Stalinowska Rosja okiem Amerykanów. „System” (Child 44) Ridleya Scotta z Agnieszką Grochowską dziś wchodzi do kin

Kadr z thrillera „System” (Child 44) od piątku na ekranach polskich kin. Gary Oldman i Tom Hardy, który zagrał w nim główną rolę.
Kadr z thrillera „System” (Child 44) od piątku na ekranach polskich kin. Gary Oldman i Tom Hardy, który zagrał w nim główną rolę. fot. materiały prasowe dystrybutora
Zakazany w Rosji „System” (Child 44) amerykański thriller wyprodukowany przez Ridleya Scotta, wchodzi dziś na kinowe ekrany. Obok aktorskiej ekstraklasy, jedną z ról zagrała w nim nasza Agnieszka Grochowska. Ale to bynajmniej nie jedyny powód, dla którego warto wybrać się do kina.


Związek Radziecki, lata '50. Czasy terroru stalinowskiego. Leo Demiedow jest młodym i ambitnym oficerem służby bezpieczeństwa. Pnie się po szczeblach kariery i ślepo wierzy w tytułowy „System”. Zupełnie inaczej, niż jego żona Raisa, która dostrzega wszystkie absurdy i okrucieństwa reżimu. Pewnego dnia wiara Demidowa w ideały Partii zostaje zachwiana. Kiedy 4-letni synek przyjaciela zostaje okrutnie zamordowany, przełożeni rozkazują zatuszować zbrodnię. Powód? W Rosji nie ma morderców. Według oficjalnej propagandy, takie rzeczy dzieją się tylko na zgniłym i kapitalistycznym Zachodzie. Niedługo zaczynają ginąć kolejne dzieci, a Demidow rozpoczyna śledztwo na własną rękę, narażając się na gniew zwierzchników. W międzyczasie, jego żona zostaje oskarżona o szpiegostwo i Leo musi zadecydować: wydać ją, czy ryzykować śmierć ich obojga?


Nowa produkcja Ridleya Scotta została oparta bestsellerowej powieści „Child 44” Toma Roba Smitha. Ta zaś sięga do prawdziwych wydarzeń, przypominając historię „rzeźnika z Rostowa”, seryjnego mordercy który - zanim radziecka władza schwytała i skazała go na śmierć – pozbawił życia ponad pięćdziesią osób. W większości dzieci.


Ta powieść odbiła się międzynarodowym echem i została uhonorowana przez Stowarzyszenie Autorów Kryminałów prestiżową nagrodą CWA Ian Fleming Steel Dagger. Jej wielkim fanem okazał się Ridley Scott, jeden z najlepszych filmowców świata, który postanowił przenieść ją na duży ekran.
Za napisanie scenariusza zabrał się uznany hollywoodzki scenarzysta, Richard Price, który ma już na koncie nominację do Oscara za scenariusz „Koloru pieniędzy” Martina Scorsese. Początkowo, Ridley Scott zamierzał osobiście wyreżyserować ten film, ale zmienił zdanie. Powierzył tą rolę Danielowi Espinosie po obejrzeniu jego thrillera „Szybki cash”, który stał się największym komercyjnym hitem szwedzkiego kina. Taki skład był gwarancją sukcesu, choć zostało jeszcze najważniejsze zadanie: skompletować obsadę.


Idealnym kandydatem do głównej roli okazał się brytyjski aktor Tom Hardy, uznawany za jednego za najzdolniejszych w swoim pokoleniu. Widzowie pamiętają go z „Incepcji” i ostatniego z serii filmów o Batmanie, „Mroczny Rycerz powstaje”. Stworzył tam postać psychopatycznego Bane'a, która okazała się tak przerażająca, że na stałe trafiła do panteonu czarnych charakterów.

Jego filmową żoną została Naomi Rapace, z którą poznali się już wcześniej na planie filmowym. Szwedzka aktorka wcieliła się w potulną i strachliwą nauczycielkę Raisę Demidową, która trwa przy mężu bardziej ze strachu, niż miłości. Ta rola okazała się świetną przeciwwagą dla granej przez nią Lisbeth Sandler z pamiętnego „Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”.
Obsadę uzupełnił Gary Oldman, który zagrał zmęczonego życiem prowincjonalnego komendanta policji. On sam kilka lat wcześniej zmierzył się już z radziecką Rosją w thrillerze „Szpieg” Tomasa Alfredsona. W obsadzie znaleźli się również Vincent Cassel, Paddy Constantine i nasza Agnieszka Grochowska, kochana i doceniana przez reżyserów nad Wisłą. O pierwszoligową polską aktorkę coraz częściej upomina się zagraniczne kino. Tym razem zagrała drugoplanową rolę w thrillerze Ridleya Scotta.

- Moja rola nie jest duża, ale wcielam się w dość kluczową postać. Napędzam głównego bohatera do działania – mówiła aktorka o swojej pracy na planie amerykańskiej produkcji. Co ciekawe, angaż dostała przez internet, wysyłając swoje próbne nagranie WeTransferem do twórców filmu. Krótko potem przyszła odpowiedź, że dostała rolę i pojechała na zdjęcia do Pragi.

Jeden z wielkich plusów „Systemu” to idealne wręcz odwzorowanie realiów stalinowskiej Rosji. Począwszy od mundurów i kostiumów, którymi zajęła się wybitna Jenny Beavan (ośmiokrotnie nominowana do Oscara), a skończywszy na scenografii. Moskwę „udaje” w filmie czeska Praga, tutaj powstało sto dwadzieścia pięć planów zdjęciowych i na piętnaście tygodni wyrosło wielkie, filmowe miasteczko. Ale twórcom „Systemu” zależało przede wszystkim na oddaniu tamtejszej atmosfery terroru i strachu, które towarzyszyły ludziom w stalinowskiej Rosji. I to im się świetnie udało.
Choć nowa produkcja Ridleya Scotta mieści się w ramach kina akcji, kluczowe są w niej pognębieni psychicznie bohaterowie, których tytułowy „System” zniewolił i pozbawił nadziei. To opowieść o tym, jak totalitarne rządy potrafią zniszczyć człowieka. Można ją traktować jako przestrogę. Tym bardziej, że kilka dni przed oficjalną premierą rosyjskie Ministerstwo Kultury zakazała wyświetlania tego filmu, dając kolejny przykład zaostrzenia cenzury. „System” (Child 44) za wschodnią granicą za obraźliwy i nierzetelny, co pewnie tylko przysporzy mu widzów.

Drugi, wielki atut tego filmu to wybitne wręcz aktorstwo. Tom Hardy stworzył postać typowego, radzieckiego aparatczyka, w którym budzi się sumienie. Zaś Naomi Rapace jest kobietą na krawędzi, która żyje w małżeństwie ze strachu, a na domiar złego zostaje oskarżona o szpiegostwo i nie umie pogodzić się z otaczającą ją rzeczywistością. Ta dwójka razem opowiedziała bardzo skomplikowaną relację dwojga ludzi, którzy zbliżają się do siebie dopiero wtedy, kiedy sięgają dna. Świetne aktorstwo i przejmujący portret społeczeństwa - pognębionego terrorem i strachem - to gotowa recepta na emocjonujące 2 godziny i 17 minut w kinowym fotelu.