
W przyszłym roku na YouTube pojawią się pierwsze płatne subskrypcje. Jeśli użytkownik zdecyduje się zapłacić kilka złotych za oglądanie filmików, znikną uciążliwe reklamy i będzie miał on dostęp do dodatkowych treści i możliwość oglądania ulubionych video offline. Zastanawiam się czy takie rozwiązanie będzie miało rację bytu w Polsce i ile powinien wynosić taki abonament.
Najwłaściwszym punktem odniesienia w kontekście tego typu usług zdaniem Łukasza Grzejka, CEO Agora Internet Artists są abonamenty na streamingowanie muzyki. Deezer czy Spotify za legalne słuchanie muzyki każe użytkownikom płacić około 20 złotych miesięcznie.
Dysponuję zbyt małą liczbą pewnych informacji. Patrząc na to od strony widza wydaje mi się mało kusząca perspektywa płacenia za brak reklam. Co innego otwieranie wcześniej zapisanych filmów w trybie offline. To już jest realna i ciekawa funkcjonalność, z której korzystam na przykład w ramach Spotify. Za takie rozwiązanie spokojnie można zapłacić.
Młodych widzów może zainteresować jednak inna rzecz – youtuberzy dla swoich płatnych subskrybentów będą tworzyć unikalne treści. Jednak czy nie stracą w ten sposób części fanów, gdy zaczną dzielić widzów na tych, których stać na płatne subskrypcje i tych biedniejszych?
Napisz do autorki: patrycja.marszalek@natemat.pl
