Żołnierze na misji nie zajmowali się działaniami pokojowymi.
Żołnierze na misji nie zajmowali się działaniami pokojowymi. Fot. Shuttesrtock

Żołnierze wysyłani na misje pokojowe powinni zapewnić mieszkańcom terenów zagrożonych bezpieczeństwo i spokój. Raport ujawniony przez Andreasa Kompassa, kierownika ds. operacji terenowych pokazuje jednak, że przedstawiciele ONZ mieli zgoła inne pojęcie o swojej misji.

REKLAMA
Kompass ujawnił tajny raport ONZ, w którym punktowane są przewinienia członków misji pokojowej w Afryce Środkowej. Obozy dla uchodźców nie były oazą spokoju. Panował w nich głód, a małe dzieci, zwłaszcza chłopcy, były gwałcone przez mundurowych.
Według raportu, który zawiera rozmowy z dziesięcioma ofiarami, część poszkodowanych była do czynności seksualnych zmuszana siłą, część oddawała się żołnierzom w zamian za jedzenie. Kompass jako jeden z pierwszych miał dostęp do pełnej wersji raportu. Wierzył, że organizacja szybko zajmie się ukaraniem sprawców, zadośćuczynieniem ofiarom oraz zadba o to, by podobne sytuacje nigdy nie miały miejsca. Tym bardziej, że o sprawie już w 2014 roku dowiedziała się wyższa komisja ds. praw człowieka w Genewie.
Mimo to, zdaniem Kompassa, nie zostały podjęte żadne działania, nie wszczęto nawet śledztwa. Właśnie dlatego Kompass postanowił samodzielnie upublicznić wnioski z raportu. Najprawdopodobniej poniesie konsekwencje swojego czynu i straci stanowisko.
Paula Donovan, Świat bez Aids

Regularne gwałty dokonywane przez przedstawicieli misji pokojowych w połączeniu z brakiem jakiegokolwiek działania ze strony ONZ-u i tym samym lekceważenie ofiar - to wszystko sprawia, że robi się niedobrze. Jednak brutalna prawda jest taka, że tego typu patologie nie są wcale czymś nietypowym. Reakcja ONZ-u na przemoc seksualną jest następująca – zignoruj, zaprzecz, ukryj. Dlatego niezbędne jest powołanie niezależnej komisji, która będzie miała dostęp do dokumentów ONZ i od początku do końca wyjaśni tę sprawę i wiele podobnych.

Raport dotyczy misji stabilizacyjnej w środkowej Afryce. Głównymi oskarżonymi są żołnierze Francuscy, a przesłuchiwane dzieci potrafiły w bardzo precyzyjny sposób opisać swoich oprawców. Jest więc szansa, że winni zostaną ukarani. W zeszłą środę francuski rząd potwierdził, że w związku z podejrzeniami wszczyna śledztwo.