
Coraz więcej Polaków oddaje 1 proc. na rzecz organizacji pozarządowych – w zeszłym roku przekazaliśmy na ten cel ponad 500 mln zł. Problem w tym, że gros środków trafia na konta wielkich organizacji, które wiedzą, jak zrobić z tego niezły sposób na biznes. Potrzebujący natomiast mogą obejść się smakiem.
Więksi gracze trzeciego sektora wiedzą, jak zachęcić podatnika, który często nie ma czasu ani chęci prześwietlać działalności fundacji. W okresie poprzedzającym rozliczenie z fiskusem NGO-sy przystępują do ofensywy i wypuszczają spoty reklamowe, kolportują ulotki i wykupują bilbordy w widocznych miejscach. Na takie akcje trzeba mieć spore pieniądze, a te mają tylko duże organizacje. Mniejsze patrzą z zazdrością i bezradnością na poczynania konkurencji. Bywa tak, że ponad połowa tego, co fundacje zebrały trafia nie na cele statutowe, ale właśnie na promocję.
Rzeczywiście, nakłady na marketing i reklamę bywają duże, ale trudno jednoznacznie potępić lub pochwalić takie działanie. Rozumiem, że to może wywoływać dyskusje, ale musimy jednocześnie pamiętać o tym, że środki wpompowane w reklamę to często rodzaj inwestycji, która się zwraca.
Nie brakuje oszustów, którzy pod przykrywką działalności charytatywnej chcą się dorobić. Jednym z głośniejszych przypadków żerowania na dobroci darczyńców był przypadek Fundacji Pomocy Dzieciom "Maciuś". Fundacja miała wspierać niedożywione dzieci, ale po serii kompromitujących artykułów okazało się, że organizacji bardziej zależy na zbijaniu kabzy niż napełnianiu brzuchów głodnych dzieci. Najpierw fundacja zaalarmowała opinię publiczną, twierdząc, że w Polsce żyje ok. 800 tys., niedożywionych dzieci, a później zebrane na posiłki pieniądze lądowały na szwajcarskim koncie spółki powiązanej z organizacją.
Z sondażu przeprowadzonego pod koniec ubiegłego roku wynika, że aż 68 proc. spośród nas, nie ma zielonego pojęcia, na jaki cel i komu przekazała datek. 29 proc. Polaków przekazujących 1 procent nie skorzystało z kolei z okazji i nie wskazało celu, na jaki mają iść jego pieniądze.
Polacy pomagają najczęściej nie organizacjom jako takim, ale konkretnym osobom. Przynajmniej tak im się wydaje, bo organizacje zakładają subkonta i darczyńca w rzeczywistości jest przekonany, że wpłaca na konto konkretnej osoby, a przecież to nie do końca prawda, bo te środki wędrują na konto organizacji.
Napisz do autorki: dominika.majewska@natemat.pl
