Dla jednych to rasista i niebezpieczny szaleniec, dla innych twardy, odważny mąż stanu. Jedno jest pewne - nie ma w Izraelu bardziej kontrowersyjnego polityka. W niedzielę Awigdor Lieberman, szef izraelskiego MSZ, przyleciał do Polski.

REKLAMA
Dwudniowa wizyta przypada w bardzo burzliwym dla Izraela okresie - napięcia między Jerozolimą a Teheranem w sprawie irańskiego programu atomowego sięgają zenitu.
Izraelskie władze twierdzą, że jedyną - oprócz użycia siły - metodą na powstrzymanie państwa ajatollahów przed wyprodukowaniem śmiercionośnej broni jest zastosowanie bardzo surowych sankcji gospodarczych. I to, według "Jerusalem Post", będzie głównym tematem spotkania Liebermana z szefem polskiego MSZ, Radosławem Sikorskim. Izraelczyk ma spróbować namówić Polaków do przeforsowania ostrzejszej postawy wobec Iranu na forum Unii Europejskiej.
Podobne rozmowy z brytyjskim rządem poprowadzi w tym samym czasie izraelski wiceminister spraw zagranicznych, Danny Ayalon.
Lista kwestii do poruszenia jest jednak dłuższa: sytuacja na Bliskim Wschodzie i północy Afryki po "arabskiej wiośnie", status negocjacji pokojowych z Palestyńczykami, a także polsko-izraelskie stosunki handlowe i wymiana badawcza.
Tuż przed poniedziałkowym spotkaniem z Radosławem Sikorskim i wiceministrem obrony Tomaszem Siemoniakiem Lieberman powiedział, że relacje między Polską a Izraelem "jeszcze nigdy w historii nie były tak dobre". Dodał też, że "Iran jest największym zagrożeniem dla współczesnego świata".
Awidgor Lieberman
Szef MSZ Izraela

Iran jest największym zagrożeniem dla współczesnego świata

W zeszłym tygodniu w Teheranie w bardzo precyzyjnym zamachu zginął jeden z naukowców pracujących przy irańskim programie atomowym. To piąty specjalista z Iranu zabity w takich okolicznościach w ciągu ostatnich dwóch lat. Irańczycy nie mają wątpliwości, że za morderstwem stoi izraelski wywiad.
Zwiastun problemów?
Urodzony w ZSRR w 1958 roku Awigdor Lieberman od początku swojej kariery politycznej wzbudzał kontrowersje. Potężnie zbudowany polityk (w przeszłości był ochroniarzem w studenckim klubie) wyróżniał się bardzo agresywną retoryką wobec sąsiadów Izraela i nieskrywaną pogardą wobec Palestyńczyków. Gdy w 1997 roku premier Benjamin Netanjahu poczynił wobec nich drobne ustępstwa, Lieberman w proteście opuścił jego partię. Dwa lata później powołał do życia własne ugrupowanie, Yisrael Beiteinu. Szybko pozyskał sobie twardy elektorat w postaci innych żydowskich imigrantów z dawnego ZSRR.
Chociaż Lieberman wszedł w skład Knessetu (izraelskiego parlamentu), niewielu obserwatorów traktowało go poważnie. Jego pomysły, jak chociażby propozycja wyrzucenia z kraju wszystkich Arabów, którzy nie podpiszą lojalki i nie odbędą służby wojskowej, wydawały się po prostu zbyt ekstremalne.
Okoliczności jednak mu sprzyjały. Inne partie stopniowo zawodziły swoich wyborców, zagrożenie ze strony terrorystów i Iranu wzrastało, a do Izraela przybywało coraz więcej rosyjskojęzycznych imigrantów.
W 2006 roku premier Ehud Olmert podpisał z Ysrael Beiteinu porozumienie koalicyjne, lecz Lieberman prędko się z niego wycofał - ponownie w buncie przeciwko rozmowom z Palestyńczykami. Trzy lata później jego ugrupowanie uzyskało trzeci wynik w wyborach parlamentarnych. Ku przerażeniu części Izraelczyków, Liebermana mianowano wicepremierem i szefem MSZ.
Polityk regularnie podgrzewał nastroje, m.in. zaostrzając ataki na Iran i domagając się rozstrzelania grupy parlamentarzystów, którzy spotkali się z przedstawicielami palestyńskiego Hamasu. Niektórzy aktywiści uważali, że Lieberman w ciągu dwóch lat doprowadzi do rozpadu rządu lub wojny z Iranem. Póki co, nic z tego się nie wydarzyło. Relacje z Teheranem od dawna nie były jednak tak złe.