Przedszkole jak sklep – czynne 24h. Znak czasu czy niebezpieczny wynalazek dla wiecznie zajętych rodziców?

Przedszkole 24h nie zaszkodzi dziecku pod warunkiem, że z jego oferty będziemy korzystać z głową i umiarem.
Przedszkole 24h nie zaszkodzi dziecku pod warunkiem, że z jego oferty będziemy korzystać z głową i umiarem. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Na liście żłobków i przedszkoli oferujących możliwość opieki całodobowej znajduje się coraz więcej instytucji. Na razie mowa tylko o tych niepublicznych, które wychodząc naprzeciw potrzebom klienta czynią godziny swojej pracy możliwie maksymalnie elastycznymi. I tak malucha w całodobowym przedszkolu można zostawić na dowolną liczbę godzin w tygodniu a nawet na cały weekend. Dla rodziców na pewno wygoda. A dla dzieci?


Żłobki i przedszkole 24h działają w całym kraju. Przede wszystkim jednak w tych większych miastach – Warszawie, Wrocławiu, Krakowie czy Poznaniu. Jak zapewniają w rozmowie z naTemat pedagodzy, taką możliwość wprowadzono w odpowiedzi na jasno deklarowane potrzeby rodziców. W placówkach jednak uspokajają: – Nie jest tak, że wyręczamy rodziców we wszystkich i stajemy się dla dzieci przechowalnią.

Przedszkolne koło ratunkowe
Szczegóły oferty są różne w zależności od konkretnej placówki. Najczęściej jednak mowa o dodatkowej opiece po godzinach, za którą rodzic musi dodatkowo zapłacić. Nie jest więc tak, że placówka z założenia czynna jest 24h, a jedynie wtedy, kiedy jest taka – wcześniej przez rodzica zgłoszona – potrzeba.

– Jeśli rodzic przyjdzie czy zadzwoni i poprosi nas o opiekę w konkretnym terminie, staramy się mu zawsze pomóc – mówi Weronika Ziarnek, właścicielka prywatnego żłobka Wesołe Pingwinki z Poznania. I wyjaśnia: – Wówczas jeden z naszych pracowników zostaje z dzieckiem lub dziećmi na noc.


Ziarnek wyjaśnia, że opieka nocna każdorazowo odbywa się na terenie placówki. Podobnie rzecz ma się z opieką weekendową, która także znajduje się w ofercie żłobka. I tu, w zależności od potrzeb, placówka oferuje opiekę dzienną na godziny lub dzienną i nocną na cały weekend.

Podobnie działa wrocławskie przedszkole Bielanek. Tyle, że tu opieka „po godzinach” jest organizowana tylko na weekendy i dopiero wtedy, kiedy zbierze się grupa pięciorga maluchów. – Wówczas dzieci zostają pod opieką jednego lub dwóch nauczycieli – mówi szefowa placówki Emilia Halicka.

Całodobowe żłobki czy przedszkola w Polsce funkcjonowały już w czasach PRL-u. Wówczas rodzice mogli korzystać z usług tzw. żłobków tygodniowych, sezonowych żłobków wiejskich czy żłobków dwuzmianowych. Czytaj więcej

W Bielanku rodzice mogą zostawić maluchy na cały weekend lub tylko na kilka godzin, gdy muszą coś załatwić, wyjechać czy po prostu wyjść gdzieś bez dziecka. Halicka przyznaje, że taka możliwość nie jest przez rodziców nagminnie wykorzystywana. Zaznacza jednak, że być może chętnych byłoby więcej gdyby nie wewnętrzna zasada przedszkola, by na opiekę „po godzinach” przyjmować tylko te dzieci, które na co dzień do placówki uczęszczają. – Nie przyjmujemy na tych kilka godzin dzieci, które nas nie znają i których my nie znamy – wyjaśnia. – To wymagałoby od nas większych nakładów pracy i z pewnością, z racji nieznanego otoczenia, powodowało u dziecka dodatkowy stres.

I tu weekendowy pobyt malucha w placówce jest dodatkowo płatny – kilkanaście złotych za godzinę pobytu.

Drugi dom
Najwięcej rodziców z tych dodatkowych możliwości opieki nad dzieckiem korzysta właśnie w weekend, w godzinach popołudniowych i wieczornych. Maluchy rzadko zostają na noc. Tyle tylko, że w przypadku, gdy dziecko do przedszkola odprowadzane jest o godz. 6.00 a wychodzi z niego o 18.00 (a tak najczęściej bywa) to każda dodatkowa godzina jest dla jego relacji z rodzicem wielkim ciosem.

– Rozumiem, że rodzice pracują na pełen etat i że dziecko zostaje w tym czasie w przedszkolu, jednak nie powinno ono spędzać tam więcej niż osiem godzin dziennie – mówi psycholog Daria Drab. – Jeśli maluch notorycznie przesiaduje w placówce po dziesięć czy nawet dwanaście godzin, rodzic zaczyna tracić więź z dzieckiem, nie widzi jak ono się rozwija, przestaje uczestniczyć w jego życiu.

W dalszej perspektywie oznacza to mniej więcej tyle, że dziecko przestaje traktować rodzica jako swego bazowego opiekuna. Więcej – u malca pojawia się poczucie odrzucenia czy porzucenia. Psychologowie przestrzegają też przed zostawianiem malucha na noc poza domem.

– Jeśli dziecko od czasu do czasu spędzi noc u cioci czy babci, nic się nie stanie – zaznacza Drab. – Ale jeśli zostawimy je w miejscu, którego nie zna, malec może nabawić się naprawdę poważnych stanów lękowych. Mowa tu m.in. o lękach separacyjnych. Dziecko myśli wtedy: mamy czy taty nie ma, spóźniają się, ktoś inny ze mną jest, nie wiem już komu mam ufać.

– Musimy też pamiętać, że jeżeli dzieci, zwłaszcza te małe, często budzą się w nocy – dodaje Monika Dreger, psycholog i mediator rodzinny. – Czasem tak po prostu czasem dlatego, że mają np. złe sny. Maluchy wtedy chcą i potrzebują się przytulić i dobrze byłoby, żeby to rodzic był wtedy przy nich a nie przedszkolanka. Rozumiem, że czasem nie mamy wyjścia, jednak w moim przekonaniu powinno się takich sytuacji unikać.

Skutki dopadną nas w bardzo szybko
– Współcześni rodzice dają wszystko...prócz czasu – pisała niedawno na łamach MamaDu Małgorzata Ohme. I to właśnie ten brak czasu okazuje się czasem naprawdę zabójczy. Nawet ten, który świetnie usprawiedliwiamy pracą i sami siebie przekonujemy, że nie mamy sobie nic do zarzucenia.

– W latach '50 funkcjonował w Wielkiej Brytanii taki system, że w momencie gdy matka rodziła kolejne dziecko to to starsze można było wysłać do takiej opiekuńczej placówki – mówi Drab. – Zostawało tam przez kilka dni, najczęściej około tygodnia – od dnia porodu do dnia, w którym matka z maleństwem wracała do domy. Dzieci w placówce były obserwowane i nagrywane. I na tych nagraniach widać, że malcy początkowo próbują łapać kontrakt z innymi dorosłymi, zwracać ich uwagę. Jeśli to nie skutkuje, dziecko zaczyna być agresywne wobec innych maluchów. A na samym końcu staje się apatyczne i bezwolne.

To, zdaniem ekspertów, właśnie o tym powinni pamiętać rodzice, którzy swoje dzieci nazbyt często i na zbyt długo zostawiają pod opieką innych, choćby najlepszych, opiekunów. I zaznaczają – skutki zbyt rzadkiego i mało jakościowego kontaktu z dzieckiem mogą się za maluchem ciągnąć aż do dorosłości i wymagać leczenia na specjalnej terapii.

– Rodzice są odpowiedzialni za dziecka rozwój psychiczny, emocjonalny i za rozwój więzi z dzieckiem – dodaje Dreger. – To my mu organizujemy świat i warto byśmy pamiętali o tym, że przedszkole nie może i powinno zastąpić dziecku domu.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
POLECAMY 0 0"Watchmen" to telewizyjne wydarzenie na miarę "Czarnobyla". Ale serial HBO wkurzył Amerykę
MamaDu 0 0Szkolne konkursy plastyczne to farsa. Psycholożka opisała jeden z nich i się zaczęło...
MOTO 0 0Skoda Kodiaq, Karoq, Kamiq. Nazwy podobne, ale auta różne. Najlepiej wyjaśnia to… Krystyna Czubówna
0 0O pracy w tym miejscu marzą tysiące. Właśnie ruszyła rekrutacja dla Polaków
0 0Możesz się pozbyć boomboxa. Ten niezniszczalny głośnik stanie się sercem każdej imprezy
0 0Przebranie Tosi na szkolny konkurs na ustach wielu Polaków. Zareagowała sama Tokarczuk
FELIETON LIBERSKIEGO 0 0Co po Tusku? Jeśli opozycja nie wyłoni jednego kandydata, przegra po raz kolejny
0 0"Niewykluczone, że będzie to Senat trudny". Tak Duda otworzył posiedzenie izby wyższej
0 0101 lat polskiej muzyki w 7 minut. Film uczniów z Dąbrowy Górniczej trzeba zobaczyć!
dad:HERO 0 0"Trzeba mieć do kogo wracać..." płk Kruczyński z GROM o tym, jak być komandosem i ojcem