Politycy PiS w walce o głosy gubią się w sieci własnych zarzutów pod adresem PO.
Politycy PiS w walce o głosy gubią się w sieci własnych zarzutów pod adresem PO. fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

Andrzej Duda przekonuje do siebie wielu wyborców obietnicą obniżenia wieku emerytalnego. Trudno jednak wydusić z niego pomysł, skąd chce wziąć na to pieniądze. Szefowa jego sztabu przekonuje, że z "owoców wzrostu gospodarczego". To kwestionowanie całej polityki PiS, które przecież przekonuje, że Tusk z Komorowskim zamknęli cały przemysł, a kraj jest nad przepaścią.

REKLAMA
Oczekiwanie od polityków, że ich poglądy i argumentacja będą spójne i logiczne rzeczywiście jest na wyrost. Ale powinni przynajmniej starać się, że im uwierzymy. Beata Szydło na pewno się stara, ale jej nie wychodzi. Szefowa sztabu Andrzeja Dudy musiała w Radiu ZET bronić postulatu swojego kandydata, by obniżyć wiek emerytalny do 60 i 65 lat (odpowiednio dla kobiet i dla mężczyzn). Podobnie jak Andrzejowi Dudzie przychodziło jej to z wielkim trudem. W końcu Szydło wpadła na formułkę, którą powtarzała już do końca wątku.
Beata Szydło

(...) my cały czas dokonujemy takiej oceny i perspektywy, która powinna zostać zmieniona, znaczy nie szukajmy oszczędności, nie próbujmy myśleć w tych kategoriach komu zabrać żeby dołożyć komuś innemu, tylko starajmy się myśleć, co zrobić żeby wszyscy mogli korzystać ze wzrostu gospodarczego. Wiek emerytalny nie tylko, że trzeba obniżyć, ale to jest po prostu w tej chwili konieczne z różnych powodów. Czytaj więcej

Źródło: "Gość Radia ZET"
Później Szydło przekonywała, że młodym trzeba zapewnić dobrze płatną pracę, rozwijać przemysł i zbliżać naszą gospodarkę do krajów Zachodu. Tyle że to program, którego realizacja potrwałaby lata. PiS chce natomiast obniżyć wiek emerytalny tu i teraz.
Poza tym kiedy Donald Tusk i jego ministrowie przedstawili w sierpniu 2014 roku pakiet obietnic i propozycji, politycy PiS przekonywali, że obiecuje za dużo. – Istnieje takie powiedzenie: nikt nie da ci tyle, ile Donald Tusk obieca. Irytują mnie dzisiejsze zapowiedzi premiera – mówił Jan Dziedziczak, były rzecznik rządu Jarosława Kaczyńskiego.
Najbardziej zaskakujące w argumentacji Beaty Szydło jest pójście zupełnie w poprzek linii Prawa i Sprawiedliwości i temu, co od lat mówi prezes. – Polska się zwija – grzmiał Kaczyński. – Polski przemysł jest likwidowany albo w dużej mierze ograniczony – przekonywał na innym spotkaniu. Podobne opinie prezesa i innych polityków PiS można wyliczać w nieskończoność. To wpędza w wyborców w konfuzję: czy rzeczywiście "nie ma niczego", jak mówi od lat PiS, czy jednak jesteśmy na tyle bogaci, że stać nas na obniżenie wieku emerytalnego, jak mówi wiceprezes Szydło. Politycy PiS, zdecydujcie się!

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl