Czy wiesz na co idzie 1 proc. twojego podatku? Niektórzy, dzięki tym pieniądzom, robią niezłe biznesy

Aż 68 proc. Polaków nie wie, na co przeznaczyło 1 procent swojego podatku.
Aż 68 proc. Polaków nie wie, na co przeznaczyło 1 procent swojego podatku. Fot. Agencja Gazeta/Sebastian Rzepiel
Coraz więcej Polaków oddaje 1 proc. na rzecz organizacji pozarządowych – w zeszłym roku przekazaliśmy na ten cel ponad 500 mln zł. Problem w tym, że gros środków trafia na konta wielkich organizacji, które wiedzą, jak zrobić z tego niezły sposób na biznes. Potrzebujący natomiast mogą obejść się smakiem.


Mniejsze organizacje pozarządowe coraz głośniej mówią o niesprawiedliwym mechanizmie, w ramach którego lokalne stowarzyszenia nie mają szans w starciu z wielką machiną marketingową dużych fundacji. Szansę na dofinansowanie z pieniędzy podatników teoretycznie ma ponad 8 tys. organizacji, w praktyce tylko ok. 30 z nich zgarnia lwią część puli. Reszta musi się obejść smakiem i zaczekać na swoją kolej w przydziale pieniędzy podatników.

Sama idea oddawania 1 proc. na organizacje pożytku publicznego kontrowersji nie budzi – trzeci sektor cieszy się przecież niemałym poparciem społecznym. Gorzej z mechanizmem, który faworyzuje gigantów. Prawdziwym weteranem i rekordzistą jest Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”. W zeszłym roku fundacja zgarnęła imponującą sumę – 127 mln zł.

Reklama dźwignią NGO?
Więksi gracze trzeciego sektora wiedzą, jak zachęcić podatnika, który często nie ma czasu ani chęci prześwietlać działalności fundacji. W okresie poprzedzającym rozliczenie z fiskusem NGO-sy przystępują do ofensywy i wypuszczają spoty reklamowe, kolportują ulotki i wykupują bilbordy w widocznych miejscach. Na takie akcje trzeba mieć spore pieniądze, a te mają tylko duże organizacje. Mniejsze patrzą z zazdrością i bezradnością na poczynania konkurencji. Bywa tak, że ponad połowa tego, co fundacje zebrały trafia nie na cele statutowe, ale właśnie na promocję.
Monika Chrzczonowicz, Fundacja Klon/Jawor

Rzeczywiście, nakłady na marketing i reklamę bywają duże, ale trudno jednoznacznie potępić lub pochwalić takie działanie. Rozumiem, że to może wywoływać dyskusje, ale musimy jednocześnie pamiętać o tym, że środki wpompowane w reklamę to często rodzaj inwestycji, która się zwraca.

Wiceminister resortu pracy i polityki społecznej Jarosław Duda stwierdził niedawno otwarcie, że system przekazywania części podatku na pozarządówki jest do poprawki. – Nie może być tak, bo nie po to powstał 1 proc., żeby 10 proc. największych organizacji brało 80 proc. z całej puli. Oczywiście one pomagają potrzebującym i to jest chwalebne, ale nie możemy tworzyć nierówności – mówił.


Najwyższa Izba Kontroli też wzięła problem pod lupę – z raportu urzędników wynika, że w rozliczaniu wydatków na działania promocyjne, potrzebna jest większa transparentność. Wygląda na to, że diagnoza NIK w końcu spotkała się również ze zrozumieniem ze strony polityków. Sejmowa podkomisja ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi przygotowała projekt nowelizacji ustawy o pożytku publicznym i o wolontariacie.

Posłowie uregulują m.in. sprawę reklam – fundacja będzie miała obowiązek rozliczyć się z wydatków, które idą na ten cel, a do tego zostanie zmuszona do tego, żeby poinformować o tym darczyńcę – np. umieszczając taką wiadomość w reklamie.

Jak nie dać się nabić w butelkę?
Nie brakuje oszustów, którzy pod przykrywką działalności charytatywnej chcą się dorobić. Jednym z głośniejszych przypadków żerowania na dobroci darczyńców był przypadek Fundacji Pomocy Dzieciom "Maciuś". Fundacja miała wspierać niedożywione dzieci, ale po serii kompromitujących artykułów okazało się, że organizacji bardziej zależy na zbijaniu kabzy niż napełnianiu brzuchów głodnych dzieci. Najpierw fundacja zaalarmowała opinię publiczną, twierdząc, że w Polsce żyje ok. 800 tys., niedożywionych dzieci, a później zebrane na posiłki pieniądze lądowały na szwajcarskim koncie spółki powiązanej z organizacją.

Na podobny pomysł robienia interesów wpadł swego czasu Jan Śpiewak, prezes fundacji KidProtect. Ta pozarządówka walczyła z pedofilią, organizowała głośne akcje, ale ostatecznie szef KidProtect postanowił przeznaczyć pieniądze na wystawne życie. Pieniądze szły więc nie na ochronę dzieci, ale na drogie zakupy w ekskluzywnych butikach albo zagraniczne wakacje prezesa.
Pomagać jak Polak, czyli: wpłać i zapomnij
Z sondażu przeprowadzonego pod koniec ubiegłego roku wynika, że aż 68 proc. spośród nas, nie ma zielonego pojęcia, na jaki cel i komu przekazała datek. 29 proc. Polaków przekazujących 1 procent nie skorzystało z kolei z okazji i nie wskazało celu, na jaki mają iść jego pieniądze.
Monika Chrzczonowicz Fundacja Klon/Jawor

Polacy pomagają najczęściej nie organizacjom jako takim, ale konkretnym osobom. Przynajmniej tak im się wydaje, bo organizacje zakładają subkonta i darczyńca w rzeczywistości jest przekonany, że wpłaca na konto konkretnej osoby, a przecież to nie do końca prawda, bo te środki wędrują na konto organizacji.

Przedstawiciele trzeciego sektora zwracają też uwagę na jeszcze jeden problem – Polacy ich zdaniem są przekonani, że spełnili dobry uczynek przekazując 1 procent. Tymczasem, odpis z podatku nie jest formą filantropii, tylko przekierowaniem środków państwowych. Oddając 1 proc. nie stajemy się więc automatycznie aniołami dobroczynności, tylko pomagamy wydawać kasę z budżetu. To, co możemy zrobić w tym wypadku, to dobrze ją ulokować.

Napisz do autorki: dominika.majewska@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Przez dwa miesiące byłam streamerką gier. Oto, czego się nauczyłam
JANDA 0 0Kremy z kolagenem: nie bierz pierwszego lepszego. To skomplikowany składnik
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Polskiej szkole przydaliby się tacy nauczyciele. "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" w teatrze
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Słynna fabryka ogłasza zwolnienia grupowe. Miśnieńska porcelana walczy o przetrwanie