
Gdańskie centrum handlowe stworzyło spot, w opinii odbiorców dyskryminujący dzieciaki, które nie noszą markowych ubrań. Firma się tłumaczy, że nie o dzieci chodziło, a w końcu – zapowiada zmiany w kampanii. Niesmak jednak pozostaje. I dyskomfort – bo każdy rodzic powinien sam siebie zapytać, jaki przykład daje dziecku, jeśli chodzi o stosunek do pieniędzy.
– A co to za wchodzenie na salę bez dobrych, markowych ubrań do ćwiczeń? I po zajęciach też nie możecie wyglądać jak łajzy. Włączam stoper, a ty i ty, i ty Nowak szorujecie na zakupy – tak zaczynał się radiowy spot Fashion House Outlet Center z Gdańska. Nie trzeba się specjalnie silić, by skojarzyć, że cała scena toczy się w szkole, a kontrowersyjną kwestię wygłasza nauczycielka wychowania fizycznego.
Przede wszystkim zdziwienie, że w procesie kreacji, a później produkcji reklamy, nikt nie złapał się za głowę, nie powiedział: to nie etyczne, nie zadziała. W realizacji takiego materiału zawsze uczestniczy kilka osób. Brak protestu przeciwko definiowaniu biedy jako stanu „bycia tym gorszym” mówić coś przykrego o nas wszystkich.
Protestowali za to oburzeni reklamą rodzice. Na Facebooku stworzyli wydarzenie „Daj czerwoną kartkę Fashion House”, w którym udział zadeklarowało blisko 10 tys. internautów. – Wydarzenie to stanowi formę protestu, zarówno przeciwko nowej reklamie Fashion House w obcesowy sposób dyskryminującej dzieci, które nie noszą markowej odzieży, jak również w ogóle przeciwko dyskryminacji dzieci ze względu na zasobność portfela rodziców i metki na ubraniach – argumentują organizatorzy protestu.
Fashion House Outlet Center na początku broniło swojego przekazu. Reprezentująca firmę Katarzyna Czapran usiłowała przekonać, że akcja spotu wcale nie dzieje się w szkole, nie słyszymy więc głosu nauczycielki, ale... trenerki fitness. Co więcej, przekonywała, że reklama nie była adresowana do dzieci, a firma nie miała intencji, by kogokolwiek obrażać.
W nawiązaniu do petycji stworzonej przez Organizatorkę Wydarzenia „Daj czerwoną kartkę Fashion House”, informujemy że nie było naszym celem kierowanie reklamy do dzieci i nie z myślą o dzieciach została ona stworzona. Stacje radiowe mają prawo odmówić emisji, jeśli reklama jest niezgodna z prawem lub narusza prawa osób trzecich – nic takiego nie miało miejsca. Mając na uwadze emocje, jakie wywołał przekaz, w piątek, 24 kwietnia, tuż po godzinie 9:00 rano, Zarząd Fashion House Outlet Centre Gdańsk poprosił wszystkie stacje radiowe, o zaprzestanie emisji reklamy. Czytaj więcej
Sprawa z reklamą gdańskiego centrum zdaje się mieć pozytywny finał – spot został wycofany, będzie nagrany nowy, ale... Problem wydaje się być znacznie szerszy. Tak naprawdę większość reklam ma bardzo podobny wydźwięk. Żyjemy w świecie konsumpcji, w którym człowiek oceniany jest przez pryzmat tego, jak wygląda, jakim autem jeździ i gdzie spędza urlop. Jak uchronić przed tym dzieci? Jak im pokazywać, że ktoś, kogo nie stać na luksusy, nie jest w żaden sposób gorszy?
Bieda jest poniżeniem i wykluczeniem. Nie polega na tym, że ktoś ma mało, ale na tym, że wszyscy wokół mówią: jesteś nikim.
Najistotniejszy jest dawanych przez rodziców przykład. Spokojny weekend za miastem, pod namiotem, w którym mamy czas tylko dla naszej rodziny, będzie na pewno piękniejszy i bardziej wartościowy dla naszych dzieci, niż dwa tygodnie na Malediwach, podczas których rodzice cały czas siedzą na telefonie czy laptopie, bo muszą pracować. Jeśli więc chcemy nauczyć dzieci zdrowego podejścia do kasy, my też musimy takie mieć.
Tu jest pies pogrzebany. I każdy z nas musi sobie odpowiedzieć na pytanie o to, czy jego podejście do pieniędzy jest naprawdę zdrowe.
Napisz do autorki: marta.brzezinska@natemat.pl
