
Andrzej Biernat podczas uroczystości w Łęczycy miał wręczyć order mistrzowi karate Maciejowi Grubskiemu. Miał, bo jego plany nagle się zmieniły, o czym nie zdążył poinformować łęczycan. Ci są oburzeni taką zniewagą.
REKLAMA
„Kompromitacja”, „lekceważenie”, „ignorancja” – taki słowami mieszkańcy Łęczycy opisują zachowanie ministra sportu i turystyki, który w sobotę miał się pojawić w ich mieście.
Tego dnia na łęczyckim Zamku Królewskim zaplanowano uroczystość wręczenia orderu nadanego przez prezydenta RP mistrzowi karate Maciejowi Grubskiemu. Mieszkańcy miasta zamówili catering, przygotowali salę i... 1,5 godziny czekali na przybycie ministra sportu.
Ten jednak niespodziewanie nie pojawił się na uroczystości. O zmianach planów nie poinformował organizatorów, a jego telefon „uparcie milczał”. W związku z tym, że na łęczyckim Zamku Królewskim obecni byli burmistrz, radni czy starosta, a z biura Biernata napływały coraz to inne informacje, postanowiono zacząć uroczystość bez niego.
– Choroby każdego mogą dotknąć i jest nam przykro, i trzymamy kciuki za zdrowie naszego ministra sportu – powiedział burmistrz Łęczycy Krzysztof Lipiński. Minister miał trafić do szpitala, a łęczycanom pozostaje wierzyć w taką wersję wydarzeń.
Nie kryją jednak żalu, że przez te 1,5 godziny Biernat nie był w stanie upoważnić kogoś innego do wręczenia nagrody Grubskiemu. Zapowiadają, że taki lekceważący wobec nich stosunek zostanie na długo zapamiętany...
