Rosyjski rajd samochodowy "Drogi chwały" jest już w Polsce.
Rosyjski rajd samochodowy "Drogi chwały" jest już w Polsce. ДОСААФ РОССИИ ‏@DOSAAF_RF / Twitter

Nie tylko wzbudzający kontrowersje rosyjscy motocykliści zwani "nocnymi wilkami" zamierzają uczcić 70-lecie zakończenia II wojny światowej w Berlinie. Do stolicy Niemiec Rosjanie wybierają się też samochodami. Właśnie przekroczyli polską granicę.

REKLAMA
Mowa o międzynarodowym rajdzie "Drogi Chwały" DOSAAF - Ochotniczego Towarzystwa Pomocy Armii, Lotnictwu i Flocie - organizacji skupiającej m.in. weteranów z Afganistanu i Czeczenii. Odbywający się pod patronatem rosyjskich władz przejazd wystartował z Moskwy. Stamtąd rajdowcy przejechali do Smoleńska, następnie do Mińska i Brześcia.
Jak informuje na Twitterze reporter TVN24 Adam Krajewski, Rosjanie są już w Polsce - przekroczyli przed południem granicę w Terespolu. Dalsza droga ma wieść przez Warszawę i Bolesławiec i Torgau nad Łabą. Tam uczestnicy rajdu wezmą udział w rekonstrukcji historycznej odtwarzającej spotkanie amerykańskiej i sowieckiej armii, do którego doszło przed 70 laty.
logo
Adam Krajewski / Twitter
W Berlinie rajdowcy spodziewani są 2 maja, w dniu 70. rocznicy kapitulacji niemieckiej stolicy przed aliantami. Na tydzień przed planowanym przyjazdem "nocnych wilków", którzy mają zjawić się pod Bramą Brandenburską 9 maja - w Dzień Zwycięstwa.
Motocykliści wyruszą z rosyjskiej stolicy 25 kwietnia. Planowana trasa ma wieść przez Białoruś, Polskę, Czechy, Słowację, Austrię, aż do Niemiec. Rajdowcy, którzy nie kryją swych sympatii do kremlowskich władz z Władimirem Putinem na czele - i vice versa - mają przejechać m.in. przez Wrocław.
Planowany przejazd "nocnych wilków" przez Polskę budzi mieszane odczucia i wywołał protesty części internautów i polityków. Zdecydowanie przeciwny rajdowi jest m.in. Paweł Kowal, ekspert ds. polityki wschodniej.
– Gdyby do Polski mieli przyjechać turyści, to nawet byśmy o tym nie wiedzieli. Dlatego o tym rozmawiamy, bo ta inicjatywa jest polityczną akcją. Oni już teraz łamią polskie prawo, gloryfikując czasy stalinowskie. Nie widzę powodu, żebyśmy siedzieli cicho i udawali, że tego nie słyszymy. Czasem trzeba działać prewencyjnie – tłumaczył w rozmowie z naTemat Kowal.
Źródło: podlasie24.pl