Magdalena Ogórek mówiła o urzędującym prezydencie per "pan Bronisław".
Magdalena Ogórek mówiła o urzędującym prezydencie per "pan Bronisław". Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Magdalena Ogórek przystąpiła do medialnej ofensywy. W TVN24 tłumaczyła, że ma poparcie SLD, a gdyby partia dała jej więcej środków miałaby lepszy wynik. O prezydencie mówiła konsekwentnie per "pan Bronisław".

REKLAMA
Magdalena Ogórek przekonuje, że nie przejmuje się sondażami. – Proszę nie wmawiać Polakom, że jest tylko jeden kandydat – apelowała do Grzegorza Kajdanowicza, który zaczął program od zgrzytu: zwrócił się do kandydatki per "pani Magdaleno". Ale szybko okazało się, że mówienie po imieniu jest modne, bo Ogórek o urzędującym prezydencie ani razu nie powiedziała inaczej jak "pan Bronisław".
– Mój umysł nie ogarnia tego, jak pan Bronisław może nas godnie reprezentować – mówiła Ogórek w "Faktach po Faktach". Przypominała "skakanie po krzesłach w Japonii" i nazwanie Dunek kaszalotami.
Sama Ogórek musiała się jednak bronić przed zarzutami, że jej poparcie na początku kampanii było wyższe niż na końcu. – Jestem zadowolona z kampanii, to cenne doświadczenie – mówiła. Przekonywała, że nigdy nie powiedziała, że trzeba napisać od nowa całe prawo i chodziło jej tylko o prawo podatkowe. Ogórek mówiła, że nie ma na prowadzenie środków, jakimi dysponował Grzegorz Napieralski w poprzedniej kampanii wyborczej, dlatego trudno będzie jej wyrównać wynik sprzed pięciu lat.
– Socjalne państwo to to, co mocno mnie łączy z partią, która mnie poparła – mówiła Ogórek. Nie chciała się jednak wyraźnie określić jako wyborca lewicy, bo "prezydent jest prezydentem wszystkich Polaków. Szokująca była też jej odpowiedź na pytanie, czy popiera program SLD. – Jak mogę się podpisać pod programem SLD, skoro mam swój? – odpowiedziała Ogórek. – Jestem coraz silniejsza! – zakończyła Ogórek.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl