
Świat nowych technologii jeszcze na dobre nie ochłonął po premierze nowiutkiego Samsunga Galaxy S6 i jego „zakrzywionej” wersji Edge. Wypukły ekran w smartfonie i „naszpikowanie” go nowymi funkcjami to jednak nie wszystko. Użytkowników coraz trudniej zaskoczyć czymś nowym i wywołać dreszczyk emocji. Technologiczne koncerny prześcigają się w wymyślaniu innowacji, które mają ułatwić nam życie i wywołać przełom na rynku. Wyczekiwaną rewolucję. Zdaniem fanów, koreański gigant znalazł się blisko tej granicy. Przeganiając o dwie długości dawnego lidera tego wyścigu, Apple'a.
REKLAMA
Smartfon idealny jeszcze nie powstał. Ale nowy Samsung Galaxy S6 mocno zbliżył się do tego ideału. Tak przynajmniej twierdzą fani marki. Technologiczne cacko jeszcze na dobre nie trafiło do sprzedaży, a już zostało okrzyknięte premierą roku. Koreański gigant wywołał poruszenie w technologicznym światku, prezentując go na marcowych targach w Barcelonie. Od tej chwili trwa niecierpliwe wyczekiwanie, kiedy pojawi się w salonach. To zaś ma nastąpić już jutro.
Wyścig na innowacje
Czy nowy Galaxy S6 i „zakrzywiony” S6 Edge pobiją rekord sprzedaży, ustanowiony podczas zeszłorocznej premiery iPhone 6? Apple sprzedał ich lekko ponad 10 milionów w pierwszy weekend i wysoko ustawił poprzeczkę. Ale Samsung ma nad nim przewagę: jest bardziej innowacyjny. Poczynając od wydatków na badania i rozwój - z których słynie koreański koncern - aż po wszystko to, co skrywa pod obudową najnowszy smartfon tej marki. Szanse są więc duże i wiele wskazuje na to, że najnowsze ich dzieło okaże się sprzedażowym hitem. Widać to już choćby po długości kolejki, która ustawiała się pod salonami w pierwszym dniu sprzedaży w Rotterdamie.
Czy nowy Galaxy S6 i „zakrzywiony” S6 Edge pobiją rekord sprzedaży, ustanowiony podczas zeszłorocznej premiery iPhone 6? Apple sprzedał ich lekko ponad 10 milionów w pierwszy weekend i wysoko ustawił poprzeczkę. Ale Samsung ma nad nim przewagę: jest bardziej innowacyjny. Poczynając od wydatków na badania i rozwój - z których słynie koreański koncern - aż po wszystko to, co skrywa pod obudową najnowszy smartfon tej marki. Szanse są więc duże i wiele wskazuje na to, że najnowsze ich dzieło okaże się sprzedażowym hitem. Widać to już choćby po długości kolejki, która ustawiała się pod salonami w pierwszym dniu sprzedaży w Rotterdamie.
Niezdecydowani wciąż mogą obejrzeć sobie najnowsze, flagowe smartfony w Samsung Brand Store. Co prawda ceny są lekko oszałamiające, ale w końcu innowacje kosztują. A tych nowy smartfon Galaxy S6 skrywa wiele pod obudową. I skoro przy obudowie jesteśmy: ponoć książki nie można oceniać po okładce, ale smartfon wręcz trzeba. Wykonane ze szkła i metalu, nowe dzieło Samsunga wizualnie zachwyca. Jest eleganckie, smukłe i świetnie leży w dłoni. Ultracienka konstrukcja liczy liczy zaledwie 6,8 mm. Co prawda Apple zarzuca Koreańczykom, że ich urządzenie jest zadziwiające podobne designem do nowego iPhona, ale o słuszności tych zarzutów będzie można się przekonać dopiero po premierze.
Czekając na efekt „wow!”
Kiedy już byłem gotów uznać, że w androidowych smartfonach rozwój na dobre się zatrzymał, Samsung pokazał że ma jeszcze pomysł, jak ożywić ten rynek – napisał w jednej z pierwszych recenzji portal SpidersWeb. Producent zapowiada, że Galaxy S6 to krok ku technologicznej przyszłości. Krok ku rewolucji, która ma zmienić nasz sposób korzystania z urządzeń mobilnych. To właśnie coraz większe wymagania użytkowników sprawiają, że firmy technologiczne są zmuszone nieustannie ewoluować i ulepszać swoje rozwiązania. Nie mają lekko, bo fanów i klientów trudno już zaskoczyć jakimś „smaczkiem”. Coraz ciężej o innowacje, które wywołają w nich zachwyt i ekscytację.
Kiedy już byłem gotów uznać, że w androidowych smartfonach rozwój na dobre się zatrzymał, Samsung pokazał że ma jeszcze pomysł, jak ożywić ten rynek – napisał w jednej z pierwszych recenzji portal SpidersWeb. Producent zapowiada, że Galaxy S6 to krok ku technologicznej przyszłości. Krok ku rewolucji, która ma zmienić nasz sposób korzystania z urządzeń mobilnych. To właśnie coraz większe wymagania użytkowników sprawiają, że firmy technologiczne są zmuszone nieustannie ewoluować i ulepszać swoje rozwiązania. Nie mają lekko, bo fanów i klientów trudno już zaskoczyć jakimś „smaczkiem”. Coraz ciężej o innowacje, które wywołają w nich zachwyt i ekscytację.
W nowym Galaxy S6 jest więc czytnik linii papilarnych, co samo w sobie nowością nie jest (pojawił się już w poprzednim Samsungu S5). Ale teraz został dopracowany do perfekcji. Żeby odblokować telefon, wystarczy lekko dotknąć paluszkiem. I już. Smartfon można błyskawiczne ładować bezprzewodowo - i przewodowo, jak komu akurat wygodnie. 10 minut wystarcza na 4-godzinne korzystanie z urządzenia. Aparat 16 Mp1ixz (tu ciekawostka: nowa funkcja szybkiego uruchamiania zapewnia błyskawiczny dostęp do aparatu w ciągu zaledwie 0,7 sekundy) z optyczną stabilizacją obrazu i autofocusem, LTE kategorii 6, niezawodny system czy nawet obudowa, wykonana z najtwardszego na rynku szkła Gorilla Glass, to wisienki na torcie. Daniem głównym jest ekran, który daje – nie ma chyba bardzie adekwatnego określenia – nieziemską jakość obrazu. Tak przynajmniej twierdzą branżowe serwisy, które już okrzyknęły go hitowym.
Przewagę nad młodszym bratem zyskuje tu Samsung Galaxy S6 w wersji „Edge”, z obustronnie zakrzywionym ekranem. Warto tu podkreślić, że na ten moment chyba tylko koreański Samsung jako jedyny posiada taką technologię.
Nieco „młodszy” Samsung Galaxy S6 Edge przeczy powiedzeniu, że lepsze jest wrogiem dobrego. Poza wszystkimi atutami, które posiada jego „starszy brat” ma wyświetlacz o przekątnej 5.1 cala, który daje efekt zanurzenia w obrazie. Innymi słowy: użytkownik ma wrażenie, że to obraz trójwymiarowo „wypływa” z ekranu. Przyczynia się do tego (najwyższe) zagęszczenie pikseli 577 ppi i technologia Super Amoled. To, co Samsung wprowadzi jutro na rynek, za kilka lat może okazać się standardem. Ale nie zmieni faktu, że koreański gigant robi to jako pierwszy na świecie.
Co prawda Samsung, który należy do czołówki światowych innowatorów - i wydaje rocznie na badania miliardy dolarów - ma ogromne technologiczne zaplecze, ale tego przełomu pewnie nie byłoby, gdyby nie doświadczenie i wiedza na temat ekranów, zdobyta w innej kategorii produktów: telewizorów.
Również całkiem niedawno, na ostatnich targach CES w Las Vegas, Samsung zaprezentował najlepszy spośród najlepszych telewizorów marki: SUHD TV. A światowe i branżowe media wpadły w niemy zachwyt. Bo też - patrząc na to, co udało się Koreańczykom w tym segmencie - trudno nie otworzyć ust ze zdziwienia.
SUHD TV są w przedsprzedaży od połowy marca, a ich cena - trzeba przyznać - powala na kolana. Ale szczęśliwy nabywca, który jest gotów ponieść taki wydatek, najpewniej będzie wiedział za co płaci, bo w tej kategorii produkt Samsunga nie ma konkurencji. Truizmem będzie pisać o jakości obrazu, perfekcyjnym wzornictwie i niespotykanej intensywności barw. Albo o kontraście, jasności i szczegółowości wszystkich detali.
Dość powiedzieć, że wielki i zakrzywiony ekran telewizora po prostu „wciąga” widza w głąb obrazu. Efekt jest bardzo realistyczny. Autorskie technologie Samsunga i zastosowanie ekologicznych nanokryształów sprawiły, że panel telewizora jest w stanie wyświetlić 64x więcej kolorów, niż było to możliwe kiedykolwiek do tej pory. Co więcej: zużywając przy tym jeszcze mniej energii. PR-owa retoryka w stylu: „rewolucja w Twoim domu” jakimś cudem się ziszcza.
Tekst powstał we współpracy z firmą Samsung.