
W dość niecodziennej formie, Jacek Kurski poinformował o swoim rozwodzie. Zamieścił w serwisie Twitter odręczny swojej (jeszcze) małżonki, w którym oświadcza ona, że ich małżeństwo dobiega końca. – Życzę powodzenia Jackowi – pisze Monika Kurska.
REKLAMA
Zachowanie Jacka Kurskiego może dziwić, gdyż do tej pory reagował dość alergicznie na wszelkie publikacje dotyczące jego życia prywatnego.
– Oświadczam, że razem ustaliliśmy sposób zakończenia naszego małżeństwa. Zawarliśmy porozumienie rodzicielskie odnośnie małoletniego syna Olgierda, którym opiekujemy się wspólnie. Zawarliśmy również porozumienie materialne, które wyczerpuje wszystkie nasze roszczenia zarówno alimentacyjne, jak i z tytułu podziału majątku - napisała Monika Kurska.
Jacek Kurski zablokował artykuł tygodnika "NIE"
Wszystko zaczęło się w styczniu 2013 roku, wtedy to zastępca redaktora naczelnego "NIE", Przemysław Ćwikliński wysłał do Jacka Kurskiego e-maila, w którym poinformował, że na łamach jego tygodnika w najbliższym czasie pojawi się artykuł o tym, że Kurski ma romans. Tekst miał zostać opublikowany w "interesie publicznym", dlatego dziennikarz poprosił europosła o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań.
Wszystko zaczęło się w styczniu 2013 roku, wtedy to zastępca redaktora naczelnego "NIE", Przemysław Ćwikliński wysłał do Jacka Kurskiego e-maila, w którym poinformował, że na łamach jego tygodnika w najbliższym czasie pojawi się artykuł o tym, że Kurski ma romans. Tekst miał zostać opublikowany w "interesie publicznym", dlatego dziennikarz poprosił europosła o udzielenie odpowiedzi na kilka pytań.
Nie trudno się domyślić, że Jacek Kurski nie był zachwycony. Razem ze swoim adwokatem na e-maila odpisał. Jednak nie tylko nie zamierzał odpowiadać na przesłane pytania, ale dodatkowo zaznaczył, że nie wyraża zgody na publikację i zagroził "uruchomieniem środków prawnych" – informuje Press.
Tygodnik opublikował jednak tekst pt. "związki partnerskie posła Jacka Kurskiego", z którego można było wyciągnąć wniosek, że polityk ma romans. Artykuł "ozdobiono" fragmentami korespondencji z europosłem. W efekcie w ostatni poniedziałek do redakcji tygodnika "NIE" wpłynęło pismo wydane przez Sąd Okręgowy w Gdańsku, które zakazuje pisania o tej sprawie.
