowało zwiększenie liczby miejsc do 25. Mając na uwadze rozszerzenie oferty PCK i zwiększone koszty związane z zapewnieniem opieki 25 osobom skierowanym przez MOPR w Słupsku, UM podpisał aneks do umowy i przekazał zwiększoną dotację w wysokości 80 tysięcy na każdy rok. Kierownik DIK twierdzi, że ma zagwarantowane dla UM tylko 10 miejsce.
W tej chwili w DIK trwa kontrola Komisji Rewizyjnej Urzędu Miejskiego w Słupsku.
Tym razem, dzięki przytomności urzędników słupskiego ratusza, udało się pomóc człowiekowi który znalazł się w potrzebie. W wielu sytuacjach pacjenci, odsyłani ze szpitala z powodu rejonizacji czy braku skierowania, nie mieli tyle szczęścia.

napisz do autorki: anna.dudek@natemat.pl