
Pierwsza tura wyborów prezydenckich odbędzie się już za tydzień. Pamięta o tym abp Stanisław Gądecki, który w wygłoszonej na Jasnej Górze homilii wskazał, że katolicy są zobligowani do wzięcia udziału w głosowaniu.
Następnie przewodniczący KEP zwrócił się do kapłanów, przypominając, że nie powinni oni popierać publicznie konkretnych kandydatów.
Duszpasterze natomiast – jako świadkowie rzeczywistości nadprzyrodzonej – nie powinni angażować się w kampanii wyborczej po żadnej konkretnej stronie. Winni unikać prezentowania własnego wyboru jako jedynego uprawnionego. Winni również respektować dojrzałość świeckich i przez formację ich sumień pomagać im taką dojrzałość osiągnąć.
Kapłan nie jest ustanowiony dla polityki, lecz dla formacji sumień według Ewangelii tak, by były one zdolne do podejmowania samodzielnych decyzji. Do zadań kapłańskich należy podawanie etycznych kryteriów wyborów i pozostawienie wiernym odpowiedzialności za ich decyzje.
Arcybiskup sporo miejsca poświęcił także politykom, bowiem uznał, że należy wyjaśnić sprawę, która wciąż budzi sporo emocji. Są nią ostrzeżenia kierowane przez biskupów do katolickich polityków – ostrzeżenia przed osłabieniem lub zerwaniem wspólnoty z Kościołem.
Polityk katolicki nie może abstrahować od zasad wiary i popierać regulacje prawne, które sprzeciwiają się tym zasadom. Odrzucenie tego rodzaju duchowej schizofrenii nie oznacza wcale, że wierzący polityk winien zastępować prawo państwowe prawem kanonicznym.
Nie może on także zgodzić się na to, że racji stanu nie sposób pogodzić we wszystkim z racją sumienia i że czasami trzeba o sumieniu zapomnieć, skoro taki grzech przyniesie wielką korzyść państwu. Gdy bowiem zlekceważymy prawo Boże, nasze przedsięwzięcia doprowadzą nas prędzej czy później do zguby. Wszelka władza, która nie respektuje prawa Bożego, prędzej czy później staje się bandą złoczyńców (św. Augustyn).
