Płatne subskrypcje na YouTube
Płatne subskrypcje na YouTube Fot. Gil C / Shutterstock

W przyszłym roku na YouTube pojawią się pierwsze płatne subskrypcje. Jeśli użytkownik zdecyduje się zapłacić kilka złotych za oglądanie filmików, znikną uciążliwe reklamy i będzie miał on dostęp do dodatkowych treści i możliwość oglądania ulubionych video offline. Zastanawiam się czy takie rozwiązanie będzie miało rację bytu w Polsce i ile powinien wynosić taki abonament.

REKLAMA
W zeszłym tygodniu youtuberzy otrzymali mail z informacją o nowych warunkach funkcjonowania serwisu oraz prośbą o ich zaakceptowanie. Nowe zasady uwzględniają opcję płatnych subskrypcji. Jak dowiedziałam się od przedstawiciela YouTube na razie nie ma jeszcze konkretnej daty wprowadzenia wspomnianej usługi w Polsce. Możemy się tylko domyślać, ile taki abonament mógłby u nas kosztować.
Bariera 20 zł
Najwłaściwszym punktem odniesienia w kontekście tego typu usług zdaniem Łukasza Grzejka, CEO Agora Internet Artists są abonamenty na streamingowanie muzyki. Deezer czy Spotify za legalne słuchanie muzyki każe użytkownikom płacić około 20 złotych miesięcznie.
– Ta kwota musi określać realną wartość, na której będzie zależeć użytkownikowi – mówi Łukasz Grzejek. – W tym wypadku jest to nielimitowany dostęp do muzyki i dostępność offline – dodaje.
Jeżeli mamy swojego ulubionego twórcę i bardzo chcemy mieć nielimitowany dostęp do treści przez niego wrzucanych, to będziemy mogli je zapisać na pamięci urządzenia. Dla polskich konsumentów akceptowalna kwota za takie przyjemności to 20 zł miesięcznie, bo funkcjonuje już realna liczba użytkowników korzystających z tego typu usług. Pojawia się jednak pytanie – jak bardzo taki odbiorca YouTube będzie podobny do muzycznych subskrybentów.
– Gdy udaję się w jakąś podróż samolotem, to chętnie wrzuciłbym kilka ulubionych odcinków swojego twórcy i wykorzystał taką opcję offline – przyznaje Łukasz Grzejek – Jeżeli miałoby to mnie kosztować 30-40 zł miesięcznie, uznałbym, że jest to dostęp do usług premium – dodaje.
Radosław Kotarski nie ma pewności czy dla twórców ta zmiana będzie korzystna czy też nie:
Radosław Kotarski

Dysponuję zbyt małą liczbą pewnych informacji. Patrząc na to od strony widza wydaje mi się mało kusząca perspektywa płacenia za brak reklam. Co innego otwieranie wcześniej zapisanych filmów w trybie offline. To już jest realna i ciekawa funkcjonalność, z której korzystam na przykład w ramach Spotify. Za takie rozwiązanie spokojnie można zapłacić.

Model działania usług subskrypcyjnych działa w każdej branży na rynku podobnie. Polega na tym, że jeżeli mamy jakąś usługę np. muzyczną i ma ona 500 tys. darmowych użytkowników oraz 10 tys. abonentów płacących 20 zł miesięcznie to te uzbierane 200 tys. zł jest rozdzielane proporcjonalnie dla artystów, których utwory były odsłuchiwane najczęściej.
Jedną z najważniejszych funkcji tego abonamentu jest pozbycie się reklam. Jednak ona niekoniecznie może się wydać przekonująca dla młodych osób.
Dostęp do unikalnych treści
Młodych widzów może zainteresować jednak inna rzecz – youtuberzy dla swoich płatnych subskrybentów będą tworzyć unikalne treści. Jednak czy nie stracą w ten sposób części fanów, gdy zaczną dzielić widzów na tych, których stać na płatne subskrypcje i tych biedniejszych?
– Czy będą chcieli wykorzystać model subskrypcji, żeby zwiększyć swoją marżę? – pyta Łukasz Grzejek. – A może z drugiej strony zauważą potencjał, by produkować jeszcze bardziej ambitne, a zarazem bardziej kosztowne? Mogą też chcieć odciąć się od reklamodawców. Wszystko zapewne będzie zależeć od tego jak bardzo zaangażowanych odbiorców ma dany twórca – dodaje.
Funkcja offline i świat bez reklam nie są żadną wartością dla młodego widza. Wydaje mi się, że gimnazjalista jest w stanie zapłacić wiele, by obejrzeć dodatkowe nagranie swojego ulubionego youtubera i mam nadzieję, że wraz z datą wprowadzenia tej usługi w Polsce pojawi się nowa lepsza, jakość filmów.

Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl