
Fiński resort obrony wyśle listy do 900 tysięcy rezerwistów. Rezerwiści mający od 20 do 60 lat zostaną poproszeni o podanie aktualnego miejsca pobytu oraz poinformowani o roli, jaka pełniliby w „sytuacji kryzysowej”. Wojsko zapewnia, że akcja wysyłania listów nie ma związku z jakimkolwiek zagrożeniem ze strony Rosji.
REKLAMA
O planie rozesłania listów napisał amerykański „Newsweek”, podkreślając, że w przypadku wojennej mobilizacji niewielka zawodowa armia Finlandii (około 16 tysięcy żołnierzy) może zostać poszerzona do 230 tysięcy ludzi.
Szeroka skala przedsięwzięcia, o którym poinformowano obywateli w telewizyjnym ogłoszeniu, wzbudziła pewne poruszenie. Niektórzy zaczęli wiązać inicjatywę z agresywną polityką Rosji.
Mika Kalliomaa, rzecznik prasowy Fińskich Sił Zbrojnych, zapewnił jednak, że wysyłanie listów nie ma żadnego związku z tym, co dzieje się w pobliżu Finlandii. – Nie ma żadnego związku z jakimkolwiek zagrożeniem ze strony Rosji – podkreślił Kalliomaa, dodając, że akcja informacyjna była przygotowywana od dwóch lat.
Część komentatorów uważa, że kręgi wojskowe chcą umyślnie wywołać niepokój, by skłonić nowy rząd do zwiększenia wydatków militarnych. Podobne komentarze były formułowane kilka dni temu, gdy po dostrzeżeniu niezidentyfikowanego obiektu podwodnego fińska marynarka zrzuciła ostrzegawcze ładunki głębinowe. Armia nie podała, do jakiego państwa należał ostrzeżony obiekt podwodny.
źródło: Newsweek.com
